Rok 2013 był dziesiątym z kolei odkąd fotografuję w górach. Dziś, z okazji jego ostatniego dnia zamieszczam małe podsumowanie mojej górskiej działalności.

Ogólnie:

52 wypady w góry. Pierwszy 15 stycznia, ostatni 26 grudnia – oba w Karkonosze.
575 km. A więc średnio 11 km na jedną wycieczkę.
28.010 m. Suma podejść podczas tych 52 wypadów. Średnio 538 m na każdy trip.
6 noclegów w schroniskach: Odrodzeniu, Andrzejówce, Jagodnej, Strzesze Akademickiej.
20 noclegów w namiocie: w Czarnohorze, Górach Bihor, Małej Fatrze, Grampianach, Trotternish Mountains, Cuillin Mountains, Alpach Sabaudzkich i Alpach Walijskich.
18 – tyle pasm górskich w 7 krajach odwiedziłem w tym roku:
W Polsce: Karkonosze, Rudawy Janowickie, G. Kaczawskie, G. Izerskie, G. Kamienne, G. Stołowe, G. Wałbrzyskie, Pieniny
Na Ukrainie: Czarnohorę
W Rumunii: Muntii Bihor, Muntii Ignisului
Na Słowacji: Małą Fatrę
W Wielkiej Brytanii: Grampiany, Trotternish, Cuillin Mountains
We Francji: Alpy Sabaudzkie
W Szwajcarii: Alpy Walijskie, Alpy Berneńskie

Najdłuższe wypady:

29 km – najdłuższą wycieczkę w tym roku zrobiłem w Karkonoszach polskich i czeskich, dnia 19 czerwca, w urodziny mojego taty – i zdążyłem jeszcze na 16 w odwiedziny na ciasto.
21 km – również Karkonosze polskie i czeskie, ale zimą – 26 stycznia.
21 km – Góry Izerskie polskie i czeskie – w ramach szkolenia Kursu Przewodników Sudeckich, dnia 16 czerwca.

Największe podejścia:

1410 m – największa suma podejść podczas jednej wycieczki – Karkonosze z 19 czerwca.
1220 m – w Alpach Walijskich w rejonie Zmutt i Hochbalmen, dnia 5 września.
1200 m – w ukraińskiej Czarnohorze w drodze na Pop Ivan, 29 kwietnia.

Najwyższe miejsca:

2900 m n.p.m. – najwyższe miejsce w jakim byłem w tym roku wcale nie jest szczytem, ale najsłynniejszą granią Matterhornu – Hornli. Ściślej jej najniższym punktem. Oczywiście nie muszę dodawać, że wszystkie miejsca zostały osiągnięte siłą własnych nóg i ramion – bez korzystania ze sztucznych ułatwień.
2650 m n.p.m. – bezimienny szczycik w rejonie Lacs Noirs w Aiguilles Rouges we Francji. Zdobyty już na lekko w ramach popołudniowego wypadu z namiotu na zdjęcia.
2650 m. n.p.m. – polana w rejonie Matterhornu. Alpy Walijskie, Szwajcaria.

Mam nadzieję, że rok 2014 będzie równie emocjonujący i bogaty w nowe doświadczenia jak ten upływający. Tego życzę Wam oraz sobie z okazji sylwestra! Pozdrowienia!


7 Comments

nickt · Grudzień 31, 2013 o 12:07 pm

bardzo lubię takie podsumowania, ale mam jedno pytanie: co znaczy „bez korzystania ze sztucznych ułatwień”? szczególnie interesuje mnie tu zastosowanie słowa „sztuczne”. jaki ułatwienia są sztuczne a jakie niesztuczne ?

    Anonymous · Grudzień 31, 2013 o 4:46 pm

    TAK JAK PISAŁ KOLEGA NIŻEJ. SZTUCZNYM UŁATWIENIEM JEST KORZYSTANIE Z NIENATURALNYCH SPOSOBÓW PRZEMIESZCZANIA SIĘ. BO CHYBA NIKT NIE NAZWIE NATURALNYM ZDOBYCIE SZCZYTU POPRZEZ WJECHANIE NAŃ KOLEJKĄ GÓRSKĄ. Natomiast ułatwieniem niesztucznym jest np. korzystanie z pomocy osób trzecich przy transporcie bagażu. Trzeba dodać, że każdy plecak waży od 30 kg w górę, a przy długich wyprawach pieszych (tzn. kiedy z musu się niesie cały dobytek – tak jak to było w Albanii), dochodzi i do 50 kg. Proponuję taki plecak sobie założyć i podreptać bagatela – na 10 piętro wieżowca. (30m). Wtedy zyska się pojęcie co to jest wejść na wysokość ponad kilometra z obciążeniem rzędu 30 kg.

Anonymous · Grudzień 31, 2013 o 2:58 pm

Karol. A wpadłbyś może do nas w Bieszczady. Też można niezłe zdjęcia zrobić.

Anonymous · Grudzień 31, 2013 o 3:04 pm

@NicktJak dla mnie, używając określenia „sztuczne ułatwienie”, Karol miał na myśli wszelkiego rodzaju wyciągi i kolejki. Z kolei „niesztucznym ułatwieniem”, może być w moim mniemaniu jakiś skrót, tudzież łatwiejszy szlak, ale tutaj mogłem to nadinterpretować. Oczywiście, lepiej będzie jak sam autor odpowie na Twe pytanie :)Pozdrawiam i również życzę Wszystkiego Dobrego w Nowym Roku. Oby był dla Ciebie, Karolu równie owocny, jak ten.Pozdrawiam,Krystian Kuś

Karol Nienartowicz · Grudzień 31, 2013 o 5:00 pm

nickt -wiem, że w swoim stylu się czepiasz 😉 Tak jak Krystian mówi – chodzi o kolejki i wyciągi – czyli urządzenia zbudowane po to by szybko i bez wysiłku zdobyć wysokość.

    nickt · Styczeń 1, 2014 o 9:46 am

    Po prostu pytam. Pierwszy raz spotkałem się z podziałem ułatwień na sztuczne i niesztuczne. A tu zaraz bojkot, że się czepiam. Jeśli sztucznym ułatwieniem są takie urządzenia to ja bardzo je lubię. Jeśli gdzieś jest kolejka, to chętnie wybiorę się tam dwa razy: raz nią, a raz pieszo.

    Anonymous · Styczeń 1, 2014 o 6:23 pm

    Wystarczy trochę logiki, pomyślunku, a wszystko będzie jasne. Zaś takie małostkowe rozdrapywanie pryszcza jest Be. Na pewno Karol nie korzysta z ułatwień, bo żeby robić takie prace trzeba bywać w miejscach gdzie diabeł (często) nie dociera. Poza tym facet jest przewodnikiem górskim, a to samo już wymaga pewnej rzetelności w postępowaniu. Każde przejście jest nauką, a ta jest mu niezbędna do pracy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *