Widmo Brockenu – co to takiego?

Widmo Brockenu to zjawisko optyczne, które ze względu na swoją specyfikę jest spotykane przede wszystkim w górach. Polega ono na zaobserwowaniu własnego cienia na znajdującej się poniżej szczytów chmurze lub mgle. Widomo Brockenu najłatwiej zaobserwować rankiem albo późnym popołudniem, głównie w partiach szczytowych gór, w sytuacji gdy doliny i tereny położone poniżej wypełniają się chmurami. Zjawisko popularne i względnie łatwe do zaobserwowania jesienią i zimą podczas inwersji, kiedy w dolinach pojawia się tzw. morze chmur.

Powstawanie zjawiska najlepiej ilustruje poniższa grafika:

Jeżeli staniemy na krawędzi góry pomiędzy słońcem a chmurą – nasz cień pojawi się na leżącej poniżej chmurze, a wokół naszej głowy lub całej sylwetki pojawi się gloria – tęczowy nimb. Kolorowa aureola powstaje wskutek załamywania się promieni słonecznych na kropelkach wody. Zjawisko względnie popularne jesienią i zimą, latem występuje prawie wyłącznie w wysokich górach, gdzie kondensacja chmur poniżej stromych grani jest nasilona, a przepaściste granie pozwalają na jego obserwacje mimo wysokiego pułapu słońca.

Widmo Brockenu

Nazwa zjawiska wywodzi się od szczytu Brocken w górach Harz w Niemczech, gdzie, jak podają źródła, zjawisko zaobserwowano po raz pierwszy.

Klątwa

Miłośnicy teorii spiskowych i zjawisk paranormalnych lubią wierzyć, że zobaczenie widma Brockenu ma rzucić na obserwatora klątwę – nieuniknioną śmierć w górach. Przesąd został wymyślony przez jednego z najwybitniejszych taterników okresu międzywojennego, krytyka i publicystę Jana Alfreda Szczepańskiego, a spopularyzowany później przez rzesze turystów, którzy widmo ujrzeli. Oczywiście żadne badania na temat wpływu widma Brockenu na śmiertelność w górach nie zostały przeprowadzone, ale może warto by było kiedyś je zrobić? Jest pole do popisu dla studentów geografii 😉

Odczarowanie klątwy ma nastąpić dopiero po trzecim kolejnym ujrzeniu widma. A nawet lepiej! Podobno śmiałek, któremu przydarzy się to szczęście będzie mógł czuć się w górach bezpieczniej i pewnie po wsze czasy. I znów nasuwa się pytanie, czy zdarzyło się by ktoś, kto widział widmo po trzykroć umarł w górach?

No i co z tymi, którzy widzieli więcej niż trzy razy?


Moje widma Brockenu

Ostatnie pytanie z poprzedniego akapitu nie jest bezsensowne, a dla mnie szczególnie ważne, bo zaliczam się do tej grupy szczęśliwców, którzy widzieli widmo więcej niż 3 razy. Mnie ta sztuka udała się, w zależności od tego jak liczyć przynajmniej 41 razy. Wszystkie 41 Brockenów udało mi się uwiecznić na zdjęciach.


1. Tatry 18.08.2008

W Tatrach podczas przemierzania Orlej Perci po raz pierwszy w życiu zaobserwowałem zjawisko, o którym dotychczas wiedziałem tylko z książek i zdjęć. Ujrzenie pierwszego Brockena zajęło mi dokładnie 5 lat od momentu, gdy pierwszy raz poszedłem z aparatem w góry.

Pierwszy w życiu Brocken – zobaczony na Orlej Perci.

2. Tatry 19.08.2008

Poszedłem za ciosem i już następnego dnia, znów na Orlej Perci zobaczyłem widmo Brockenu po raz drugi i to od razu dwukrotnie.

Drugi w życiu Brocken – też na Orlej Perci.

3. Karkonosze 30.10.2009

Na trzeciego i czwartego Brockena czekałem ponad rok, ale było warto. Tego dnia udało mi się zobaczyć mamidło górskie dwukrotnie w dwóch różnych miejscach, a wszystko dzięki inwersji i pięknemu morzu chmur. Najpierw wchodząc na Śnieżkę ujrzałem glorię na chmurach wypełniających Kocioł Łomniczki. Jeśli wierzyć w teorie o klątwie, to właśnie w tym momencie ją odczarowałem. Zajęło mi to dokładnie 1 rok, 2 miesiące i 12 dni – licząc od momentu zobaczenia pierwszego Brockena na Orlej Perci.

Brocken w drodze na Śnieżkę
Brocken w drodze na Śnieżkę.

4. Karkonosze 30.10.2009

Tego samego dnia późnym popołudniem schodząc ze Śnieżki na stronę wschodnią, ujrzałem Brockena na chmurach okrywających Czarny Grzbiet.

Brocken na zboczu Śnieżki.

5. Karkonosze 20.02.2010

Oczekiwanie na następną glorię zajęło już tylko 3 miesiące. Nagły przypływ mgieł na Śnieżce przyczynił się do obserwacji krótkotrwałego i dość słabo widocznego, widma Brockenu.

Widmo Brockenu na szczycie Śnieżki.

6. Alpy 15.08.2012

Pierwszy Brockem poza Polską zobaczyłem dopiero po ponad dwóch latach w Alpach Francuskich. Gdy wszedłem na jeden z bezimiennych szczytów o wysokości ok 2800 m n.p.m. w rejonie przełęczy Col du Galibier w Alpach Delfinackich, było bezchmurnie i właśnie wschodziło słońce. Po około pół godzinie cała dolina wypełniła się chmurami i przez blisko 40 minut można było obserwować zjawisko widma Brockenu, które pojawiało się i znikało około 10 razy.

Brocken w Alpach Delfinackich – okolice Ecrins.

7. Alpy 17.08.2012

Dwa dni później miałem okazję podziwiać po raz pierwszy Brockena przez dłuższy okres czasu. Podczas trekkingu na Aiguilles d’Arves, pogoda przez cały dzień była pełna zmian. Dużo słońca ale i bardzo wiele chmur spowodowało, że widmo Brockenu obserwowałem przez ponad 1,5 godziny niemal bez przerwy. W pewnym momencie przestałem nawet zwracać na to uwagę, bo stało się to nieodłączną częścią pejzażu tego miejsca.

Trwający przez 1,5 h brockenowy spektakl.
Widoki i pogoda były tego dnia niezwykłe.

8. Karkonosze 02.12.2013

Podczas zimowego wypadu w Karkonosze zaobserwowałem widmo Brockenu tylko przez moment, a że warunki były bardzo zmienne, zanim zrobiłem zdjęcie, zdążyło mi prawie uciec, więc na fotografii jest tylko częściowo. Było to jedyne widomo Brockenu jakie widziałem przez cały 2013 r.

Szczątkowy Brocken na zboczu Śnieżki był jedynym, którego sfotografowałem przez cały 2013 r.

9. Alpy 12.08.2014

Posuchę brockenową z 2013 r. Odbiłem sobie w roku 2014 kiedy to miałem okazję fotografować Brockena aż jedenastokrotnie! I to tylko w okresie od sieprnia do grudnia. Po raz pierwszy w 2014 r. ujrzałem je w okolicach Arolla w szwajcarskich Alpach Walijskich, podczas trekkingu na Tete Blanche. Tego Brockena ujrzałem dość niespodziewanie, a był najbardziej efektownym ze wszystkich, które sfotografowałem do tamtej pory.

Efektowny Brocken w okolicy Arolla w Szwajcarii.

10. Tatry 10.11.2014

W Tatrach widmo Brockenu to zjawisko dość powszechnie spotykane, ale i tak zawsze sprawia mi radość. W listopadzie 2014 r. podczas 2 dni oglądałem je wielokrotnie. Wszystkie spotkałem na szczycie Szpiglasowego Wierchu i w jego okolicach.

Piękny Brocken na Szpiglasowym Wierchu.

11. Tatry 11.11.2014

Dzień później podczas wspinaczki łatwą granią w kierunku Wyżniego Liptowskiego Kostura słońce znów zaświeciło mi w plecy kładąc cień na ścianie chmur.

Grań Kostura i delikatny Brocken.

12. Tatry 11.11.2014

Tego samego dnia ale później, będąc już na Szpiglasowym Wierchu ponownie oglądałem Brockena. Kadr bardzo podobny do tego z dnia poprzedniego, ale pstryknięty o wcześniejszej godzinie.

Kolejny Brocken na Szpiglasowym Wierchu.

13. Tatry 05.12.2014

W grudniu 2014 r. pobiłem wszelkie swoje rekordy dotyczące oglądanych Brockenów. Podczas tego miesiąca udało mi się sfotografować to rzadkie zjawisko aż 7 razy (!). 5 razy w Tatrach i dwa w Karkonoszach.

5 grudnia po poranku na Granatach przeszedłem się jeszcze na Pośrednią Turnię – skalny szczycik pomiędzy Przełęczą Liliowe, a Świnicą. Mimo bezchmurnego nieba i świecącego słońca w pewnym momencie nagle w dolinach zaczęły kłębić się chmury i przez około 25 minut mogłem oglądać Widmo Brockenu. Poza mną nie było tu już nikogo, więc cały spektakl obejrzałem sam.

Brocken w rejonie Świnicy.

14. Tatry 07.12.2014

Na początku grudnia byłem świadkiem jednego z najbardziej niezwykłych zjawisk jakie obserwowałem dotąd w górach – udało mi się dwukrotnie sfotografować, tej samej nocy, ale w 2 różnych miejscach i sytuacjach – nocne widmo Brockenu powstałe od światła księżyca. Tego dnia wyszedłem ze schroniska nocą z zamiarem fotografowania przy bezchmurnym niebie, bo takie było kiedy wyruszałem ok godziny 4. Jednak w momencie kiedy dochodziłem na Suchą Przełęcz chmury leżące nisko w dolinach podeszły aż po główną grań Tatr, ale nie zasłoniły tarczy księżyca będącego w pełni, która wciąż nieźle oświetlała okolicę. Wtedy odwróciłem się i je zobaczyłem.

Nocny Brocken w rejonie Suchej Przełęczy.

15. Tatry 07.12.2014

Jeszcze tej samej nocy udało mi się obejrzeć kolejnego nocnego Brockena! Około 40 minut później, kiedy we mgle doszedłem na szczyt Beskidu mgły spłynęły w doliny i na około minutę odsłonił się krajobraz. Zdążyłem zrobić tylko jedną fotografię, ale doskonale widać na niej charakterystyczny nimb wokół mojego cienia.

Nocny Brocken z Beskidu w Tatrach.

 16. Tatry 09.12.2014

Podczas grudniowego wypadu w Tatry oglądałem widmo co dwa dni, tak więc kolejne dwa obejrzałem kiedy szedłem główną granią Tatr Zachodnich. Większość trasy między Wołowcem a Trzydniowiańskim Wierchem przeszedłem we mgle. Ta jednak kilkakrotnie ustąpiła pozwalając oglądać Widomo Brockenu – na zdjęciu poniżej tuż przy Niskiej Przełęczy podczas wspinaczki na Jarząbczy Wierch.

Podejście na Jarząbczy Wierch.

17. Tatry 09.12.2014

Po pokonaniu w zmiennych warunkach wyczerpującego podejścia na Jarząbczy Wierch ujrzałem kolejnego Brockena – dokładnie z wierzchołka. Ogromne morze chmur zalewające świat aż po horyzont zrobiło na mnie wrażenie.

Brocken na chmurach widoczny z Jarząbczego Wierchu.

18. Karkonosze 27.12.2014

Podczas pięknego wschodu słońca na Śnieżce w pewnym momencie zaczęło chmurzyć się od północnego zachodu. To dość często spotykane zjawisko, więc przy okazji nisko świecącego słońca jest szansa na zobaczenie glorii. I tak też było tym razem.

Kolejny Brocken na Śnieżce.

19. Karkonosze 30.12.2014

Kiedy wydawało mi się, że zakończę rok bez kolejnego Brockena, natura zafundowała mi popis swoich możliwości jakiego dawno nie widziałem. Dzień przed sylwestrem miałem przyjemność doświadczyć jednego z najpiękniejszych karkonoskich poranków. Pobudka o 2:30, potem czterogodzinny nocny marsz w chmurach, śniegu i 15-sto stopniowym mrozie, a na Wielkim Szyszaku oczekiwanie w wietrze i zamarzających mgłach. Kiedy nagle niebo się rozstąpiło zalewając Karkonosze złotym światłem pierwszych promieni, odebrałem nagrodę najwspanialszą z możliwych. Na płaskim terenie sfotografowałem pięknego Brockena, który do dziś uważam za jeden z najładniejszych w swojej kolekcji.

Brocken z Wielkiego Szyszaka do dziś jest jednym z moich ulubionych z całej kolekcji.

20. Alpy, Masyw Mont Blanc 20.08.2015

Na pierwszego Brockena 2015 r. musiałem poczekać ponad 8 miesięcy. W sierpniu nocowałem na lodowcu, na Przełęczy Col de Rochefort u podstawy słynnego Zębu Giganta w Masywie Mont Blanc. Po południu zwykle mocno się w tym miejscu chmurzy, a bliskość skalnego urwiska sprzyja powstawaniu Brockenów. Tak było właśnie tym razem.

Brocken z Masywie Mont Blanc.

21. Alpy, Masyw Mont Blanc 21.08.2015

Dzień później oglądałem zachód słońca ze skalnej wyspy na lodowcu du Geant w Masywie Mont Blanc. Brocken ukazał się na kilka chwil i zniknął.

Drugi dzień z rzędu i kolejny Brocken.

22. Karkonosze 23.12.2015

Dzień przed wigilią wędrowałem ponad Kotłem Wielkiego Stawu w Karkonoszach. Partie szczytowe gór spowijał wał fenowy, który od czasu do czasu pozwalał zobaczyć kilka promieni słonecznych. Podczas jednego z prześwitów można było zaobserwować słabego Brockena, na którego czekałem z wycelowanym aparatem i po około 20 minutach stania – wyczekałem.

Niezbyt urodziwy, ale jest!

23. Karkonosze 02.01.2016

Początek roku 2016 był mocny. Podczas wschodu słońca na Śnieżce przez kilkanaście minut można było oglądać Brockena i białą tęczę.

Mocny początek 2016 r.

24. Świdowiec 05.05.2016

Podczas majówkowego zejścia z najwyższej góry Świdowca – Bliźnicy warunki były bardzo zmienne. W pewnym momencie wyszło słońce a na chmurze można było zobaczyć fragmenty swego cienia i aureoli wokół głowy.

Brocken w Świdowcu.

25.Kjeragbolten 15.08.2016

Pierwsza wycieczka podczas miesięcznego pobytu w Norwegii zaowocowała Brockenem, który obserwowałem o poranku przed swoim namiotem niedaleko słynnego głazu Kjeragbolten.

Pierwszy Brocken w Norwegii.
A dla mojej żony pierwszy w życiu.

26. Preikestolen 17.08.2016

To był dotąd najbardziej niesamowity dzień z Brockenami w moim życiu. W ciągu jednego dnia widziałem to zjawisko 3 razy, w trzech różnych miejscach, podczas wędrówki na Preikestolen. Po raz pierwszy jeszcze sporo przed szczytem w bocznej dolince między Preikestolen a Troppeknuten. Aby zobaczyć Brockena należało się wychylić ponad zbocze. Mimo, że było go widać prawie wprost ze ścieżki, mało kto z przechodzących turystów zwrócił uwagę na to rzadkie zjawisko.

Pierwszy Brocken w drodze na Preikestolen.

27. Preikestolen 17.08.2016

Niedaleko słynnego pulpitu skalnego Preikestolen ponownie można było obserwować widmo Brockenu. Tym razem tuż nad zamglonymi wodami Lysefjordu.

Drugi Brocken w drodze na Preikestolen.

28. Preikestolen 17.08.2016

Na słynnej półce Preikestolen spędziłem prawie 12 godzin. Wyobrażacie sobie oglądać widmo Brockenu nieprzerwanie przez 12 godzin? Ja sobie tego nie wyobrażałem, ale udała mi się ta sztuka tego sierpniowego dnia, który spędziłem na Preikestolen. Brockena można było oglądać od rana aż do zachodu słońca, nieprzerwanie przez cały dzień! Takie miejsce, taka pogoda 🙂

Brockenowy zawrót głowy na Preikestolen.

Zobacz również:


29. Ornak 24.03.2017

Rok 2017 zaczął się nieśmiało. Zimą o poranku mogłem obserwować słabego Brockena na grzbiecie Ornaku, niedaleko Siwej Przełęczy.

Brocken na Ornaku.

30. Sokolica 04.04.2017

W kwietniu na Sokolicy ujrzałem zalaną mgłami Dolinę Dunajca. Takie warunki pozwoliły na obserwację 30 Brockena.

Brocken na Sokolicy w Pieninach.

31. Trzy Korony 17.05.2017

Brocken nr 31 był wyjątkowy. Kiedy już myślałem, że ciężko mnie będzie zaskoczyć w temacie Brockenów, okazało się, że jest to jak najbardziej możliwe. W maju 2017 r. Schodząc z Trzech Koron zauważyłem Brockena we wnętrzu… lasu.

Brocken w lesie. Tego jeszcze nie grali.

32. Trzy Korony 25.09.2017

Ten wrześniowy poranek na Trzech Koronach był dla mnie bardzo pamiętny, bo tak zmiennej pogody nie widziałem w Pieninach nigdy. Przez cały poprzedni tydzień lał deszcz i ten poniedziałkowy poranek to był pierwszy pogodny dzień po długotrwałym okresie niepogody. Tańczące przez kilka godzin chmury pozwoliły na kilkukrotne zobaczenie Brockena.

Brocken na Trzech Koronach.

33. Babia Góra 04.11.2017

Dopiero w listopadzie 2017 r. Byłem pierwszy raz w życiu na Babiej Górze. Po pogodnym wschodzie zaczęły kłębić się chmury i można było obserwować pięknego Brockena.

Na Babiej Górze.

34. Brocken nad Turcją, widok z samolotu 18.11.2017

Pierwszego Brockena z samolotu ujrzałem wracając w listopadzie 2017 r. z Izraela do Warszawy. Brocken był bardzo mocny i utrzymywał się prawie przez godzinę.

Pierwszy samolotowy Brocken.

35. Brocken nad Włochami, widok z samolotu 04.02.2018

Już podczas kolejnego lotu ujrzałem go po raz drugi. Lecąc do Patagonii zauważyłem Brockena nad terytorium Włoch. To pierwszy brocken w 2018 r.

Drugi samolotowy Brocken.

36. Mięguszowiecki Szczyt Czarny 03.07.2018

Z początkiem lipca wybrałem się na Mięguszowiecki Szczyt Czarny, gdzie przez dość długi czas oglądałem mocnego Brockena.

Mięguszowiecki Szczyt Czarny

37. Rysy 11.08.2018

Ten wypad na Rysy był wyjątkowy, bo cały dzień lało i przestało tak naprawdę dopiero w rejonie Chaty pod Rysami. Kiedy doszedłem na szczyt chmury zaczęły się nerwowo przewalać przez grzbiety będąc jednocześnie oświetlonymi przez zachodzące słońce. Podczas jednego z takich momentów udało mi się sfotografować Widmo Brockenu.

Brocken na Rysach.

38. Granaty (Orla Perć) 17.08.2018

Wejście na Granaty nie zwistowało żadnych cudów, ale takie również się tego dnia zdarzyły. Pogoda przez cały dzień była nudna – przejrzystość kiepska, na niebie pojedyncze chmury. Kiedy doszedłem wieczorem na Granaty doliny zaszły chmurami i nagle zrobiło się bardzo dynamicznie. Odwracając się w stronę Krzyżnego kilka razy ujrzałem mocnego Brockena.

Na kolejnego Brockena na Orlej Perci czekałem równe 10 lat.

39. Mogielica 30.11.2018

Tym razem inaczej niż zawsze – cień całej wieży na Mogielicy otoczony glorią.

Brocken na Mogielicy.

40. Giewont 14.12.2018

Wyjście na Giewont podczas morza chmur zalegającego doliny pod Tatrami zaowocowało takim oto pięknym ujeciem cienia Giewontu wraz z widmem Brockenu. To był 40 raz, kiedy ujrzałem i sfotografowałem Brockena.

Pierwszy Brocken na Giewoncie.

41. Wielki Chocz 17.12.2018

Na Wielkim Choczu warunki ponownie były bardzo dynamiczne. W pewnej chwili na moment pojawił się Brocken, niestety zanim zrobiłem zdjęcie został go już tylko fragment.

Ostatni Brocken 2018 roku widziałem na Wielkim Choczu.

42. Czorsztyn 18.04.2019

Pierwszy Brocken w 2019 r. był nietypowy (znowu), bo sfotografowałem go… dronem. Latałem o poranku ponad mgłami niedaleko Czorsztyna w Pieninach i w pewnym momencie postanowiłem sprawdzić czy z drona też da się zrobić Brockena. No i okazało się, że się da.

Brocken sfotografowany dronem na łąkach koło Czorsztyna.

43. Kôprovský štít 16.07.2019

W połowie lipca 2019 r. wybrałem się na Koprowy Wierch w Tatrach. Nic nie zwiastowało dynamicznej pogody o poranku, ale warunki przerosły moje najśmielsze oczekiwania. Brocken z licznymi przerwami utrzymywał się przez prawie pół godziny, dzięki czemu udało się go sfotografować w ciekawym ujęciu.

Piękny Brocken na Koprowym Wierchu.

44. Veľká Svišťovka 01.10.2019

Dosyć zaskakujący Brocken, bo przez cały dzień niebo w Tatrach było bezchmurne i tylko na kilkadziesiąt minut chmury zaczęły kłębić się w rejonie szczytów. Gdy doszedłem na Rakuską Czubę halo pojawiło się dwukrotnie i rozpogodziło się na dalszą część dnia.

Brocken na Rakuskiej Czubie w Tatrach Słowackich

45. Giewont 13.11.2020

W listopadzie 2020 inwersja utrzymywała się przez kilka dni. To były wymarzone warunki do polowania na Brockena. Tym razem udało się złapać go na Giewoncie.

Cień Giewontu i halo wokół jego wierzchołka.

CDN

Zobacz również:


30 Comments

Anonymous · Styczeń 28, 2014 o 8:03 pm

Rewelacja! Jesteś mistrzem w tym co robisz i wciąż zaskakujesz! Czapki z głów!Pozdrawiam, Ela

Paweł · Styczeń 28, 2014 o 8:06 pm

Kurcze, świetne zdjęcia :).

tosca · Styczeń 28, 2014 o 8:55 pm

Niezwykłe dokonania foto i te pejzaże

obserwtor · Styczeń 28, 2014 o 10:14 pm

No cóż, jak widać Karol jak się za coś bierze, to nie wypuszcza knota spod swoich skrzydełek.

Blog o podróżowaniu · Luty 4, 2014 o 4:22 pm

Niesamowite zjawisko – chciałabym takie ujrzeć na własne oczy!Pomijam fakt, że zdjęcia są piękne 😉

    ~asd · Styczeń 5, 2015 o 10:48 am

    stań przed słońcem i czekaj

~joten52 · Listopad 23, 2014 o 1:33 am

Zjawisko jest fantastyczne, aczkolwiek jego powstawanie jest banalne. Każda krawędź jest źródłem ugięcia fali świetlnej. Powinniśmy to pamiętać ze szkoły. Taki promień od słońca biegnie prosto, a następnie przechodząc obok ciała nieprzezroczystego ulega zagięciu. Zauważcie, że w słońcu (ale nie tylko, w każdym innym źródle światła też), nasze cienie są blisko ostre, a im dalej, tym krawędzie cienia są nieostre, bardziej rozmyte. Oznacza to, że światło odgięte nie jest jednym spójnym promieniem, ale jakimś szerokim pasem. Ten promień bowiem zostaje rozszczepiony, podobnie jak po przejściu przez pryzmat. Tak samo jak w pryzmacie, jedna składowa światła białego jest odchylona bardziej, inna mniej. Identycznie jak powstaje tęcza, a układ kolejnych kolorów też jest jak w tęczy. Taka rozszczepiona fala napotyka na swojej drodze chmurę (mgłę, czy nawet tuman śnieżny) i na niej właśnie – jak na ekranie kinowym – dochodzi do projekcji tej rozszczepionej krawędzi cienia w postaci okręgów otaczających cień osoby. Najlepiej wygląda to wkoło głowy, powstaje bowiem aureola, często dominująca z racji swej koncentryczności. Gdyby promień nie napotkał po drodze ekranu (tej mgły czy chmury), nie było by nic widać, choć taka fala zawsze się rozszczepia. Tyle, że w przeźroczystym powietrzu jest niewidoczna. Tak więc do powstania widma brokenu muszą być: poziomo (w każdym razem nisko słońce) padające promienie słońca, dobra widoczność i na przedłużeniu linii słońce – człowiek, również ekran. Np. w postaci mgły. To wszystko. Myślę, że mając określone warunki, można przewidzieć i wręcz wywołać widmo, odpowiednio się ustawiając

    ~ori · Styczeń 5, 2015 o 10:28 am

    No mam wrażenie,że ludzie w szkołach to uczą się bawić w słoneczko zamiast zdobywać wiedzę.Znajomość efektu „halo” to wiedza rodem z podstawówki . Co za czasy nastały ?!

      ~Bawa · Styczeń 5, 2015 o 12:16 pm

      Skonczylem podstawowa szkole jakies 40 lat temu wiec spytam, co ma efekt halo z tymi pieknymi zdjeciami Brockenu wspolnego?

    ~Roman · Styczeń 5, 2015 o 2:05 pm

    Bzdura! To zjawisko nie ma nic wspólnego z ugięciem fali. Gdyby tak było to efekt byłby widoczny na każdym „ekranie” np. sąsiednim szczycie. Mgła nie jest ekranem a ośrodkiem, w którym światło się rozszczepia (krople wody). Zasada jest identyczna jak w przypadku tęczy.

      ~joten51 · Wrzesień 23, 2015 o 11:25 pm

      Roman – jesteś szczególnym przypadkiem ciemniactwa wtórnego. Mam pytanie: Jaką rolę odgrywa zatem (zakładając powstanie widma wg, twojego „tłumaczenia” ) sylwetka człowieka w powstaniu aureoli? Jadąc dalej na twojej „mądrości” należałoby wnioskować, że CAŁA oświetlona MGŁA POWINNA BYĆ ŹRÓDŁEM BROKENU, bez względu na sposób oświetlenia. I tak rzeczywiście jest, ale trzeba wiedzieć dlaczego. Tu – jak często w fizyce – zjawiska MIKRO nie przechodzą prosto w MAKRO o tych samych właściwościach. Poprzez olbrzymią ilość cząsteczek mgły, obraz miliardów rozszczepień jest uśredniony i nadal wskutek ich wymieszania mamy jako obserwator światło białe. DOPIERO krawędź cienia sylwetki powoduje, że do mgły (tu – ekranu aktywnego) dociera słońce w postaci pasm już rozszczepionych i to one dominują w utworzonym obrazie wokół cienia. Fale światła słonecznego przechodząc obok sylwetki UGINAJĄ się, JEDNOCZEŚNIE ROZSZCZEPIAJĄC JAK w PRYZMACIE. I tak docierają do pierwszego miejsca, na którym mogą się wyświetlić. Dlatego wkoło obserwowanego własnego cienia widzimy coś w rodzaju tęczy, gdyż tak docierają tam rozdzielone pasma widma światła białego. Kawałek dalej słońce jako fala wymieszana, (a zatem właśnie światło białe) pada na mgłę, rozszczepia się na kulkach wody, ale poprzez wspomniane nakładanie mnogo powstałych barw, wygaszają się one i mieszają, zatem nie ma żadnego zauważalnego dla nas zjawiska. Jeśli to do Ciebie nie dociera – wybacz, wolę przemawiać do obrazu. Przynajmniej z uporem nie emanuje głupotą.

      ~precz głupocie. · Wrzesień 23, 2015 o 11:27 pm

      Opowiadasz bzdury facet. Różnica jest bardzo istotna i wyjaśnia ci ją joten 52 (albo 51, to chyba pomyłka).

~Almisia · Listopad 23, 2014 o 9:49 am

Obserwuję od dawna i szczerze podziwiam

~Makubo · Styczeń 5, 2015 o 10:24 am

Widuję to często w Tatrach, nieco powyżej wysokości chmur i mgieł, kiedy się już wyjdzie w słońce. Banalne, ale kto to wie z gimbusów i warszawiaków znających tylko blokowiska i wzdychających z zachwytu nad takimi zwyczajnościami w górach.

    ~peku · Styczeń 5, 2015 o 11:39 am

    Zawsze sie hejter znajdzie. Ale kto to wie. Skoro to widziałeś to trzeba bylo fotek na strzelac moze o tobie by napisali a nie wysmiewac innych

      ~Makubo · Styczeń 5, 2015 o 12:07 pm

      Ależ mam mnóstwo fotek z tym zjawiskiem, częsty widok zwłaszcza w zachodnich Tatrach, także tych słowackich w okolicach Rochaczy. Mam tez inne, o wiele wspanialsze zdjęcia i to nie tylko Tatr. Nie czepiam się autora zdjęć, tylko tego zachwytu gimbusów nad czymś zwyczajnym co jakby ruszyli sprzed kompów 4 litery to by to mieli na żywo.

        ~Bawa · Styczeń 5, 2015 o 12:18 pm

        Wrzuc pare fotek swojej beemki, padniemy wszyscy z zazdrosci.

          ~Makubo · Styczeń 5, 2015 o 1:59 pm

          No widzisz, już wiemy, że z prostakiem mamy do czynienia. Pewnie golfa wieśniaku zajeżdżasz. Reszcie polecam: Skalne Miasta i Kolorowe Jeziorka po kopalni siarki w Sudetach. Polecam najpiękniejszy rejon Tatr na trasie Polskiego Grzebienia aż do Łysej Polany. Zapraszam na „krokusy” w Tatry Zachodnie w sezonie ich wysypu i wiele wiele innych atrakcji nad którymi się ślinicie kukając tylko w neta.

Anonim · Styczeń 5, 2015 o 11:02 am

el-za. 19 grudnia leciałam samolotem z Paryża do Krakowa. W pewnym momencie kiedy lecieliśmy juz wysoko zobaczyłam cień mojego samolotu otoczony piękną aureolą.Udało mi się wreszcie zobaczyć to zjawisko w nietypowym miejscu.

~Taternik · Styczeń 5, 2015 o 11:17 am

W Tatrach Zachodnich, zwłaszcza w rejonie Wołowca, widmo można zaobserwować bardzo często. Podobnie na Rysach czy Orlej Perci. http://www.klubpodroznikow.com/ksiazka/1654-mapa-orla-perc

    ~roman.d · Styczeń 5, 2015 o 11:50 am

    Właśnie roku temu zimą widziałem moje Widmo Brockenu na Długim Upłazie. Pozdrawiam

~K1 · Styczeń 5, 2015 o 11:18 am

Fantastyczne zdjęcia!Czekam na więcej 🙂 Też uwielbiam chodzić po górach, tak pięknych ujęć nigdy nie udało mi się zrobić 🙁 …Oczarowały mnie te zdjęcia.

~kry · Styczeń 5, 2015 o 11:22 am

Widziałam to zjawisko w Tatrach kilka dziesięcioleci temu, niestety w aparacie nie miałam wtedy kolorowego filmu… Jest w tym jakaś magia, nawet gdy rozumie się zasady optyki 🙂 Potem jeszcze wiele lat chodziłam po Tatrach Wysokich, nie wierzę w przesądy 🙂 Pozdrawiam noworocznie.

~Duśka · Styczeń 5, 2015 o 12:15 pm

Witaj. Bardzo zachwyciły mnie Twoje zdjęcia. Ja na razie mam na swoim koncie jedno widmo Brockenu, a zaobserwowałam je na najwyższym szczycie Niemiec – Zugspitze. Mimo legendy, nadal chcę jeździć w góry, bo to jest to, co kocham najbardziej. Pozdrawiam serdecznie i zapraszam na mojego skromnego bloga http://www.wonder175.blogspot.com

~Łazik · Styczeń 5, 2015 o 12:25 pm

Można o tym też śpiewać i to na poziomie 😉
https://www.youtube.com/watch?v=IOm0xc6NJCU

~wadwicz · Styczeń 5, 2015 o 12:36 pm

Bardzo często jesienią na Czerwonych Wierchach można zaobserwować widmo Brockenau. Co ciekawe widmo pojawia się tylko dla pojedynczego turysty nigdy w grupie. Każdy ma swoją, własną aureolę na chmurze i swój cień który jest olbrzymi. To niesamowite zjawisko. Widziałem kilkakrotnie na Liptowskich Murach i w rejonie Szpiglasowego i żyję

~Seban · Styczeń 5, 2015 o 1:07 pm

Fajne zdjęcia.
Ta historia z klątwą, to chyba jednak nie jest wymysł J.A. Szczepańskiego (wbrew temu co podaje polska Wikipedia). W 1865 roku Edward Whymper i jego drużyna w dramatycznych okolicznościach po raz pierwszy weszli na Matterhorn. Podczas zejścia doszło do wypadku, w którym zginęły cztery osoby. W swoim opisie Whymper zanotował, że w dalszej zejściowej drodze pozostali przy życiu członkowie zespołu ujrzeli widmo w postaci trzech krzyży. Znał opis zjawiska z 1780 roku (kiedy zostało zaobserwowane przez niejakiego Silberschlaga na górze Brocken – najwyższym wzniesieniu Harzu), jednak nijak nie mógł wyperswadować swoim szwajcarskim towarzyszom, że mają do czynienia ze zwykłym optycznym złudzeniem, a nie z duchami zmarłych towarzyszy – takie było bowiem święte przekonanie Szwajcarów – i to mimo, że krzyże były trzy (czyli tyle, ilu ich zostało), a nie cztery. Wizja Whympera została uwieczniona na starej rycinie, którą można obejrzeć tutaj: http://www.art.com/products/p12385640-sa-i1752900/edward-whymper-brocken-type-spectre-in-the-form-of-a-triple-cross-observed-by-whymper-in-the-alps.htm?sOrig=CAT&sOrigID=0&dimVals=5046208-1837&ui=704B823D4AE5414296BAD553C2EC1415
Odtąd alpiniści na całym świecie zaczęli mówić o klątwie i złej wróżbie, jaką widmo ma przynosić.

~Krzysiek · Sierpień 24, 2015 o 11:43 am

Piękne zdjęcia. Ja widziałem glorię z samolotu. Mega widok:)

~marjols · Sierpień 31, 2015 o 9:15 pm

Myślę, że jeśli doświadcza się w górach takich widoków, nie sposób nie pokochać gór nawet taka miłością, która może czasami skutkować podejmowaniem nadmiernego ryzyka, może stąd ten przesąd o śmierci wśród grani?

~Tomek · Sierpień 23, 2016 o 7:51 pm

Podoba mi się to że chodzisz po „wszystkich” górach i np. Karkonoszy nie uznajesz za niższe od Tatr więc gorsze. Jak świetnie fotografie potwierdzają każde góry mają w sobie inne piękno.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *