Widmo Brockenu
Czasem rankiem albo późnym popołudniem, nawet w bezchmurną pogodę kotły wypełniają się chmurami, dzięki czemu można ujrzeć ciekawe efekty optyczne. Jeżeli oświetlone bocznym światłem chmury znajdą się poniżej wysokości gór możemy zaobserwować zjawisko zwane widmem Brockenu. Jeżeli staniemy na krawędzi pomiędzy słońcem a chmurą – nasz cień pojawi się na leżącej poniżej chmurze, a wokół naszej głowy lub sylwetki pojawi się gloria – tęczowy nimb. Kolorowa aureola powstaje wskutek załamywania się promieni słonecznych na kropelkach wody.

Jest to jeden z najatrakcyjniejszych motywów, który zawsze wzbudza na zdjęciach uznanie, ale ze względu na rzadkość występowania i prędkość jego przemijania znalezienie dobrych zdjęć z tym motywem nie jest proste. Zjawisko popularne jesienią, latem występuje prawie wyłącznie w wysokich górach, gdzie kondensacja chmur poniżej stromych grani jest nasilona.
Nazwa wywodzi się od szczytu Brocken w górach Harz w Niemczech, gdzie, jak podają źródła, zjawisko zaobserwowano po raz pierwszy.

 

Klątwa
Miłośnicy teorii spiskowych i zjawisk paranormalnych lubią wierzyć, że zobaczenie widma Brockenu ma rzucić na obserwatora klątwę – nieuniknioną śmierć w górach. Przesąd został wymyślony przez jednego z najwybitniejszych taterników okresu międzywojennego, krytyka i publicystę Jana Alfreda Szczepańskiego, a spopularyzowany później przez rzesze turystów, którzy widmo ujrzeli. Oczywiście żadne badania na temat wpływu widma Brockenu na śmiertelność w górach nie zostały przeprowadzone, ale może warto by było kiedyś je zrobić? Jest pole do popisu dla studentów geografii 😉
Odczarowanie klątwy ma nastąpić dopiero po trzecim kolejnym ujrzeniu widma. A nawet lepiej! Podobno śmiałek, któremu przydarzy się to szczęście będzie mógł czuć się w górach bezpieczniej i pewnie po wsze czasy. I znów nasuwa się pytanie, czy zdarzyło się by ktoś, kto widział widmo po trzykroć umarł w górach?
No i co z tymi, którzy widzieli więcej niż trzy razy?

 

Moje widma Brockenu
Ostatnie pytanie z poprzedniego akapitu nie jest bezsensowne, a dla mnie szczególnie ważne, bo zaliczam się do tej grupy szczęśliwców, którzy widzieli widmo więcej niż 3 razy. Mnie ta sztuka udała się, w zależności od tego jak liczyć od 22 do nawet kilkudziesięciu razy. Jeśli liczyć ilość dni i miejsc to wyjdzie ok 20-25 razy, bo np. będąc w 2009 r. na Śnieżce widziałem widmo Brockenu 2 razy – wchodząc i schodząc, ale liczę to jako jeden raz. Natomiast licząc ile razy widmo pojawiło się i znikło na przelatujących poniżej gór chmurach, to liczba może dobić nawet do kilkudziesięciu. Np. w Alpach w rejonie Col du Galibier widmo pojawiało się i znikało przez ok. 40 minut, więc można powiedzieć, że tylko wtedy widziałem je kilkanaście razy.
Jako, że miałem ze sobą zawsze aparat, to wszystkie 22 glorie mam na fotografiach.

 


1. Alpy 12.08.2014

W okolicach Arolla w szwajcarskich Alpach Walijskich, Brockena ujrzałem dość niespodziewanie, a był najbardziej efektownym ze wszystkich, które sfotografowałem dotychczas.

Najbardziej efektowny z moich wszystkich Brockenów.

 

2. Tatry 10.11.2014

W Tatrach widmo Brockenu to zjawisko dość powszechnie spotykane, ale i tak zawsze sprawia radość. W listopadzie 2014 r. podczas 2 dni oglądałem je wielokrotnie. Wszystkie spotkałem na szczycie Szpiglasowego Wierchu i w jego okolicach.

Na Szpiglasowym Wierchu zaobserwowałem chyba najwyraźniejszego i najmocniejszego Brockena.

 

3. Tatry 11.11.2014

Dzień później podczas wspinaczki łatwą granią w kierunku Wyżniego Liptowskiego Kostura słońce znów zaświeciło mi w plecy kładąc cień na ścianie chmur.

Brocken na grani między Szpiglasowym Wierchem, a Wyżnim Liptowskim Kosturem.

 

4. Tatry 11.11.2014

Tego samego dnia na Szpiglasowym Wierchu ponownie oglądałem Brockena. Widok bardzo podobny do tego z dnia poprzedniego, ale pstryknięty o wcześniejszej godzinie.

Szpiglasowy Wierch

5. Alpy 15.08.2012

Gdy weszliśmy na jeden z bezimiennych szczytów o wysokości ok 2800 m n.p.m. w rejonie Col du Galibier w Alpach Delfinackich, było bezchmurnie i właśnie wschodziło słońce. Po około pół godzinie cała dolina wypełniła się chmurami i przez blisko 40 minut można było obserwować zjawisko widma Brockenu.

Col du Galibier. W tle całe Pasmo Ecrins z Barre des Ecrins i La Meje.

Col du Galibier

Widmo pojawiało się i znikało i tak kilkanaście razy.

6. Alpy 17.08.2012

Podczas pobytu na Aiguilles d’Arves, pogoda przez cały dzień była pełna zmian. Dużo słońca ale i bardzo dużo chmur spowodowało, że widmo Brockenu obserwowałem przez ponad 1,5 godziny niemal bez przerwy. W pewnym momencie przestałem nawet zwracać na to uwagę, bo stało się to nieodłączną częścią pejzażu tego miejsca.

Aiguilles d’Arves

Aiguilles d’Arves

Aiguilles d’Arves

7. Tatry 18.08.2008

W Tatrach podczas przemierzania Orlej Perci po raz pierwszy w życiu zaobserwowałem zjawisko, o którym dotychczas wiedziałem tylko z książek i zdjęć.

Orla Perć, okolice Małego Koziego Wierchu

8. Tatry 19.08.2008

Już następnego dnia, znów na Orlej Perci zobaczyłem widmo Brockenu po raz drugi i to od razu dwukrotnie.

Okolice Pościeli Jasińskiego

9. Karkonosze 02.12.2013

Podczas niedawnego wypadu w Karkonosze zaobserwowałem widmo Brockenu tylko przez moment, a że warunki były bardzo zmienne, zanim zrobiłem zdjęcie, zdążyło mi prawie uciec, więc na fotografii jest tylko częściowo.

Śnieżka

10. Karkonosze 20.02.2010

Nagły przypływ mgieł na Śnieżce przyczynił się do kolejnego, dość słabo widocznego, widma Brockenu do kolekcji.

Śnieżka

11. Karkonosze 30.10.2009

Tego dnia udało mi się zobaczyć mamidło górskie dwukrotnie. Najpierw wchodząc na Śnieżkę ujrzałem glorię na chmurach wypełniających Kocioł Łomniczki, a następnie po ok 2 godzinach, już przy zejściu, na chmurach okrywających Czarny Grzbiet.

Śnieżka

Widok z Drogi Jubileuszowej

 

12. Tatry 05.12.2014

W grudniu 2014 r. pobiłem wszelkie swoje rekordy dotyczące oglądanych Brockenów. Podczas tego miesiąca udało mi się sfotografować rzadkie zjawisko aż 7 razy (!). 5 razy w Tatrach i dwa w Karkonoszach.

5 grudnia po poranku na Granatach przeszedłem się jeszcze na Pośrednią Turnię – skalny szczycik pomiędzy Przełęczą Liliowe, a Świnicą. Mimo bezchmurnego nieba i świecącego słońca w pewnym momencie nagle w dolinach zaczęły kłębić się chmury i przez około 25 minut mogłem oglądać Widmo Brockenu. Poza mną nie było tu już nikogo, więc cały spektakl obejrzałem sam.

Zamglona Świnica i gloria wokół mojej głowy.

Mimo niewielkiej ilości chmur zjawisko wciąż jest dobrze widoczne.

 

13. Tatry 07.12.2014

Zwykłe Brockeny stają się powoli ograne, więc natura pozwoliła mi wskoczyć na wyższy level w tym temacie: na początku grudnia byłem świadkiem jednego z najbardziej niezwykłych zjawisk jakie obserwowałem dotąd w górach – udało mi się dwukrotnie sfotografować, tej samej nocy, ale w 2 różnych miejscach i sytuacjach, NOCNE WIDMO BROCKENU. Tego dnia Wyszedłem ze schroniska nocą z zamiarem fotografowania przy bezchmurnym niebie, bo takie było kiedy wyruszałem ok godziny 4. Jednak w momencie kiedy dochodziłem na Suchą Przełęcz chmury leżące nisko w dolinach podeszły aż po główną grań Tatr, ale nie zasłoniły tarczy księżyca w pełni, która wciąż nieźle oświetlała okolicę. Wtedy odwróciłem się i je zobaczyłem.

Wyższy level oglądania Brockenów.

 

14. Tatry 07.12.2014

Jeszcze tej samej nocy udało mi się obejrzeć kolejnego nocnego Brockena! Około 40 minut później, kiedy we mgle doszedłem na szczyt Beskidu mgły ponownie spłynęły w doliny i na około minutę odsłonił się krajobraz. Zdążyłem zrobić tylko jedną fotografię, ale doskonale widać na niej charakterystyczny krąg wokół mego cienia.

Cień Beskidu

 

15. Tatry 09.12.2014

Podczas grudniowego wypadu w Tatry oglądałem widmo co dwa dni, tak więc kolejne dwa obejrzałem kiedy szedłem główną granią Tatr Zachodnich. Większość trasy między Wołowcem a Trzydniowiańskim Wierchem przeszedłem we mgle. Ta jednak kilkakrotnie ustąpiła pozwalając oglądać Widomo Brockenu – na zdjęciu poniżej tuż przy Niskiej Przełęczy.

Okolice Niskiej Przełęczy i ściana Jarząbczego Wierchu.

 

16. Tatry 09.12.2014

Po pokonaniu w zmiennych warunkach wyczerpującego podejścia na Jarząbczy Wierch ujrzałem kolejnego Brockena – dokładnie z wierzchołka. Ogromne morze chmur zalewające świat aż po horyzont zrobiło na mnie wrażenie.

Wobec wzrastającego zamglenia ten Brocken był trochę mniej efektowny.

 

17. Karkonosze 27.12.2014

Podczas pięknego wschodu słońca na Śnieżce znów zaczęło się chmurzyć od północnego zachodu. To dość często spotykane zjawisko, więc przy okazji nisko świecącego słońca jest szansa na zobaczenie glorii. I tak też było tym razem.

Rok wcześniej w tym samym miejscu też sfotografowałem widmo Brockenu – jest na zdjęciu z 02.12.2013 r.

 

18. Karkonosze 30.12.2014

Kiedy wydawało mi się, że zakończę rok bez kolejnego Brockena, natura zafundowała mi popis swoich możliwości jakiego dawno nie widziałem. Dzień przed sylwestrem miałem przyjemność doświadczyć jednego z najpiękniejszych karkonoskich poranków; porównywalny do tego z 02.12 2013. Pobudka o 2:30, potem czterogodzinny nocny marsz w chmurach, śniegu i 15-sto stopniowym mrozie. Na Wielkim Szyszaku oczekiwanie w wietrze i zamarzających mgłach.
Ale kiedy nagle niebo się rozstąpiło zalewając Karkonosze złotym światłem pierwszych promieni, odebrałem nagrodę najwspanialszą z możliwych. Na płaskim terenie sfotografowałem pięknego Brockena, który uważam, za najładniejszy w swojej kolekcji.

Cała scena, kolorystyka i ogólne warunki stawiają tego Brockena na 1 miejscu wśród wszystkich, które do tej pory widziałem.

 

19. Alpy 20.08.2015

W sierpniu 2015 r. nocowałem na lodowcu, na Przełęczy Col de Rochefort u podstawy słynnego Zębu Giganta w Masywie Mont Blanc. Po południu zwykle mocno się w tym miejscu chmurzy, a bliskość skalnego urwiska sprzyja powstawaniu Brockenów. Tak było właśnie tym razem.

Miejsce w którym biwakowałem na Col de Rochefort.

 

20. Alpy 21.08.2015

Dzień później oglądałem zachód słońca ze skalnej wyspy na lodowcu du Geant w Masywie Mont Blanc. Brocken ukazał się na kilka chwil i zniknął.

Widmo Brockenu pod skalną iglicą Dent du Geant.

 

21. Karkonosze 23.12.2015

Dzień przed wigilią wędrowałem ponad Kotłem Wielkiego Stawu w Karkonoszach. Partie szczytowe gór spowijał wał fenowy, który od czasu do czasu pozwalał zobaczyć kilka promieni słonecznych. Podczas jednego z prześwitów można było zaobserwować słabego Brockena, na którego czekałem z wycelowanym aparatem i po około 20 minutach stania – wyczekałem.

Widmo Brockenu i Wielki Staw.

 

22. Karkonosze 02.01.2016

Początek roku 2016 to mocne wejście pogodowe: podczas wschodu słońca na Śnieżce przez kilkanaście minut można było oglądać Brockena i białą tęczę. To był dobry początek roku!

Widok ze Śnieżki podczas wschodu słońca 02.01.2016 r.

 

23. Świdowiec 05.05.2016

Podczas zejścia z najwyższej góry Świdowca – Bliźnicy warunki były bardzo zmienne. W pewnym momencie wyszło słońce a na chmurze można było zobaczyć fragmenty swego cienia i aureoli wokół głowy.

Brocken w Świdowcu.

 

24.Kjeragbolten 15.08.2016

Pierwsza wycieczka podczas miesięcznego pobytu w Norwegii zaowocowała Brockenem, który obserwowałem o poranku przed swoim namiotem niedaleko słynnego głazu Kjeragbolten.

Dla mnie był to Brocken numer 24, ale dla mojej żony dopiero pierwszy w życiu!

Pogoda tego ranka była bardzo zmienna, dopiero podczas przejaśnień udało się zobaczyć Brockena.

 

25. Preikestolen 17.08.2016

To był chyba najbardziej niesamowity dzień z Brockenami. W ciągu jednego dnia widziałem to zjawisko 3 razy, w trzech różnych miejscach, podczas wędrówki na Preikestolen. Po raz pierwszy jeszcze sporo przed szczytem w bocznej dolince między Preikestolen a Troppeknuten. Aby zobaczyć Brockena należało się wychylić ponad zbocze. Mimo, że było go widać prawie wprost ze ścieżki, mało kto z przechodzących turystów zwrócił uwagę na to rzadkie zjawisko.

Pierwszy Brocken w rejonie szczytu Preikestolen.

 

26. Preikestolen 17.08.2016

Niedaleko słynnego pulpitu skalnego Preikestolen ponownie można było obserwować widmo Brockenu. Tym razem tuż nad zamglonymi wodami Lysefjordu.

Brocken w okolicy Preikestolen.

 

27. Preikestolen 17.08.2016

Na słynnej półce Preikestolen spędziłem prawie 12 godzin. Wyobrażacie sobie oglądać widmo Brockenu nieprzerwanie przez 12 godzin? Ja sobie tego nie wyobrażałem, ale udała mi się ta sztuka tego sierpniowego dnia, który spędziłem na Preikestolen. Brockena można było oglądać od rana aż do zachodu słońca, nieprzerwanie przez cały dzień!

Widok ze słynnego Pulpitu.

To najmocniejszy ze wszystkich Brockenów, które w życiu widziałem!

Preikestolen z góry.

Mgła nawiedzała Preikestolen przez cały dzień.

 

28. Ornak 24.03.2017 

Zimą o poranku mogłem obserwować słabego Brockena na grzbiecie Ornaku, niedaleko Siwej Przełęczy.

Zalana mgłami Dolina Starorobociańska.

 

29. Sokolica 04.04.2017

W kwietniu na Sokolicy spotkałem zalaną mgłami Dolinę Dunajca. Takie warunki pozwoliły na obserwację 29 Brockena.

Sokolica, widok w kierunku Trzech Koron.

 

30. Trzy Korony 17.05.2017

Brocken nr 30 był wyjątkowy. Kiedy już myślałem, że ciężko mnie będzie zaskoczyć w temacie Brockenów, okazało się, że jest to jak najbardziej możliwe. W maju 2017 r. zauważyłem Brockena we wnętrzu… lasu.

Leśny Brocken.

Numer 30 okazał się wyjątkowy 🙂

cdn


30 Comments

Anonymous · Styczeń 28, 2014 o 8:03 pm

Rewelacja! Jesteś mistrzem w tym co robisz i wciąż zaskakujesz! Czapki z głów!Pozdrawiam, Ela

Paweł · Styczeń 28, 2014 o 8:06 pm

Kurcze, świetne zdjęcia :).

tosca · Styczeń 28, 2014 o 8:55 pm

Niezwykłe dokonania foto i te pejzaże

obserwtor · Styczeń 28, 2014 o 10:14 pm

No cóż, jak widać Karol jak się za coś bierze, to nie wypuszcza knota spod swoich skrzydełek.

Blog o podróżowaniu · Luty 4, 2014 o 4:22 pm

Niesamowite zjawisko – chciałabym takie ujrzeć na własne oczy!Pomijam fakt, że zdjęcia są piękne 😉

    ~asd · Styczeń 5, 2015 o 10:48 am

    stań przed słońcem i czekaj

~joten52 · Listopad 23, 2014 o 1:33 am

Zjawisko jest fantastyczne, aczkolwiek jego powstawanie jest banalne. Każda krawędź jest źródłem ugięcia fali świetlnej. Powinniśmy to pamiętać ze szkoły. Taki promień od słońca biegnie prosto, a następnie przechodząc obok ciała nieprzezroczystego ulega zagięciu. Zauważcie, że w słońcu (ale nie tylko, w każdym innym źródle światła też), nasze cienie są blisko ostre, a im dalej, tym krawędzie cienia są nieostre, bardziej rozmyte. Oznacza to, że światło odgięte nie jest jednym spójnym promieniem, ale jakimś szerokim pasem. Ten promień bowiem zostaje rozszczepiony, podobnie jak po przejściu przez pryzmat. Tak samo jak w pryzmacie, jedna składowa światła białego jest odchylona bardziej, inna mniej. Identycznie jak powstaje tęcza, a układ kolejnych kolorów też jest jak w tęczy. Taka rozszczepiona fala napotyka na swojej drodze chmurę (mgłę, czy nawet tuman śnieżny) i na niej właśnie – jak na ekranie kinowym – dochodzi do projekcji tej rozszczepionej krawędzi cienia w postaci okręgów otaczających cień osoby. Najlepiej wygląda to wkoło głowy, powstaje bowiem aureola, często dominująca z racji swej koncentryczności. Gdyby promień nie napotkał po drodze ekranu (tej mgły czy chmury), nie było by nic widać, choć taka fala zawsze się rozszczepia. Tyle, że w przeźroczystym powietrzu jest niewidoczna. Tak więc do powstania widma brokenu muszą być: poziomo (w każdym razem nisko słońce) padające promienie słońca, dobra widoczność i na przedłużeniu linii słońce – człowiek, również ekran. Np. w postaci mgły. To wszystko. Myślę, że mając określone warunki, można przewidzieć i wręcz wywołać widmo, odpowiednio się ustawiając

    ~ori · Styczeń 5, 2015 o 10:28 am

    No mam wrażenie,że ludzie w szkołach to uczą się bawić w słoneczko zamiast zdobywać wiedzę.Znajomość efektu „halo” to wiedza rodem z podstawówki . Co za czasy nastały ?!

      ~Bawa · Styczeń 5, 2015 o 12:16 pm

      Skonczylem podstawowa szkole jakies 40 lat temu wiec spytam, co ma efekt halo z tymi pieknymi zdjeciami Brockenu wspolnego?

    ~Roman · Styczeń 5, 2015 o 2:05 pm

    Bzdura! To zjawisko nie ma nic wspólnego z ugięciem fali. Gdyby tak było to efekt byłby widoczny na każdym „ekranie” np. sąsiednim szczycie. Mgła nie jest ekranem a ośrodkiem, w którym światło się rozszczepia (krople wody). Zasada jest identyczna jak w przypadku tęczy.

      ~joten51 · Wrzesień 23, 2015 o 11:25 pm

      Roman – jesteś szczególnym przypadkiem ciemniactwa wtórnego. Mam pytanie: Jaką rolę odgrywa zatem (zakładając powstanie widma wg, twojego „tłumaczenia” ) sylwetka człowieka w powstaniu aureoli? Jadąc dalej na twojej „mądrości” należałoby wnioskować, że CAŁA oświetlona MGŁA POWINNA BYĆ ŹRÓDŁEM BROKENU, bez względu na sposób oświetlenia. I tak rzeczywiście jest, ale trzeba wiedzieć dlaczego. Tu – jak często w fizyce – zjawiska MIKRO nie przechodzą prosto w MAKRO o tych samych właściwościach. Poprzez olbrzymią ilość cząsteczek mgły, obraz miliardów rozszczepień jest uśredniony i nadal wskutek ich wymieszania mamy jako obserwator światło białe. DOPIERO krawędź cienia sylwetki powoduje, że do mgły (tu – ekranu aktywnego) dociera słońce w postaci pasm już rozszczepionych i to one dominują w utworzonym obrazie wokół cienia. Fale światła słonecznego przechodząc obok sylwetki UGINAJĄ się, JEDNOCZEŚNIE ROZSZCZEPIAJĄC JAK w PRYZMACIE. I tak docierają do pierwszego miejsca, na którym mogą się wyświetlić. Dlatego wkoło obserwowanego własnego cienia widzimy coś w rodzaju tęczy, gdyż tak docierają tam rozdzielone pasma widma światła białego. Kawałek dalej słońce jako fala wymieszana, (a zatem właśnie światło białe) pada na mgłę, rozszczepia się na kulkach wody, ale poprzez wspomniane nakładanie mnogo powstałych barw, wygaszają się one i mieszają, zatem nie ma żadnego zauważalnego dla nas zjawiska. Jeśli to do Ciebie nie dociera – wybacz, wolę przemawiać do obrazu. Przynajmniej z uporem nie emanuje głupotą.

      ~precz głupocie. · Wrzesień 23, 2015 o 11:27 pm

      Opowiadasz bzdury facet. Różnica jest bardzo istotna i wyjaśnia ci ją joten 52 (albo 51, to chyba pomyłka).

~Almisia · Listopad 23, 2014 o 9:49 am

Obserwuję od dawna i szczerze podziwiam

~Makubo · Styczeń 5, 2015 o 10:24 am

Widuję to często w Tatrach, nieco powyżej wysokości chmur i mgieł, kiedy się już wyjdzie w słońce. Banalne, ale kto to wie z gimbusów i warszawiaków znających tylko blokowiska i wzdychających z zachwytu nad takimi zwyczajnościami w górach.

    ~peku · Styczeń 5, 2015 o 11:39 am

    Zawsze sie hejter znajdzie. Ale kto to wie. Skoro to widziałeś to trzeba bylo fotek na strzelac moze o tobie by napisali a nie wysmiewac innych

      ~Makubo · Styczeń 5, 2015 o 12:07 pm

      Ależ mam mnóstwo fotek z tym zjawiskiem, częsty widok zwłaszcza w zachodnich Tatrach, także tych słowackich w okolicach Rochaczy. Mam tez inne, o wiele wspanialsze zdjęcia i to nie tylko Tatr. Nie czepiam się autora zdjęć, tylko tego zachwytu gimbusów nad czymś zwyczajnym co jakby ruszyli sprzed kompów 4 litery to by to mieli na żywo.

        ~Bawa · Styczeń 5, 2015 o 12:18 pm

        Wrzuc pare fotek swojej beemki, padniemy wszyscy z zazdrosci.

          ~Makubo · Styczeń 5, 2015 o 1:59 pm

          No widzisz, już wiemy, że z prostakiem mamy do czynienia. Pewnie golfa wieśniaku zajeżdżasz. Reszcie polecam: Skalne Miasta i Kolorowe Jeziorka po kopalni siarki w Sudetach. Polecam najpiękniejszy rejon Tatr na trasie Polskiego Grzebienia aż do Łysej Polany. Zapraszam na „krokusy” w Tatry Zachodnie w sezonie ich wysypu i wiele wiele innych atrakcji nad którymi się ślinicie kukając tylko w neta.

Anonim · Styczeń 5, 2015 o 11:02 am

el-za. 19 grudnia leciałam samolotem z Paryża do Krakowa. W pewnym momencie kiedy lecieliśmy juz wysoko zobaczyłam cień mojego samolotu otoczony piękną aureolą.Udało mi się wreszcie zobaczyć to zjawisko w nietypowym miejscu.

~Taternik · Styczeń 5, 2015 o 11:17 am

W Tatrach Zachodnich, zwłaszcza w rejonie Wołowca, widmo można zaobserwować bardzo często. Podobnie na Rysach czy Orlej Perci. http://www.klubpodroznikow.com/ksiazka/1654-mapa-orla-perc

    ~roman.d · Styczeń 5, 2015 o 11:50 am

    Właśnie roku temu zimą widziałem moje Widmo Brockenu na Długim Upłazie. Pozdrawiam

~K1 · Styczeń 5, 2015 o 11:18 am

Fantastyczne zdjęcia!Czekam na więcej 🙂 Też uwielbiam chodzić po górach, tak pięknych ujęć nigdy nie udało mi się zrobić 🙁 …Oczarowały mnie te zdjęcia.

~kry · Styczeń 5, 2015 o 11:22 am

Widziałam to zjawisko w Tatrach kilka dziesięcioleci temu, niestety w aparacie nie miałam wtedy kolorowego filmu… Jest w tym jakaś magia, nawet gdy rozumie się zasady optyki 🙂 Potem jeszcze wiele lat chodziłam po Tatrach Wysokich, nie wierzę w przesądy 🙂 Pozdrawiam noworocznie.

~Duśka · Styczeń 5, 2015 o 12:15 pm

Witaj. Bardzo zachwyciły mnie Twoje zdjęcia. Ja na razie mam na swoim koncie jedno widmo Brockenu, a zaobserwowałam je na najwyższym szczycie Niemiec – Zugspitze. Mimo legendy, nadal chcę jeździć w góry, bo to jest to, co kocham najbardziej. Pozdrawiam serdecznie i zapraszam na mojego skromnego bloga http://www.wonder175.blogspot.com

~Łazik · Styczeń 5, 2015 o 12:25 pm

Można o tym też śpiewać i to na poziomie 😉
https://www.youtube.com/watch?v=IOm0xc6NJCU

~wadwicz · Styczeń 5, 2015 o 12:36 pm

Bardzo często jesienią na Czerwonych Wierchach można zaobserwować widmo Brockenau. Co ciekawe widmo pojawia się tylko dla pojedynczego turysty nigdy w grupie. Każdy ma swoją, własną aureolę na chmurze i swój cień który jest olbrzymi. To niesamowite zjawisko. Widziałem kilkakrotnie na Liptowskich Murach i w rejonie Szpiglasowego i żyję

~Seban · Styczeń 5, 2015 o 1:07 pm

Fajne zdjęcia.
Ta historia z klątwą, to chyba jednak nie jest wymysł J.A. Szczepańskiego (wbrew temu co podaje polska Wikipedia). W 1865 roku Edward Whymper i jego drużyna w dramatycznych okolicznościach po raz pierwszy weszli na Matterhorn. Podczas zejścia doszło do wypadku, w którym zginęły cztery osoby. W swoim opisie Whymper zanotował, że w dalszej zejściowej drodze pozostali przy życiu członkowie zespołu ujrzeli widmo w postaci trzech krzyży. Znał opis zjawiska z 1780 roku (kiedy zostało zaobserwowane przez niejakiego Silberschlaga na górze Brocken – najwyższym wzniesieniu Harzu), jednak nijak nie mógł wyperswadować swoim szwajcarskim towarzyszom, że mają do czynienia ze zwykłym optycznym złudzeniem, a nie z duchami zmarłych towarzyszy – takie było bowiem święte przekonanie Szwajcarów – i to mimo, że krzyże były trzy (czyli tyle, ilu ich zostało), a nie cztery. Wizja Whympera została uwieczniona na starej rycinie, którą można obejrzeć tutaj: http://www.art.com/products/p12385640-sa-i1752900/edward-whymper-brocken-type-spectre-in-the-form-of-a-triple-cross-observed-by-whymper-in-the-alps.htm?sOrig=CAT&sOrigID=0&dimVals=5046208-1837&ui=704B823D4AE5414296BAD553C2EC1415
Odtąd alpiniści na całym świecie zaczęli mówić o klątwie i złej wróżbie, jaką widmo ma przynosić.

~Krzysiek · Sierpień 24, 2015 o 11:43 am

Piękne zdjęcia. Ja widziałem glorię z samolotu. Mega widok:)

~marjols · Sierpień 31, 2015 o 9:15 pm

Myślę, że jeśli doświadcza się w górach takich widoków, nie sposób nie pokochać gór nawet taka miłością, która może czasami skutkować podejmowaniem nadmiernego ryzyka, może stąd ten przesąd o śmierci wśród grani?

~Tomek · Sierpień 23, 2016 o 7:51 pm

Podoba mi się to że chodzisz po „wszystkich” górach i np. Karkonoszy nie uznajesz za niższe od Tatr więc gorsze. Jak świetnie fotografie potwierdzają każde góry mają w sobie inne piękno.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *