Wadi Rum to piękna pustynna dolina leżąca na południu Jordanii, niedaleko granicy z Arabią Saudyjską. Pojawia się ona w większości rankingów najpiękniejszych pustyń świata i nie ma w tym nic dziwnego. Czerwona pustynia usiana malowniczymi piaskowcowymi górami jest miejscem doprawdy niezwykłym, w 2011 r. została nawet wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO. A przy tym jest całkiem łatwo dostępna dla polskiego turysty. W lutym 2019 r. postanowiłem wybrać się na czterodniowy trekking fotograficzny po Wadi Rum z własnym namiotem. Podczas prawie 60-cio kilometrowej wędrówki odwiedziłem większość najpiękniejszych miejsc tej pustyni i biwakowałem w cudnych lokalizacjach.

Jeśli ciekawi Was w jaki sposób samodzielnie, bezpiecznie i tanio zorganizować taki pustynny trekking nastawiony przede wszystkim na fotografowanie, to zapraszam do artykułu, gdzie w wyczerpujący sposób opowiem o wszystkim co istotne przed wyjazdem o takim profilu w to miejsce. W pierwszej części poznacie wszelkie informacje praktyczne, które pomogą Wam się przygotować na taki wypad. Część druga zawiera opis najpiękniejszych miejsc do fotografowania i biwakowania oraz propozycję trasy, dzięki której będziecie mogli te wszystkie miejsca odwiedzić. Serdecznie zapraszam!

Wadi Rum Jordania
Piaszczyste wydmy i góry wyrastające wprost z piasków pustyni to wizytówka Wadi Rum

Wyjazd z Polski. Jak najlepiej dostać się na Wadi Rum?

Do Wadi Rum najłatwiej dostać się z lecąc samolotem z Polski do Ejlatu (Izrael) lub Ammanu (Jordania). Latają tam bezpośrednio z Polski tanie linie lotnicze Wizzair i Ryanair z Krakowa i Warszawy.

Bilety lotnicze znalazłem i zakupiłem za pomocą wyszukiwarki tanich lotów Skyscanner

Opcja 1: dojazdu z Ejlatu (140 km)

Z lotniska Ovda w Izraelu musimy dostać się do Ejlatu. Przejazd zajmuje około godziny i najlepiej dojechać podstawionym autobusem Egged za 8 USD lub taxi (drożej). Ważne, żeby po przylocie od razu wyjść na plac przed budynkiem lotniska, bo wtedy mamy największą szansę na dojazd. Lotnisko Ovda leży na środku pustyni i raczej ciężko złapać tu stopa.
W Ejlacie pieszo przekraczamy granicę z Jordanią. Po przejściu wszystkich procedur i pokonaniu granicy, gdy znajdziemy się już w Akabie możemy popytać o busy jeżdżące do Wadi Rum lub wziąć taksówkę. Stąd do pustyni jest jeszcze około 60 km. Koszt takiego transportu to około 20-30 JOD (108-160 zł) za cały samochód, ale te ceny nie są stałe i wahają się w zależności od konkretnego kierowcy, pory dnia i momentu w sezonie – dobrze jest potargować się na miejscu, bo jeżeli trafimy na moment, kiedy klientów będzie niewielu (np. wcześnie rano), to może nam się udać dojechać taniej.

Opcja 2: dojazdu z Ammanu (290 km, lub 315 km jadąc przez Wadi Musa – Petrę)

Z lotniska Queen Alia w Ammanie, które de facto znajduje się 30 km na południe od stolicy, nie ma możliwości transportu do Wadi Rum jakimkolwiek autobusem. Można dojechać najpierw do Ammanu (3 JOD = 16 zł) i dopiero następnego dnia pojechać autobusem do Akaby, skąd weźmiemy taksówkę do Wadi Rum. To skomplikowany i długotrwały proces, który wcale nie będzie aż tak tani i zabierze nam mnóstwo czasu.

Jadąc w kilka osób (4-6) opłaca się wynająć busa u jednego z kierowców lub nachalnych taksówkarzy, atakujących swymi ofertami w hali przylotów. Krąży ich tam wielu i sami zaczepiają turystów. Podczas ostatniego wypadu tak właśnie zrobiliśmy. Na lotnisku spotkaliśmy jeszcze dwoje Polaków jadących na południe, ale do Petry, więc jadąc przez Petrę do Wadi Rum we czwórkę zapłaciliśmy za dojazd w sumie 100 JOD (538 zł): 35 JOD zapłacili oni jadąc do Petry i 65 JOD my jadąc 100 km dalej do Wadi Rum.

Nam dojazd zajął około 4,5 godziny, więc lądując na miejscu przed południem dojechaliśmy na pustynię po zachodzie słońca (zachód w lutym jest około 16.30). Warto pamiętać, że jazda z kierowcą, który nie ma licencji taksówkarza, ale pobiera za przejazd pieniądze jest nielegalna i taki kierowca może dostać mandat. Oczywiście teoretycznie nie jest to nasz problem, ale w razie nieprzyjemności podczas kontroli policyjnych możemy zostać bez transportu. Jadąc z lotniska do Wadi Rum przeszliśmy 2 lub 3 kontrole policyjne, ale obyło się bez kary, bo nasz kierowca miał jakąś dobrą bajerę – pewnie powiedział, że jesteśmy jego gośćmi i wiezie nas na wycieczkę do Petry.
Sam dojazd był o tyle przyjemny, że kierowca dobrze mówił po angielsku i w drodze nie tylko dowiedzieliśmy się mnóstwa ciekawostek o kraju, ale również zatrzymaliśmy się w kilku pięknych miejscach po drodze, aby zrobić pamiątkowe zdjęcia. 100 JOD daliśmy kierowcy z nieukrywaną satysfakcją, bo ten człowiek okazał nam bardzo dużo serca.

Wadi Rum Jordania drogi dojazdowe
Dwie opcje dojazdu: Z Izraela i ze stolicy Jordanii Ammanu. Choć trasa z Izraela wydaje się sporo krótsza, musimy pamiętać o konieczności przekroczenia granicy i formalnościach z tym związanych

Dojazd do ostatniej miejscowości na pustyni – wsi Rum jest możliwy, ale musimy wcześniej dojechać do Wadi Rum Visitor Center, gdzie należy się zatrzymać, by wykupić obowiązkowy bilet wstępu, kosztujący 5 JOD. To po drodze, więc nie musimy tego specjalnie planować. W tym miejscu możemy skorzystać z darmowej toalety (jej standard jest… typowy dla Jordanii…) Z Visitor Center jeszcze 6 km dzieli nas od wsi Rum. Po zakupie biletu możemy dojechać do Rum, gdzie musimy zostawić auto na parkingu (po prawej stronie tuż przy wjeździe). Nawet mając samochód terenowy nie możemy sami wjechać na pustynię – mogą to robić tylko lokalni Beduini. My jeździliśmy z Visitor Center do Rum (i z powrotem) stopem. Nie było z tym problemu, zatrzymywał się pierwszy samochód, który tylko miał miejsce.
Będąc w Rum możemy wynająć wycieczkę po pustyni jeepem (o tym przeczytacie w dalszej części) lub pójść tam pieszo (o czym również przeczytacie dalej).

Wadi Rum Visitor Center Wadi Rum Jordania
Wadi Rum Visitor Center – tutaj kupimy bilety wstępu na Wadi Rum. 6 km dalej, w dolinie widocznej na horyzoncie leży Rum.

Formalności związane z wjazdem do Jordanii

Aby wjechać do Jordanii musimy zakupić wizę. Koszt wizy to 40 JOD i kupuje się ją na lotnisku, w miejscu, gdzie odbywa się kontrola paszportowa. Jeśli zamierzamy zwiedzić również Petrę to opłaca się zakupić karnet Jordan Pass (https://www.jordanpass.jo), wówczas koszt wizy wyjdzie tańszy o 20 JOD (ponad 100 zł). Do otrzymania wizy wystarczy paszport i nie trzeba załatwiać żadnych formalności przed wyjazdem. Podczas wydawania wizy otrzymamy znaczki wklejone do paszportu oraz pieczątkę. Sam proces wizowy trwa najwyżej 2 minuty.

Walutą obowiązującą w Jordanii jest Dinar Jordański (JOD). Jego wartość w lutym 2019 r. to 1 JOD = 5,37 PLN. Walutę możemy wymienić na lotnisku – najlepiej mieć ze sobą euro lub dolary. Przy wymianie większej ilości możemy liczyć na zniżkę (do 15% przy 600$). Jeśli jedziemy w kilka osób możemy wymienić wszystkie pieniądze razem, a urzędnik w kantorze zadba, aby każdy dostał tyle JOD, ile dołożył dolarów do wspólnej puli. Naprawdę ogarniają w tych kantorach bardzo dobrze.

Wadi Rum Amman Airport
Zakup wizy i kontrola paszportowa odbywają się w tym samym miejscu.

Pogoda i temperatura, czyli kiedy najlepiej jechać na trekking?

Najlepszymi miesiącami na trekking jest okres od listopada do marca, kiedy temperatury są najniższe. Lato to czas upałów i nie wyobrażam sobie wyjazdu na pustynię w tym okresie. Kiedy byłem w Jordanii w listopadzie było znacznie cieplej niż podczas trekkingu w lutym. Okres styczeń-luty wydaje się idealnym momentem na trekking. Temperatura osiąga wtedy około 15-20 stopni, co sprawia, że chodzi się bardzo wygodnie, wręcz komfortowo. Nie jest za gorąco, ani zbyt zimno. Przez większość czasu chodziłem w zwykłej bluzie z długim rękawem, jedynie rano i wieczorem, podczas robienia zdjęć zakładałem kurtkę puchową, czapkę, a nawet rękawiczki (zmarzluch ze mnie). Temperatura w nocy spadała do kilku stopni powyżej zera, więc również nie było zbyt zimno, w Polsce w tym okresie mamy znacznie gorsze temperatury w środku dnia. Warto wspomnieć, że niższe temperatury miały znaczący wpływ na mniejsze zapotrzebowanie na wodę, bo organizm się prawie nie poci.

Niestety w tym okresie mogą zdarzać się momenty gorszej pogody, dni deszczowe, czy burzowe, dlatego warto być na to przygotowanym. Nas ulewa i burze w Wadi Rum ominęły i złapały już nad Morzem Martwym, zaś podczas trekingu mieliśmy praktycznie bezchmurne niebo przez ponad 4 dni. Burzowa pogoda ma też swoje plusy dla fotografów, bo pozwala na naprawdę oryginalne foty. Przejaśnienia po opadach w okresie, w którym byłem w Jordanii pozwoliły na wykonanie niezłych zdjęć, tym, którzy akurat byli na Wadi Rum po burzy. Miałem okazję widzieć kilka zdjęć zrobionych przez innych z pięknego zachodu słońca wśród unoszących się w dolinach mgieł.

Zwiedzanie Wadi Rum: samochodem, wielbłądem czy pieszo?

Wszystkie wycieczki po pustyni ruszają ze wsi Rum – ostatniej miejscowości, do której dojazd omówiliśmy wcześniej. Najpopularniejszą metodą zwiedzania Wadi Rum są kilkugodzinne wypady samochodami terenowymi, gdzie objedziecie największe atrakcje pustyni w ciągu jednego dnia. Jeepy mają specjalne ławeczki na tylnej pace, gdzie zmieści się od 2 do 6 osób (standard to 4 osoby). Koszt takiej wycieczki to zwykle około 30-40 JOD za cały samochód. Jeśli macie więcej kasy możecie zrobić tę trasę z noclegiem w namiocie u Beduinów i wrócić do Rum dopiero rano.

Takich wyjazdów nawet nie musicie rezerwować – po postawieniu nogi w Visitor Center każdy napotkany Beduin zapyta was czy macie już jakąś rezerwację i będzie wam próbował wmówić, że powinniście wynająć właśnie jego, i że on ma najlepszy namiot w samym sercu pustyni. Podobnie w Rum, gdzie tłum „przewodników” oczekuje na gości tuż przy drodze. Nam podawali nawet swoje numery telefonu, jakbyśmy potrzebowali awaryjnego noclegu i gotowi byli przyjechać po nas na pustynię. Takie zwiedzanie jest dobre dla zwykłego, niewymagającego turysty, który ma niewiele czasu i jedynie chce odhaczyć atrakcje Wadi Rum. Ale chętnych nie brakuje, przy popularnych atrakcjach na pustyni stoi sporo jeepów i bywa nawet tłoczno. Dla fotografa taki wyjazd jest bez znaczenia, bo światło w środku dnia jest płaskie, a kolory sprane – a właśnie wtedy odbywają się te wszystkie wycieczki jeepami.

Wadi Rum Tour Jordania Toyota
Zwiedzając pustynię samochodem będziemy siedzieć na takich ławeczkach.

Widziałem, że można również zwiedzać pustynię na wielbłądzie, ale jest to raczej atrakcja sama w sobie niż rzeczywisty sposób na zwiedzanie większej ilości atrakcji. Niestety nie mam na ten temat zbyt wielu informacji, bo widziałem zaledwie pojedynczych turystów, którzy wybrali się na Wadi Rum w tej formie.

Jeśli jednak zamierzacie rzeczywiście doświadczyć tego miejsca, bez tłumu turystów i ryku silników jeepów, a przy okazji zrobić niesamowite zdjęcia zrezygnujcie z oferty Beduinów i zorganizujcie samodzielnie trekking z przynajmniej 2-3 noclegami na pustyni we własnym namiocie. Wieczorem i o porankach pustynia jest prawie pusta, a przy tym wygląda najpiękniej podczas złotej godziny. Zakochacie się w tym miejscu, kiedy zobaczycie tamtejsze wschody i zachody słońca!


Więcej informacji o organizacji wyjazdu do Jordanii znajdziecie u Anity i Pawła na blogu 101 countries before 50:

https://101countriesbefore50.com/jordania/poradnik-jordania/


Żywność i woda

Idąc pieszo na pustynię na kilka dni całą żywność wzięliśmy ze sobą w plecakach. Większość jedzenia zabrałem jeszcze z Polski i schowałem w bagażu rejestrowanym. Przez pierwsze dwa dni jadłem kanapki przywiezione z Polski. Na pozostałe dni wziąłem lekkie pieczywo typu Wasa, masło czekoladowe, konserwy rybne i drobne przekąski (orzechy, morele, cukierki, czekoladę). Nie zabierałem żadnych dań instant, bo nie miałem ze sobą butli gazowej i palnika, więc ciepłych posiłków nie jedliśmy w ogóle. Ograniczyłem również produkty słone i ostre, aby nie pić nazbyt dużo wody. Sporo produktów spożywczych można zakupić w sklepie w Rum. My kupiliśmy tylko wodę, a jedzenie uzupełniliśmy dopiero wracając z pustyni. Biorąc jedzenie dbałem, aby było ono lekkie i dość kaloryczne.

Woda to największy balast. Trzeba zabrać zapas na całą wędrówkę, bo po drodze nie ma możliwości uzupełnienia. Ja zabrałem ze sobą aż 11 litrów czytając wcześniej w sieci, że optymalnie mieć przynajmniej 3-4 litry na każdy dzień. Z naszej praktyki wyszło, że przy lutowych temperaturach ta ilość jest mocno przeszacowana, ale wiadomo, że zależy to również od indywidualnych preferencji własnego organizmu. Według mnie z konieczności wystarczą około 2 litry na każdy dzień. Wziąłem więc o 2 butelki (czyli 3 litry) za dużo. Spokojnie dałbym radę z 8 litrami na te 3,5 dnia, które spędziliśmy na pustyni bez kontaktu z cywilizacją, a piję zawsze dosyć sporo. Był to jednak dobry zapas, gdyby w razie niepogody trzeba było wydłużyć wycieczkę o jeden dzień.

Wadi Rum Plecak
Mój plecak wypełniony ośmioma butelkami wody, każda po 1,5 l. Zgodnie z zasadą pakowania na dno plecaka najcięższych rzeczy, dopiero na te butelki poszła reszta bagażu.

Zakup wody i żywności najlepiej zrobić w Rum, gdzie jest kilka sklepów. Dwa najpopularniejsze sklepy znajdują się przy samym wjeździe do miejscowości i tam większość turystów robi zakupy. Podejrzewam, że ceny mogą być w tych sklepach nieco zawyżone, bo kręcą się tam wyłącznie turyści i Beduini oferujący wycieczki po pustyni. Ale sklepów jest więcej. Dobrze zaopatrzony sklep znajduje się na końcu miejscowości (dosłownie na przedostatniej ulicy, tuż przy wejściu na pustynię) i tam kupują już tylko miejscowi. My zrobiliśmy właśnie tam zapas wody, a po powrocie również uzupełniliśmy jedzenie. Koszt zgrzewki wody (6 x 1,5l) to 1,5 JOD. Wybór produktów jest naprawdę spory – kilka rodzajów pieczywa, warzywa i owoce, słodycze, mrożonki, napoje, chemia gospodarcza. Mają tam również bardzo smaczny humus, sprzedawany w małych kartonikach.

Z zakupem gazu jest w Jordanii problem. Na pewno można kupić butle w Akabie czy Ammanie, ale trzeba by jechać po nie celowo, dlatego odpuściłem w ogóle zabieranie palnika na tak krótki wyjazd. W Ammanie butle można kupić w wielu sklepikach na ulicy i raczej nie ma z tym problemu – dostaniemy zarówno przebijane kartusze Campingaz jak i butle nakręcane.

Ubiór, sprzęt fotograficzny i biwakowy, oraz inne bagaże
Ubiór:

Zabrałem ze sobą niewiele odzieży, wiedząc, że na pustyni i tak nie będę się przebierał. Ilość bielizny jest kwestią indywidualną i każdy sam musi ocenić, czy będzie się codziennie przebierać i w ten sposób dopasować ilość zabranej odzieży. Trzeba pamiętać, że nocując w namiocie nie ma mowy o jakimkolwiek myciu. Pozostają nawilżane chusteczki lub spanie na brudasa.

Przez 4 dni trekkingu w lutowych temperaturach najlepiej sprawdziły się długie spodnie trekkingowe oraz koszula/bluza z długim rękawem. Wieczorami nakładałem kurtkę puchową Yeti Wave, miałem ze sobą również czapkę i cienkie polarowe rękawiczki, które bardzo mi pomagały podczas fotografowania przed wschodem słońca i wieczorami. Gdyby nie obsługa aparatu i noszenie w ręku statywu, pewnie rękawiczki byłyby zbędne. Zabrałem ze sobą lekkie krótkie spodenki, ale ich nie użyłem. Ani razu również nie rozebrałem się do krótkiego rękawka.

Do chodzenia dobrze sprawdzają się buty trekkingowe, ale mi znacznie wygodniej chodziło się w sandałach. Buty powyżej kostki nosiłem tylko pierwszego dnia, a potem zakładałem je na skalnych podejściach na Burdah Bridge, oraz rano i wieczorami, kiedy było chłodno. Sandały były mega wygodne i rzadko sypały się do nich kamienie. Od czasu do czasu kontrolowałem podłoże, aby nie nadepnąć ewentualnego skorpiona.
Koniecznie powinniśmy zabrać ochronę od słońca na głowę. Może to być kapelusz lub chusta. np. popularna w tamtym rejonie arafatka, którą noszą zarówno Beduini jak i sporo turystów.

Wadi Rum Jordania
Tradycyjne nakrycie głowy idealne na pustynię xD Na zdjęciu jestem wraz z Patrykiem Biegańskim (po prawej).
Sprzęt fotograficzny:

Zabrałem ze sobą następujący sprzęt fotograficzny:
-aparat Canon 5D Mark IV i dwa obiektywy: Canon 16-35 mm i Canon 24-105 mm
-filtry fotograficzne NISI (polaryzator, filtry połówkowe i szare pełne)
-kamerę GoPro
-dwa telefony do robienia zdjęć i kręcenia filmów
-duży statyw Manfrotto z serii 055

W sumie cały sprzęt fotograficzny, który zabrałem ważył 8 kg. Najbardziej przydatnym obiektywem okazał się ten z ogniskową 24-105 mm. W wielu miejscach bardzo użyteczny był również szeroki kąt: 16 mm. Trzeba być ostrożnym podczas fotografowania obiektywem szerokokątnym przy bezchmurnym niebie z użyciem filtra polaryzacyjnego, który dość mocno polaryzuje w miejscu, gdzie światło słoneczne pada pod kątem 90 stopni. Zupełnie nie miałem potrzeby korzystać z ogniskowej większej niż 100 mm, dlatego decyzja o pozostawieniu w domu ciężkiego teleobiektywu okazała się bardzo dobra. Przydał się za to ciężki i duży statyw, który nie tylko zapewnił mi komfort pracy, ale również okazał się stabilny podczas dwóch bardzo wietrznych dni.
Zabrałem ze sobą również zestaw czyszczący z pędzelkiem do wymiatania piachu, ale użyłem go może raz lub dwa i nie było to niezbędne. Pędzelek przydał się kiedy zmieniałem obiektyw i blisko bagnetu osiadło kilka ziaren piachu. Obiektywy zmieniałem na pustyni wielokrotnie i nie odczuwałem strachu, że nasypie mi się do środka piach. Robiłem to jednak w miejscach osłoniętych od wiatru i sypiącego piachu.

Dron:

Korzystanie z drona na terytorium Jordanii jest możliwe, ale wymaga wielu działań z naszej strony. Można starać się o pozwolenie, ale samo latanie może okazać się problematyczne z powodu formalności i obostrzeń. Widziałem w sieci ogłoszenia agencji, które pomagają załatwiać takie pozwolenia, ale nie dają żadnej gwarancji, że ich starania zakończą się powodzeniem. W praktyce, jeśli pozwolenia nie mamy, lepiej nie próbować przemycać drona, bo mogą go skonfiskować na lotnisku. Widziałem jeden raz drona na Wadi Rum, kiedy jakiś Azjata latał przy skalnym moście Um Frouth, ale jestem prawie pewien, że nie latał legalnie. Więcej informacji o lataniu w Jordanii znajdziecie TUTAJ.

Sprzęt biwakowy:

Do biwakowania wziąłem namiot Marabut Arco w wersji zimowej z fartuchami, który podzieliliśmy między siebie do transportu po pustyni. Waga namiotu to ponad 4 kg, ale dzięki temu mieliśmy spokojny sen, kiedy wiał bardzo silny wiatr, bo namiot jest stabilny i wytrzymały. Zabranie namiotu z fartuchami to genialna decyzja, bo po przysypaniu fartuchów piachem i/lub obciążeniu kamieniami, mieliśmy osłoniętą sypialnię, dzięki czemu do wnętrza namiotu nie sypał się kurz i piach.

Ponadto wszystkie biwaki robiliśmy na skałach i miękkim piachu (takim samym jak na plaży), więc jedyną opcją przypięcia namiotu do podłoża było obłożenie fartuchów kamieniami lub przysypanie piaskiem, bo szpilek w skałę i piach wbić się nie dało. Namiot w tej wersji sprawdził się idealnie, ale wersja letnia w ostateczności też by się sprawdziła – byłoby jednak nieco mniej komfortowo i trzeba by kombinować z przytwierdzeniem namiotu do podłoża. Robiłem to już jednak wielokrotnie i wiem, że się da. Jedna z nocy na skałach była tak wietrzna, że mimo obłożenia fartuchów około 30 kamieniami wiatr przez noc wszystkie je zrzucił.

Wadi Rum Jordania Marabut Arco Biwak
Obłożenie fartuchów namiotu kamieniami doskonale zastępuje szpilki i śledzie w sytuacji, gdy ich wbicie byłoby niemożliwe.

Nie wiedząc do końca jakich temperatur należy się spodziewać zabrałem zimowy śpiwór puchowy Yeti Nora +. Uległem chyba sugestiom, że w nocy na pustyni jest bardzo zimno. Przez większość nocy było mi w nim zdecydowanie za ciepło, tylko w tę jedną najbardziej wietrzną noc rzeczywiście komfort był odpowiedni. Myślę, że śpiwór o temperaturze komfortu -5 stopni powinien być wystarczający. Do spania zabrałem zwykłą karimatę Therm-a-Rest.

Wśród innych bagaży należy wymienić:

-apteczkę z niezbędnymi lekami osobistymi, folią NRC, plastrami na odciski i zwykłymi, nasączonymi ściereczkami do przemywania ran, itd.
-skromną kosmetyczkę z obowiązkowym obcinaczem do skórek oraz szminką ochronną na spalone usta
-okulary przeciwsłoneczne. Ja zabrałem okulary lodowcowe, bo tylko takie mam.
-krem z filtrem przeciwsłonecznym. Zabrałem filtr 50.
-teczkę z mapami, kompasem i dokumentami

Wszystkie rzeczy zapakowałem do dużego plecaka wyprawowego Deuter Aircontact 75+10, który zawsze zabieram na większe wypady. Aparat wraz z akcesoriami i jednym obiektywem zapakowałem do torby fotograficznej, które nosiłem osobno. Na dno plecaka spakowałem śpiwór, a na to postawiłem w pionie 8 butelek wody po 1,5 l. Każda. Reszta bagażu poszła na górę.

Wadi Rum Jordania  plecak
Tak wyglądał mój bagaż w momencie wejścia na pustynię. Plecak Deuter wraz z aparatem, który mam w torbie z przodu ważył 34 kg.
Mapy, trasa i orientacja w terenie

Patryk wygenerował mapę satelitarną Wadi Rum w wysokiej jakości w programie QGIS. Następnie nanieśliśmy trasę na tę mapę rysując ją zwykłym pędzlem w Photoshopie. Trasę wyznaczyliśmy na oko, rysując linię między kolejnymi miejscami, które zamierzaliśmy fotografować, wybierając trasę wędrówki tak, aby była jak najbardziej urozmaicona. Kolejne doliny i atrakcyjne miejsca sprawdzaliśmy na podstawie zdjęć z internetu i street view w Google Maps, oceniając ich atrakcyjność fotograficzną. W ten sposób powstała trasa licząca w pierwotnej wersji około 45 km, ale finalnie, kiedy weszliśmy z aparatami w wydmy i ponaginaliśmy trasę w kilku miejscach w sumie wyszło nam prawie 60 km marszu.

Dokładną mapę wraz z opisem miejsc wartych odwiedzenia i fotografowania zobaczycie w części drugiej wpisu, którą znajdziecie TUTAJ. Miejsca biwakowe to był nasz najważniejszy punkt programu podczas każdego dnia, ponieważ tam fotografowaliśmy wschody i zachody słońca, dlatego wybieraliśmy je najstaranniej. Na biwaki wybraliśmy 3 lokalizacje, które oferują najbardziej niesamowite widoki na Wadi Rum: Wielką Czerwoną Wydmę, skalny most Burdah (gdzie ostatecznie nie daliśmy rady się wdrapać i biwakowaliśmy nieco niżej), oraz Red Sand Dune.

Posiadaliśmy ze sobą kompas oraz mapę offline z nagranym trackiem podobnej trasy znalezionej gdzieś w sieci, ale z nich nie skorzystaliśmy, bo nie było to konieczne. Orientacja w terenie była dla nas prosta, bo mamy doświadczenie w poruszaniu się po dzikim terenie, a mapa, którą przygotowaliśmy była bardzo dokładna. Zrobiłem laserowy wydruk mapy w kolorze w dwóch częściach na dwóch kartkach A3, dzięki czemu orientowaliśmy się w terenie po układzie skał i dolin. Ani razu nie zabłądziliśmy, ani nie mieliśmy wątpliwości w terenie. Podejrzewam, że kompas i track byłyby przydatne w przypadku silnego zamglenia, które zdarza się tu chyba niezwykle rzadko. Byliśmy jednak i na to przygotowani.

Ponadto posiadaliśmy dokładny wydruk topografii wejścia na skalny most Burdah z naniesionym trackiem GPS znalezionym w sieci. Ostatecznie wartość tego wydruku była jedynie orientacyjna, ale pomogła nam bez pudła znaleźć wejście na szlak i z grubsza ocenić, którędy przebiega, bo samo wejście było oznaczone kopczykami z kamieni i wydłubanymi w skałach strzałkami.

Na Wadi Rum jest dość spory ruch samochodowy, więc w wielu bardziej popularnych miejscach można by dopytać o trasę w razie zabłądzenia. Najbardziej odludna część, w której byliśmy to miejsce między Skalnym Grzybkiem, skalnym mostem Burdah i okolicami skalnego mostu Um Frouth, które znajdują się na wschodnim krańcu obszaru chronionego krajobrazu. W tym rejonie nie spotkaliśmy prawie żadnych turystów i minęliśmy niewiele samochodów. Jedynie rano, kiedy schodziliśmy ze skał prowadzących do mostu Burdah minęli nas Beduini prowadzący dwoje klientów na most.

Wadi Rum Jordania Red Sand Dune
Punktami orientacyjnymi podczas trekkingu po pustyni są same skały.
Jak wygląda wędrówka po Wadi Rum?

Wędrówka po Wadi Rum jest naprawdę bardzo przyjemna. Piach w większości miejsc jest na tyle twardy, że nawet idąc z wielkim plecakiem nie czuć zapadania się. Są na pustyni miejsca zupełnie twarde, gdzie idzie się jak po chodniku i bywają grząskie piachy, ale jest ich raczej niewiele. Chodzenie po stromych wydmach może przysparzać nieco trudności przy podchodzeniu, gdy jednemu krokowi do góry odpowiada zjazd o pół kroku w dół. Zejście za to jest w takim miejscu ekspresowe i bardzo miłe. Poza tym na piasku jest bardzo przyjemnie. Większość trasy wiedzie po ubitym piachu, w niektórych miejscach jest skromna roślinność. Jeśli posiadacie umiejętność orientacji w terenie i posłużycie się dobrą mapą satelitarną, bez problemu będziecie w stanie nawigować obierając skały jako punkty orientacyjne.

Zobacz również:

Na całej pustyni jest bardzo dużo śladów samochodowych, w wielu miejscach wręcz wyjeżdżonych dróg, które dodatkowo pomagają wybierać właściwy kierunek marszu, by ominąć niektóre skały i góry.
Wędruje się głównie po płaskim terenie i tylko w rejonie wydm zdarzają się strome podejścia. Największe deniwelacje, które pokonywaliśmy nie przekraczały 100-200 metrów i były one wyłącznie na wydmach i przy moście skalnym Burdah.

W rejonie skalnych mostów czeka nas chodzenie bezpośrednio po skałach. Piaskowcowa skała jest doskonale przyczepna i chodzi się po niej z dużą przyjemnością. Wejścia na mosty są z reguły łatwe, jedynie most Burdah wymaga umiejętności bardziej wspinaczkowych i orientacji w terenie, bo wejście jest dosyć długie i w kilku miejscach trudne (stromo, ekspozycja, elementy wspinaczki). Dobrze przed zamiarem zdobywania mostu obejrzeć na YouTube jak wygląda wejście, co pomoże ocenić czy damy radę (np. TUTAJ ). Z małymi plecakami trasa jest jak najbardziej do pokonania. Jeśli ktoś nie jest pewien swoich umiejętności może wynająć lokalnego przewodnika, jednak to już będzie temat na osobną wycieczkę jeepem.

Wadi Rum Rum Village
Wędrówka po Wadi Rum na przeważającym obszarze przebiega po zupełnie płaskim terenie.

Biwakowanie

Biwakowanie to najtańszy i najprzyjemniejszy sposób spędzenia nocy na pustyni Wadi Rum. Spanie we własnym namiocie nie jest tam zakazane – zakaz dotyczy jedynie rozpalania ognisk. Pustynia jest na tyle dużym obszarem, że posiadając własny namiot bez problemu znajdziemy dobre miejsca na biwak. My wybieraliśmy na swoje biwaki, jak już wspomniałem wcześniej, miejsca najpiękniejsze i najbardziej atrakcyjne widokowo. Dobrze posiadać namiot w wersji zimowej – z fartuchami, które doskonale chronią przed sypiącym piachem, ale zdaje się, że o tym również pisałem już wcześniej.
Noce na pustyni ponoć bywają zimne. Trochę mnie zaskoczyło, że wstając rano podczas jordańskiej zimy było mi cieplej, niż po biwaku w środku lata w polskich górach. Temperatury w nocy na moje oko mogły wynosić około 4-7 stopni, tak więc bez paniki z tym zimnem.

Wadi Rum tent namiot biwak
Biwak na Red Sand Dune. Jedyne miejsce, w którym biwakowaliśmy osłonięci od wiatru.

Bezpieczeństwo

Jordania uchodzi za najbezpieczniejszy kraj Bliskiego Wschodu i chyba jest w tym dużo prawdy. Podczas dwóch wizyt czułem się tu zawsze bardzo dobrze i bezpiecznie. W wielu kwestiach Jordańczycy są bardzo pomocni i autentycznie mili. Na bezinteresowną pomoc możemy liczyć praktycznie wszędzie. Czasem zdarzają się drobni naciągacze, którzy chcą zarobić na zagranicznych turystach, ale w razie odmowy zwykle ustępują. Ja spotykałem się wyłącznie z dobrym traktowaniem i dużą życzliwością, nawet w tak turystycznych miejscach jak Petra. Słyszałem jednak o dantejskich scenach, które czasem się tam zdarzają, ale nie byłem ich świadkiem, więc nie będę o tym pisał.

Zasięg telefonów

W kwestii bezpieczeństwa na pustyni warto pamiętać, że niemal na całym jej obszarze nie ma zasięgu telefonów komórkowych. Zasięg jest tylko w miejscach, z których widać Rum, gdzie stoi maszt LTE. Na pozostałym obszarze nie złapałem go ani razu. Na pustyni panuje spory ruch, więc szansa, że w razie wypadku pozostaniemy zdani sami na siebie jest niewielka. Warto jednak wykupić ubezpieczenie przed wyjazdem. Ja ubezpieczałem się w Alpenverein Austria, ale można wykupić również zwykłe ubezpieczenie turystyczne, np. w PZU. Ważne aby polisa obejmowała kraje Bliskiego Wschodu oraz zawierała ubezpieczenie od sportów wysokiego ryzyka.

Dzikie zwierzęta

Wiele osób obawia się na pustyni dzikich zwierząt. Nie spotkaliśmy tam żadnych zwierząt poza wypasaną zwierzyną hodowlaną (głównie kozy, owce, wielbłądy). Czytałem, że na pustyni Wadi Rum żyje szereg dzikiej zwierzyny takiej jak: węże (10 gatunków w tym jadowite żmije), jaszczurki (dochodzące do długości 35 cm, np. agmy), skorpiony (8 gatunków). Ponadto spotkać można tutaj lisy pustynne, koty arabskie, wilki a nawet koziorożce. Autor artykułu, który czytałem zaznacza jednak, że spotkanie któregokolwiek z nich jest niezwykle rzadkie i większość turystów nigdy ich nie zobaczy. Rzeczywiście, my również nie spotkaliśmy żadnego z nich nawet w najbardziej dzikiej części, w której byliśmy. Przez 4 dni na pustyni zauważyliśmy… jedną jaszczurkę i kilka owadów. Pewnym problemem mogą okazać się agresywne psy pasterskie. Podobno sprawdzoną metodą jest uniesiona w górę ręka z kamieniem. Nie miałem jednak okazji sprawdzić tej metody, bo jedyne dwa psy, które spotkaliśmy w bliskiej odległości niezbyt się nami interesowały.

Wadi Rum
Skorpionów nie było, ale i tak patrzyłem pod nogi by nie nadepnąć na coś równie ciekawego.
Autostop

Autostop do doskonały sposób poruszania się po Jordanii. Po wyjeździe z Wadi Rum jeździliśmy po całym kraju już tylko w ten sposób. Na okazję czekaliśmy zawsze najwyżej kilka, kilkanaście minut. Wsiadając, dobrze jest zapytać czy za przejazd będziemy musieli zapłacić. Wiele osób bierze za darmo, ale ci co chcą zapłaty, zwykle bardzo się cenią. Wielokrotnie mogliśmy mieć okazję jechać niewielki fragment za 10-20 JOD, podczas gdy wystarczyło poczekac 5 minut na następny samochód i jechaliśmy 200 km za darmo.

Ludzie byli bardzo mili i często podrzucali nas w miejsce, które chcieliśmy. Zdarzało się również, że (mimo naszej odmowy) kupowali nam kawę, ciastka, wodę i inne przysmaki. Jeden z kierowców, z którym jechaliśmy z okolic Ma’an aż do Ammanu zrobił hotspot ze swojego telefonu i przez całą drogę mieliśmy w swoich smartfonach świetnie działający internet. Niekwestionowaną zaletą podróży autostopem jest bliski kontakt z Jordańczykami, którzy są bardzo gościnni. Dzięki podróżom na stopa dowiedzieliśmy się wielu cennych informacji o kraju i ludziach.

Wadi Rum Autostop Jordania
Ibrahim był jednym z naszych najmilszych kierowców, który udostępnił hotspot w swoim telefonie.
Wadi Rum Jordania
Autostop na pustyni sprawdza się bardzo dobrze. Ani razu nie stałem dłużej niż kilkanaście minut.
Język

Językiem urzędowym w Jordanii jest arabski. W miejscach turystycznych, w tym na Wadi Rum każdy Beduin przynajmniej w niewielkim stopniu mówi w języku angielskim. Porozumiewając się po angielsku jesteśmy w stanie załatwić większość spraw w Jordanii. Jeżdżąc autostopem zdarzali się ludzie, którzy nie znali choćby słowa i to był drobny problem, bo było widać, że bardzo chcą sobie pogadać. Niestety bariera między językiem arabskim i angielskim wynikająca z braku podobieństw sprawia, że niezwykle trudno dogadać się z kimś, kto nie zna choćby podstawowych zwrotów.

Koszty wyjazdu

Na koniec oczywiście, to co wszystkich interesuje najbardziej, czyli koszt takiego wyjazdu. Otóż wyjazd na 8 dni do Jordanii może być naprawdę tani. Podczas wypadu nastawionego na trekking, w czasie którego śpimy we własnym namiocie i spożywamy jedzenie niesione w plecaku koszty wychodzą wręcz śmiesznie niskie, biorąc pod uwagę, że Jordania jest dość drogim krajem jak na warunki azjatyckie.

Bilety lotnicze Kraków – Amman wraz z wykupionym bagażem rejestrowanym i dwiema sztukami bagażu podręcznego: 592 zł. Koszt biletów tylko z bagażem podręcznym był o połowę niższy.

Wszystkie wydatki na miejscu: 170 $ czyli 646 zł.

Wśród wydatków w Jordanii należy przede wszystkim wyszczególnić następujące koszty:

-Wiza jordańska: 40 JOD (215 zł)
-Dojazd do Wadi Rum 32 JOD (171 zł)
-Dwa noclegi w hotelach w Madabie i Ammanie: 15 JOD (80 zł)
-Bilet wstępu do Wadi Rum: 5 JOD (27 zł)
-Dojazd na lotnisko z Ammanu: 8 JOD (43 zł)
-Prowizja w kantorze (nie wiem ile)
-Pozostałe wydatki, to drobne zakupy na miejscu, uzupełnienie zapasów wody i jedzenia, kilka posiłków w knajpach.

Aby zachować uczciwość do kosztów muszę dodać wartość ubezpieczenia (ja wykupiłem ubezpieczenie roczne w Alpenverein, więc jego kosztu nie uwzględniłem), zakupy zrobione w Polsce: 50 zł i wydruk map: 10 zł.

Pełen koszt całego wyjazdu na 8 dni wraz z wizytą nad Morzem Martwym i ze zwiedzaniem Ammanu i Madaby wyniósł mnie 1300 zł.
Jest to cała suma po podliczeniu wszystkich kosztów, na miejscu i wszystkich spraw, które załatwiałem przed wyjazdem.

Szczegółowa trasa i opis atrakcji, które warto zobaczyć podczas trekkingu po Wadi Rum znajdują się w następnym wpisie:

Jeżeli macie pytania lub uwagi, proszę napiszcie je w komentarzach.


4 Comments

Ewelina · Luty 15, 2019 o 9:16 am

Ryanair do Ovdy lata również z Poznania i Gdańska 🙂

Izabella · Luty 20, 2019 o 2:41 pm

Trekkingi dają wycisk a zarazem wiele pozytywnych emocji 🙂 Jeśli chodzi o trekkingi to ja preferuje górskie jeżdżę z zorganizowaną wyprawą ze sportevents. Przyznam, że na pustyni nie byłam, ale wszystko przede mną 🙂 Jak się zaczęło uprawiać taką aktywność to teraz chce się coraz więcej podobnych wypraw 🙂

KRZYSZTOF · Październik 26, 2019 o 7:58 pm

Witaj. Tydzień temu wróciłem z podobnej wycieczki. Na Wadi Rum z pewnością kiedyś wrócę. A trafiłem tu, bo rozkminiam właśnie wyjazd na Lofoty i akurat Twoja strona się wyświetliła.
Piszesz, że Używasz obiektywu 16-35. Której wersji? Warto Twoim zdaniem zamienić 17-40L/4 na 16-35L/4?
Pozdrawiam

    Karol Nienartowicz · Październik 29, 2019 o 1:59 pm

    Ja bym nie zmieniał. Korzystałem z 17-40 i wymieniłem z konieczności na 16-35. Z obydwu byłem tak samo zadowolony.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *