Wyjazd do Patagonii to marzenie każdego fotografa i podróżnika. Jedna z najpiękniejszych krain na naszej planecie kusi dzikim i surowym górskim krajobrazem, krystalicznymi jeziorami, ogromnymi lodowcami i groźnie strzelającymi w niebo stromymi szczytami. W lutym 2018 roku postanowiłem spełnić swoje marzenie i zobaczyć Patagonię oraz Ziemię Ognistą na własne oczy. Jeśli odwiedziny Patagonii są również Twoim pragnieniem, to polecam poniższy artykuł. Zawarte w nim wskazówki na pewno ułatwią Ci wyjazd!

Wyjazd z biurem czy samodzielnie

Jeśli nie przywiązujecie dużej wagi do kosztów wyprawy i nie macie ochoty na samodzielne planowanie wyjazdu i rezerwacje noclegów, to najlepszą opcją będzie podróż z biurem podróży. Prześledziłem oferty kilku biur, które organizują 14-21 dniowe wyjazdy do Patagonii i Ziemi Ognistej. Ich program zawiera zwykle zwiedzanie Buenos Aires, czasem opcjonalnie jest jeszcze wycieczka na Wodospady Iguazu, a nawet lot na Wyspę Wielkanocną! Jeśli jednak interesuje nas wyłącznie Patagonia i Ziemia Ognista to musimy być gotowi na podstawowy wydatek około 10000 zł. Do kwoty podstawowej należy doliczyć obowiązkowe napiwki, wyżywienie, wstępy, a w niektórych ofertach nawet loty samolotem. Zwykle około 1000-2000 dolarów. Wycieczki te w zasadzie gonią przez Patagonię, a większość pięknych miejsc będziecie oglądać w środku dnia, kiedy pogoda jest najgorsza, a powietrze mniej przejrzyste.

Jeśli zamierzasz zrobić świetne zdjęcia, raczej powinieneś pomyśleć o podróży na własną rękę. Wówczas sam decydujesz w którym miejscu jak długo zostaniesz, oraz możesz zaplanować wschody słońca w najpiękniejszych lokalizacjach. Taka podróż jest również sporo tańsza, bo nie ponosisz kosztów biura podróży, a zabierając namiot możesz zrezygnować z drogich noclegów. Ponadto sam decydujesz na co możesz sobie pozwolić finansowo, a co odpuścić – nie musisz rezygnować z całego wyjazdu, możesz odpuścić kilka kosztownych atrakcji. Ponadto spędzisz w górach tyle czasu ile potrzebujesz, a wieczorami i o porankach w samotności nacieszysz oczy wspaniałym surowym górskim krajobrazem!

  • Jeśli celem podstawowym jest trekking i fotografia – najlepiej jechać na własną rękę.
  • Jeśli głównym celem jest jak największa ilość zobaczonych (zaliczonych?) atrakcji, to biuro będzie odpowiednim wyborem.

Kiedy jechać?

Jeśli chcemy jechać do Patagonii na trekking najlepszym terminem wyjazdu jest okres od listopada do maja. Pory roku na półkuli południowej występują odwrotnie w stosunku do półkuli północnej, więc okres letni przypada na środek polskiej zimy. Szczyt sezonu to miesiące styczeń i luty i wtedy w Patagonii jest najwięcej turystów. Czytałem, że związku z tym mogą wystąpić pewne trudności z rezerwacją samochodów czy noclegów. W rzeczywistości nawet w środku sezonu ruch w Patagonii jest porównywalny z listopadem w Tatrach – jest trochę ludzi, ale tłoku nie ma. W najpopularniejszych miejscach podczas słonecznego dnia bywa dość gwarno.

Do miejsc, gdzie tłum rzeczywiście może doskwierać należy zaliczyć przede wszystkim lodowiec Perito Moreno – żelazny punkt wszystkich wycieczek po Patagonii, oraz w mniejszym stopniu Lagunę Torre i Lagunę de Los Tres w Parku Narodowym Los Glaciares. Pewnym problemem mogą okazać się również trasy trekkingowe wokół Torres del Paine: circuit O i circuit W, gdzie w 2016 r. wprowadzono obowiązek rezerwacji miejsc biwakowych, dlatego najlepiej planować taki trekking z odpowiednio dużym wyprzedzeniem.

Bez wątpienia najpiękniejszą porą roku jest w Patagonii jesień, której szczytowy okres przypada na połowę kwietnia. To wtedy liście zyskują intensywnie pomarańczową barwę.

Loty i dojazd

Do Patagonii można dostać się na kilka sposobów. Ta wspaniała kraina jest oddalona od Polski aż o 15000 km i lot musi być łączony. Są dwie główne trasy, którymi turyści udają się w to miejsce:

  • Do Argentyny. Z Europy do El Calafate lub Ushuaia, z przesiadką w Buenos Aires. Loty przez Buenos są zwykle droższe niż te przez Santiago, stąd wiele osób z Polski lata do Chile zamiast do Argentyny. Do Buenos Aires można lecieć np. z Frankfurtu.
  • Do Chile. Z Europy do Punta Arenas z przesiadką w Santiago. Popularny wariant, który zwykle jest tańszy niż lot przez Argentynę. Do Santiago można dolecieć z Rzymu lub Madrytu.

My kupowaliśmy bilety dopiero 1,5 miesiąca przed wylotem, bo wyjazd został zaplanowany dość spontanicznie. Z tego powodu ominęły nas różne promocje, które były np. we wrześniu na trasie Rzym – Santiago, w związku z czym musieliśmy więcej kombinować, aby lot nie wyszedł zbyt drogo. Poszukiwania tanich biletów były długie i żmudne, ale ostatecznie zakończone sukcesem. Wybraliśmy lot do Punta Arenas przez Santiago. Nasz lot był połączony z 4 części:

  • Katowice – Bolonia (Wizz)
  • Bolonia – Madryt (Iberia)
  • Madryt – Santiago (Iberia)
  • Santiago – Punta Arenas (Latam)

Schemat naszej trasy

Całkowity koszt wszystkich lotów wyniósł 4620 zł/os. I jest to całkiem niezła cena, bo przeciętne koszty na tej trasie (bez promocji) wahają się zwykle w przedziale 5-6 tys., a nawet drożej. W sumie wszystkie 4 loty zajęły nam aż 3 dni w jedną stronę, bo w Bolonii mieliśmy dzień przerwy i nocleg. Kolejne trzy dni zajął powrót, łącznie 8 samolotów, 40 godzin w powietrzu.

Najdłuższy lot to oczywiście ten przez ocean na południową półkulę z Madrytu do Santiago, który trwa aż 13 godzin. Połowa tego lotu to przelot nad Brazylią, Paragwajem i Argentyną. Lot z Santiago do Punta Arenas trwa już tylko 3 godziny, a trasa jest ciekawa i bardzo widokowa. Kiedy lecieliśmy do Punta pilot przez głośnik opowiadał co widać z okien i w ten sposób już z góry mogłem oglądać okolice Fitz Roya, Torres del Paine i Perito Moreno.

Samolot linii Iberia, relacji Santiago – Madryt

Po przylocie na lotnisko zostaniemy zaatakowani przez bandę taksówkarzy, którzy będą przedstawiali swoje oferty. Dobrze się z nimi nieco potargować, można trochę zejść z ceny. Generalnie podróż z lotniska w Punta Arenas do miasta to koszt około 8000-10000 CLP.

Samochód, autobus czy autostop?

Można poruszać się po Patagonii na kilka sposobów: komunikacją zbiorową, samochodem i autostopem. Mieliśmy okazję przyjrzeć się wszystkim tym sposobom, oto kilka refleksji.

  • Autostop – najtańszy środek lokomocji po Patagonii. W popularnych miejscach i na drogach dojazdowych/wyjazdowych z turystycznych miejscowości (El Chalten, El Calafate, Torres del Paine) stoją całe grupy autostopowiczów. Najwięcej takich grup, aż 7 naliczyłem przy wyjeździe z El Calafate w Argentynie. Nie wiem jak długo się stoi, ale ruch w interesie jest spory. To dobra opcja, dla tych, którzy chcą tanio zwiedzić i mają sporo czasu. Wielu kierowców nie zabiera autostopowiczów, bo ich samochody są często pełne ludzi lub bagażu. Na pewno głównym wrogiem autostopu jest bardzo silny i zimny wiatr, który wieje tam często, a czasem do tego dochodzi jeszcze deszcz.
  • Autobusy – komunikacja autobusowa między głównymi miastami funkcjonuje dość nieźle, ale dojazdy są długie i dość drogie. Dla osób, które mają sprecyzowany plan i chcą poruszać się między wybranymi atrakcjami to niezłe rozwiązanie. Autobusy nie kursują dalej niż do popularnych miejscowości, więc chcąc zwiedzić Torres del Paine czy Perito Moreno, konieczne może być wykupienie wycieczki w jednej z agencji turystycznych, których pełno jest w Puerto Natales, Punta Arenas czy El Calafate.
  • Samochód – najdroższy środek lokomocji, ale jedyny sensowny, jeśli chcemy być niezależni. Podczas naszego przejazdu przez Patagonię i Ziemię Ognistą zatrzymywaliśmy się bardzo często aby robić zdjęcia. Jeśli macie w planie fotografowanie, a w swoim wyposażeniu macie drogi sprzęt w grę wchodzi wyłącznie auto – najbardziej niezależny i najbezpieczniejszy środek komunikacji. A przy tym również pozwalający na przenocowanie w razie potrzeby.

Wynajem auta

Koszt wynajęcia samochodu zależy od długości wypożyczenia i terminu, od marki konkretnej wypożyczalni oraz marki i wielkości pojazdu. Zupełnie nie ma sensu wypożyczanie auta terenowego, jeśli zamierzacie poruszać się przede wszystkim głównymi drogami. Jeśli dopasujecie prędkość do warunków, to nawet na drogach o nawierzchni szutrowej w zupełności wystarczy zwykła osobówka – ważne, żeby była dość wysoko zawieszona.

My skorzystaliśmy z oferty wypożyczalni Adel w Punta Arenas, która była tańsza niż międzynarodowe sieciówki (np. Hertz). Jej właściciel Gerson Gonzalez jest bardzo skrupulatny i doskonale nas przygotował do jazdy po Patagonii. Wyposażył nas w niezbędne mapy, zaznaczył stacje benzynowe, polecił, którymi drogami nie warto jeździć ze względu na zły stan nawierzchni, itd. Ponadto jego oferta była najtańsza, a samochód posiadał wszystkie niezbędne dokumenty do przekraczania granicy. Wynajęliśmy niezbyt urodziwego sedana Renault Symbol (odpowiednik europejskiej Thalii), który był tani w eksploatacji, a przy tym doskonale poradził sobie na patagońskich drogach. Koszt wynajmu tego auta na 19 dni wyniósł 890000 CLP czyli 5100 zł (tyle ściągnęło z karty kredytowej).

Renault Symbol, którym poruszaliśmy się po Patagonii i Ziemi Ognistej

Ważną sprawą jest aby zwrócić uwagę, czy samochód posiada dokumenty uprawniające do przekraczania granicy z Argentyną oraz czy ubezpieczenie jest wliczone w cenę samochodu.

Do jazdy po Chile i Argentynie uprawnia międzynarodowe prawo jazdy (ważne wraz z krajowym dokumentem). Koszt wyrobienia tego dokumentu, wynosi 35 zł (dostępny od ręki). Teoretycznie w Argentynie wystarczy krajowe prawo jazdy, ale w praktyce każdy wymagał dokumentu międzynarodowego. Rutynowe kontrole nie są rzadkością, szczególnie w Argentynie, gdzie na drogach dojazdowych do miast są ustawione posterunki. W czasie kilkunastu dni pobytu w Argentynie musieliśmy okazywać dokumenty około 5-6 razy.

Noclegi

Oferta noclegowa jest w Patagonii bogata, ale niekoniecznie najtańsza. Najtańsze noclegi znaleźliśmy przez Booking w Punta Arenas (150 zł, pokój dwuosobowy ze śniadaniem). Nocleg w hosterii w El Chalten to koszt 200 zł/pokój dwuosobowy ze śniadaniem (na miejscu, bez rezerwacji).

Nocowaliśmy również na campingu w Torres del Paine za około 60 zł/noc (z własnym namiotem). Ponadto nocowaliśmy w górach w namiocie (na darmowym campingu) lub na dziko. W trasie mieszkaliśmy w samochodzie, nocleg braliśmy wyłącznie po to aby skorzystać z kąpieli. Mimo szczytu sezonu nie było problemu z otrzymaniem noclegów zarówno w miastach jak i na campingu w Torres del Paine, mimo iż nie posiadaliśmy rezerwacji.

Biwaki

Biwakowanie jest w Patagonii i Ziemi Ognistej tolerowane w zasadzie wyłącznie na campingach. Napisałem w zasadzie, ponieważ, ogromne ziemie w Patagonii są zupełnie dzikie i dziewicze, więc ograniczenia dotyczą przede wszystkim miejsc, które przyciągają więcej turystów: popularnych atrakcji i szlaków długodystansowych. Nocowanie w górach na dziko jest w wielu miejscach niedozwolone i my również tego nie robiliśmy. Nie biwakowałem tam, gdzie było wprost napisane, że jest to zakazane. Rozbiliśmy namiot na dziko kilka razy, tam gdzie nikt nie miał nic przeciwko, albo w miejscach mało popularnych, gdzie nie było ludzi. Nocowaliśmy w ten sposób na szczytach Cerro Guanaco (Ziemia Ognista) i Pliegue Tumbado (Patagonia) oraz w na brzegu Laguny Torre i przy drodze do Laguny Sucia (trochę awaryjnie, bo szlak do Laguny de Los Tres był zamknięty z powodu wiatru). W wielu pięknych miejscach dostępne są darmowe campingi (np. w okolicy Laguny Torre i Fitz Roya) – można skorzystać z ich gościnności.

Jeśli zdecydujecie się na biwaki koniecznie zabierzcie solidny namiot, który wytrzyma patagońskie wiatry (może przydać się zestaw naprawczy), ciepłe zimowe śpiwory oraz palnik turystyczny. Butle gazowe na palniki nakręcane możecie kupić w sklepach turystycznych. My wykupiliśmy dwie butle (na dwie osoby), które starczyły nam idealnie na 3 tygodnie.

Biwak na szczycie Pliegue Tumbado

Bezpłatny kemping Poincenot tuż pod Fitz Royem

Mapy

Korzystaliśmy z mapy Patagonia Trekking Map, wyd. Terra Quest – jedynej sensownej mapy dostępnej na polskim rynku. Mapa nie jest zła – ma ładną szatę graficzną i jest bardzo czytelna, choć jej treść turystyczna nie jest w pełni aktualna i zawiera kilka błędów. Nie ma informacji o przekraczaniu za pomocą tyrolki rzeki Rio Fitz Roy, która wypływa z Laguny Torre. Wg mapy szlak prowadzi przez rzekę w dwóch miejscach, tymczasem do jej przekroczenia niezbędny jest sprzęt: uprząż, pętla i dwa karabinki. Mapy argentyńskie, które oglądałem na miejscu już informację o tyrolce zawierają. Inny przykład. W miejscowości Cerro Castillo w Chile jest wg mapy stacja paliw. To błąd. Po paliwo trzeba jechać dodatkowe 50 km aż do Puerto Natales. Itp. Skala mapy to 1:160000, więc musimy brać pod uwagę podczas planowania wycieczek, że każdy centymetr to ponad 1,5 km.

Jeśli zamierzamy poruszać się szlakami do najpopularniejszych atrakcji (np. w Torres del Paine), wystarczą schematyczne mapy otrzymane przy wejściu do parku.

Nie ma również problemu z zakupem map na miejscu. W sklepach w El Calafate, El Chalten i Puerto Natales znajdziemy mapy wszystkich interesujących nas regionów Patagonii oraz Ziemi Ognistej.

Do jazdy po Patagonii korzystaliśmy ze schematycznej mapki, otrzymanej w wypożyczalni, która okazała się w pełni wystarczająca. W Patagonii nie ma zbyt gęstej sieci dróg, a sporo dróg bocznych jest zamkniętych na kłódkę, więc orientacja jest tam wyjątkowo prosta i nie wymaga ani nawigacji, ani superdokładnych map. Wystarczy, że w grubsza zaplanujecie wypad i będziecie wiedzieli, gdzie chcecie jechać.

Mapa Terra Quest

Koszty

Dla wielu to pierwsza i najważniejsza rzecz, która decyduje, czy w ogóle jest szansa na taki wyjazd. Całkowity koszt tej, trwającej w sumie 25 dni wyprawy wyniósł niecałe 11 000 zł/os. Wydatki wspólne, dzieliśmy na pół, więc wszystkie poniższe sumy dotyczą jednej osoby, już po podziale wspólnych kosztów (np. jedzenia, benzyny, samochodu)

Poszczególne wydatki dla jednej osoby przedstawiały się następująco:

  • Lot: 4620 zł
  • Wynajęcie samochodu (bez paliwa): 2550 zł (połowa z 5100 zł)
  • Noclegi i wydatki w Bolonii i Madrycie: 350 zł
  • Ubezpieczenie: 530 zł
  • Mapy: 30 zł
  • Wydatki na miejscu: 2630 zł. W tym: promy, żywność, 2 noclegi, 3 campingi, wstępy do parków, zakupy, kilka wyjść do knajpy na burgera, kilka win, benzyna (na 3500 km, połowa sumy), wydatki nieplanowane (skradzione buty, zepsuty palnik gazowy, naprawa dziury w zderzaku samochodu).

Najdroższe wydatki poza lotem i samochodem to rejs na wyspę Magdalena żeby zobaczyć Pingwiny (ponad 300 zł), noclegi w Chile (80 zł) i Argentynie (100 zł), wstęp do Torres del Paine (120 zł), wstęp na Perito Moreno (85 zł).

Ceny niektórych produktów spożywczych są nieco droższe niż w Polsce, albo sporo droższe (np. czekolady: od 6 zł w Chile i około 15 zł w El Chalten w Argentynie). Dość tanie są wina (najtańsze po 10 zł), zaś drogie owoce. Sporo kosztują również sery i mięso.

W związku z zuchwałą kradzieżą moich butów górskich musiałem dokupić również jakieś obuwie trekkingowe, był to koszt ponad 400 zł.

Z powodów finansowych i fotograficznych (kiepska pora dnia) odpuściliśmy sobie kosztowne rejsy po kanale Beagle, pod lodowcem Perito Moreno czy po Lago Pehoe do lodowca Grey, ale jest to fajna opcja, żeby zobaczyć niektóre miejsca od innej strony.

Waluta i karty płatnicze

  • Walutą w Chile jest peso chilijskie (CLP): 100 zł = 17431 CLP
  • Walutą w Argentynie jest peso argentyńskie (ARS): 100 zł = 592 ARS

W supermarketach, wielu sklepach i części knajp można płacić popularnymi kartami płatniczymi (Visa, Mastercard). To samo dotyczy większości dużych stacji benzynowych. Mniejsze stacje czasami przyjmują wyłącznie gotówkę. Stacji jest w Patagonii mało, a te co są bywają zwykle strasznie zatłoczone, więc dobrze posiadać ze sobą zapas gotówki. Zdarza się również, że jest kłopot z dostępem do internetu i karty płatnicze nie działają. To samo dotyczy zakupów w małych sklepach, sklepach z pamiątkami, wstępów do niektórych parków, opłat za noclegi – wszędzie sprawdza się gotówka.

Generalnie w miastach standard jest nieco zbliżony do europejskiego (są bankomaty, można płacić kartami), zaś im dalej od miast tym bardziej przydaje się gotówka, bo za nią można załatwić wszystko.

W Chile pieniądze najkorzystniej wymieniać w kantorach w centrach miast. Na lotniskach i w miejscach „turystycznych” kurs jest sporo niższy.

Do Patagonii najlepiej zabrać dolary amerykańskie. W wielu miejscach da się też wymienić euro (przyjeżdża tu sporo europejczyków, głównie Niemców). W Argentynie wymienialiśmy pieniądze w barach i sklepach – w miejscach, wskazanych przez kogoś w informacji turystycznej – dobrze popytać miejscowych. Większość z nich nie zna angielskiego, więc kiedy będziecie pytać o exchange money, to będziecie chodzić z tymi dolarami w garści być może do rana. Natomiast kiedy powiecie „dolar, peso”, każdy będzie wiedział o co biega. Słyszałem, że w Argentynie opłaca się wymieniać dolary na ulicy. Nie próbowałem tej metody, ale róbmy tak tylko kiedy znamy dokładny kurs, oraz wiemy jak wyglądają aktualne banknoty, aby nie dać sobie wcisnąć egzemplarzy wycofanych z obiegu, lub pieniędzy z innego kraju.

Karty telefoniczne

Jeżeli będziecie potrzebować telefonować na miejscu opłaca się kupić kartę telefoniczną prepaid. Karty są dostępne na lotniskach i w miastach, w sklepach, salonach i kioskach. My kupiliśmy kartę chilijską od Claro (koszt 10000 CLP) i poprosiliśmy sprzedawcę o jej aktywację (należy wysłać sms). Operatorów jest wielu: Claro, Entel, Movistar, Virgin Mobile.

Karty telefoniczne Claro można dostać praktycznie wszędzie

Przekraczanie granicy; dokumenty i deklaracje

Do pobytu w Chile i Argentynie do 90 dni nie potrzebujemy wizy. Wjazd odbywa się na podstawie ważnego paszportu (ważność min. 6 miesięcy od planowanej daty powrotu). Do paszportu zarówno na granicy argentyńskiej jak i chilijskiej zostaje wbita pieczątka przy wjeździe i wyjeździe.

Kiedy lecimy do Chile, w samolocie otrzymamy deklarację, którą musimy wypełnić i okazać wjeżdżając do tego kraju. Deklaracja dotyczy obostrzeń dotyczących wwozu produktów roślinnych i zwierzęcych do kraju. Deklaracja jest napisana w języku hiszpańskim i angielskim. Ważne, aby wypełnić ją zgodnie z prawdą, bo w razie kontroli można zapłacić bardzo wysoki mandat (a w skrajnych przypadkach nawet wylądować w pierdlu) próbując wwieźć do Chile jeden z zakazanych produktów. Wśród rzeczy, których nie można wwozić znajdują się produkty pochodzenia roślinnego i zwierzęcego, tak więc odpadają zarówno mięso oraz surowe owoce i warzywa, w tym dżemy, miody (produkt pochodzenia zwierzęcego) i soki owocowe. My musieliśmy wpisać w deklaracji, że posiadamy zakazane produkty (wieźliśmy z polski liofilizaty oraz zupki chińskie), a na granicy za każdym razem byliśmy pytani jakie produkty posiadamy. Odpowiadaliśmy zgodnie z prawdą, że to co mamy to żywność liofilizowana, zupy instant, pieczywo, czekolady itd. Kiedy przekraczaliśmy granicę samochodem celnik za każdym razem rutynowo kontrolował bagażnik i schowek koło siedzenia pasażera. Raz przypadkiem przemyciłem w plecaku opakowanie ketchupu, ale na szczęście nikt go nie znalazł.

Mniej popularne przejścia graniczne (np. w rejonie Torres del Paine) są otwarte od 8.00 do 22.00. Przejścia na głównych drogach pracują całą dobę. Zwykle przejścia obu państw są od siebie oddalone o kilka kilometrów, ale czasem zdarza się wręcz odwrotnie – zarówno chilijscy i argentyńscy pogranicznicy siedzą w jednym budynku. Przekraczanie granicy wygląda w ten sposób, że po dojeździe do przejścia zostawiamy samochód na poboczu i z dokumentami idziemy do budynku. Wewnątrz musimy odwiedzić 3 okienka (są ponumerowane), gdzie załatwiamy kolejne formalności. Gdy wjeżdżamy do Chile musimy przy wejściu pobrać i wypełnić deklarację. W Chile otrzymujemy również papierek (wygląda jak paragon) od urzędu imigracyjnego, który musimy zachować, bo będziemy go oddawać przy wyjeździe z kraju. Jeśli podczas wypadu przekraczacie granicę kilka razy (np. jadąc na Ziemię Ognistą), za każdym razem otrzymujecie ten papierek przy wjeździe, a oddajecie wyjeżdżając. Ostatni oddacie na lotnisku w Santiago, podczas wylotu do Europy.

Deklaracja, którą musimy wypełnić wjeżdżając do Chile

Prognozy pogody, wiatr i wschody słońca

Patagonia słynie z silnych wiatrów. Wiatry są w Patagonii tak silne, że potrafią przewrócić dorosłego człowieka czy poturlać po ziemi plecak o wadze 25 kg. Wiatr często przychodzi niespodziewanie, może pojawić się nagle w ciągu kilkunastu minut i wiać z ogromną siłą przez cały dzień. Są również miejsca oznaczone na niektórych mapach, gdzie zwykle mocno dmucha: np. na mapach, które otrzymujemy przy wjeździe do Torres del Paine.

Wiatr sprawia problemy również podczas jazdy samochodem. Należy być bardzo ostrożnym podczas otwierania drzwi, bo nieuwaga może poskutkować otwarciem w drugą stronę. To w zasadzie byłą moją pierwsza lekcją w Patagonii – tuż po otwarciu drzwi samochodu należy złapać je mocno obydwiema rękami. Zaleca się, aby ustawiać samochód przodem do wiatru, ale jak wiadomo nie zawsze jest to możliwe.

Latem temperatury mogą wahać się bardzo mocno. Na Ziemi Ognistej, na szczycie o wysokości 900 m, doświadczyliśmy mrozu i opadów śniegu, a 2 dni później w El Chalten w mieście było ponad 20 stopni. Głównym czynnikiem wychładzającym jest silny i zimny wiatr, więc dobrze sprawdzają się ciepłe kurtki puchowe i kurtki przeciwwiatrowe.

Należy być ostrożnym przy sprawdzaniu prognoz pogody. Ostrożność dotyczy jednak przede wszystkim wiary w te prognozy. Podczas pobytu sprawdzałem pogodę w wielu serwisach i odczyty zwykle znacznie się różniły. Większość prognoz zapowiadała duże ilości deszczu, tymczasem w czasie 3 tygodni mojego pobytu w Patagonii padało tylko 4 razy. Mam tu na myśli intensywne opady czy kilkugodzinne deszcze. Oczywiście krótkie opady, czy pojedyncze krople, były prawie codziennie, ale pogoda w Patagonii jest bardzo zmienna. W ciągu jednego dnia może być wspaniały wschód słońca, potem padać deszcz i śnieg, a po południu znów się rozpogodzić. Według wielu prognoz, podczas mojego pobytu miało być całymi dniami pochmurno i miał padać deszcz. Tymczasem codziennie oglądaliśmy wschody słońca, zaś w ciągu dnia było sporo rozpogodzeń. Padało zwykle tylko nad szczytami Torres del Paine oraz nad lądolodem, gdzie całymi dniami strasznie się kisiło.

Bez wątpienia najpiękniejszym zjawiskiem pogodowym w Patagonii są wspaniałe czerwone wschody słońca, które występują tu bardzo często. Tak piękne wschody wynikają nie tylko z czystego powietrza i ostrego klimatu, ale również ze specyficznego ukształtowania terenu w Patagonii. Kontynent południowoamerykański ma w tym miejscu szerokość około 400-500 km. Od strony zachodniej gdzie oblewają go wody Pacyfiku znajdują się liczne fiordy, lodowce, wysokie góry oraz Lądolód Patagoński – największy lodowiec na świecie poza Antarktydą i Grenlandią. Od strony wschodniej zaś, gdzie wschodzi codziennie słońce znajduje się lekko sfałdowany, suchy step. Rano nad stepem zwykle nie ma chmur, zaś nad górami i Lądolodem – wręcz przeciwnie – wciąż pada, kłębią się chmury i ogólnie jest nieciekawie. Andy Patagońskie znajdują się na styku obu tych stref, stąd z jednej strony zwykle jest ładna, a z drugiej się kotłuje. Taka jest tajemnica słynnych czerwonych wschodów słońca w Patagonii – poznałem ją dopiero tam na miejscu, a wcześniej znałem jedynie ze wspaniałych zdjęć.

Piękne wschody słońca to zasługa bezchmurnego nieba nad Stepem Patagońskim

Dron w Patagonii?

Drony stały się tak popularne w ostatnim czasie, że wiele osób zabiera je ze sobą na urlop. W Chile na duże urządzenia (np. Phantom) wymagana jest zgoda, natomiast małe drony (do 750 g) można wwieźć zupełnie legalnie. Na lotnisku ani razu nikt się nie zainteresował dronem, w ogóle nie musiałem otwierać plecaka ze sprzętem. Najbardziej drobiazgowa kontrola podczas całego wyjazdu miała miejsce na lotnisku w… Katowicach.

Problem z dronem w Patagonii polega jednak na warunkach pogodowych. Bardzo silne wiatry powodują, ze latać można dość rzadko. Raz zdarzyła mi się sytuacja, że w chwili startu prawie nie wiało, a po 2-3 minutach zerwał się tak silny wiatr, że miałem problem ze sprowadzeniem maszyny na ziemię, bo musiałem wracać pod wiatr i dron zamiast lecieć do mnie, cofał się. Dobre kilka minut zajęło mi jego bezpieczne sprowadzenie na ziemię. Nie polatamy również w parkach narodowych (warto zakazu przestrzegać, są liczne kontrole, a strażników jest wielu).

Dron pozwala spojrzeć na Patagonię z zupełnie innego punktu widzenia!

Bezpieczeństwo

Pod względem bezpieczeństwa Patagonia przypomina mi Polskę. W żadnym miejscu nie czułem żadnego zagrożenia i ogólnie można czuć się bezpiecznie, ale trzeba uważać na incydenty. Należy pilnować się przed kradzieżami. Podczas wyjazdu zostały ukradzione mi buty trekkingowe Lowa, zaś Łukaszowi skradziono z bagażu scyzoryk Victorinox. Miałem ze sobą naprawdę sporo bardzo drogiego sprzętu i zwykle zabierałem go ze sobą, kiedy opuszczałem na dłużej samochód, camping czy pokój.

Jeżeli o czymś nie napisałem, a chcielibyście wiedzieć pytajcie w komentarzach!


9 Comments

Beata S. · Kwiecień 26, 2018 o 12:11 pm

Witam
Panie Karolu fantastyczny opis, tyle szczegółów, czegoś takiego potrzebowałam. Gotowiec. Dziękuję

joten52 · Kwiecień 26, 2018 o 2:36 pm

Jak najlepsza nawigacja. Włączasz i…. Lądujesz w Patagonii. Brawo Karolu.

jurekusa · Kwiecień 26, 2018 o 3:22 pm

Bardzo pomocny poradnik wyjazdowy do Patagonii. Mogę potwierdzić większość informacji zawartych w tekście. W czasie mojego pobytu w grudniu 2015 r. miałem bardzo korzystną pogodę, a szczególnie wiatry nie były tak dokuczliwe co umożliwiało bezstresowe fotografowanie cudownych krajobrazów Patagonii, Ziemi Ognistej, wspaniałych lodowców, fiordów i ciekawych ludzi.
Wyprawa w ten rejon to jeden z trzech faworytów moich rekonesansów po świecie a są nimi Nowa Zelandia i Himalaje-Buthan,Tybet, Nepal.

Zdziwienie · Lipiec 31, 2018 o 9:53 pm

Informacja dotycząca mapy

Witam bardzo ciekawa i streszczona informacja. Myślę, że przydatna dla każdego kto zaczyna planowanie wyprawy do Patagonii. Ja myśę o niej od kilku tygodni i po przeczytaniu zacząłem od zakupu poleconej mapy. Z radością zabrałem się (zawsze tak zaczynam planowanie podróży) do zaznaczania miejsc, które chciałbym odwiedzić. chciałem korzystać przy tym z informacji z Pana bloga, z innych źródeł internetowych, oraz przewodników jakie zakupiłem wcześniej. Jednak zdziwiłem się mocno, jak okazało się, że ta właśnie mapa jest tak „wąska” terytorialnie. Wg tego co udało mi się przeczytać wcześniej w necie, to ona zawiera tylko połowę Patagonii, lub nawet mniej – powiedziałbym, że ścisłe centrum. Być może jest to kwestia dookreślenia co należy rozumieć przez pojęcie obszaru Patagonii, niemniej jednak byłem zaskoczony.
Pozdrawiam

    Karol Nienartowicz · Sierpień 1, 2018 o 6:37 am

    Dokładnie tak – mapa zawiera tylko południową Patagonię – najpopularniejszy obszar z punktu widzenia turystyki pieszej. Spora część Patagonii to teren bezludny i rzadko odwiedzany w celu trekkingu czy fotografii.

AsiabyMatejko · Październik 28, 2018 o 2:27 pm

Świetny wpis! Konkretne informacje, które pomagają jakoś sobie w głowie ułożyć plan. Planuje w styczniu odwiedzić po raz pierwszy Amerykę Południową lub środkową. Patagonia zdaje sie być jednym z ciekawszych kierunków, ale w porównaniu z Azją, do której zawsze jezdze zdaje się być znacznie drożej. Zdaje się jednak, że warto! Pozdrawiam 😉

    Karol Nienartowicz · Listopad 21, 2018 o 7:13 am

    Zawsze powtarzam, że każdy fotograf i miłośnik przyrody powinien przynajmniej raz w życiu tam pojechać 🙂

Lukasz · Listopad 16, 2018 o 4:43 am

Dziekuje za bardzo przydatne informacje. Planuje wyjazd na kwiecien 2019 i chyba jednak wypozycze samochod.

    Karol Nienartowicz · Listopad 21, 2018 o 7:12 am

    Polecam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *