40 najpiękniejszych zachodów słońca do grudnia 2019 r.

Poniżej znajdziecie subiektywne zestawienie najładniejszych i najbardziej pamiętnych dla mnie zachodów słońca, jakie miałem okazję fotografować w górach. Miałem duży problem z wyborem, bo mając tyle zdjęć zachodów trudno było wybrać te najlepsze. Ale kierując się urodą zdjęć oraz własnymi wspomnieniami dokonałem ostatecznego wyboru, a efekt oceńcie sami.


1. Paličník , Góry Izerskie, Czechy, 2019

Jeden z najpiękniejszych zachodów, a kto wie czy nie najpiękniejszy, miałem okazję podziwiać zupełnie niedawno podczas październikowych warsztatów foto w Górach Izerskich. Weszliśmy na Paličník bez większej wiary w to, że cokolwiek będzie się działo tego popołudnia na niebie. Niby była jakaś mała przecinka na niebie, ale nic nie wskazywało, że cokolwiek z tego będzie. Wtem, nagle dziura w chmurach zaczęła się rozłazić i światło najpierw zaczęło oświetlać doliny, a później podchodzić coraz bliżej nas. Po kilku minutach słońce doszło do nas, dołem leciały chmury a te które mieliśmy nad głową zaczęły palić się na czerwono. Niesamowite efekt i świetne zdjęcia, które w zasadzie robiły się tego wieczora same.

tego wieczora wszystko zagrało
Piękny zachód na Paličníku

2. Veľký Rozsutec, Mała Fatra, Słowacja, 2018

Kolejny zachód, który się nie zapowiadał. Gdy wszedłem na Veľký Rozsutec na niebie było sporo chmur, które mogły być obiecujące, ale nie sądziłem, że światło będzie tak dobre. Przed samym zachodem chmury zaczęły przewalać się przez szczyt, było sporo mgły i sporo przejaśnień, ale to co udało się złapać aparatem przerosło moje oczekiwania. Góry sprawiały wrażenie, jakby płonęły i efekt był niesamowity.

Nie ma słów by oddać to co się działo
Początek warunu podczas zachodu

3. Rysy, Tatry, 2018

Zachód na Rysach po deszczowym dniu był pewnym zaskoczeniem, bo nic nie zapowiadało aż takiego warunu. Cały dzień padało i według prognoz deszcz miał ustać dopiero wieczorem, a rano już miało być bezchmurnie. Gdy, w fatalnej deszczowej pogodzie, doszedłem na Rysy była tam tylko jakaś turystka z Ukrainy, która siedziała sama na wierzchołku spowitym gęstą mgłą. Odczekałem jakiś czas i doczekałem. Nagle chmury zaczęły się przerzedzać i ruszyło przedstawienie. W dolinach skłębiły się poszarpane chmury, a górą wyszło słońce. Na pewno był to jeden z najbardziej dynamicznych zachodów, jakie widziałem. A obecność na najwyższym szczycie Polski tylko spotęgowała efekt wyjątkowości.

Zachód na Rysach
Rysy przed zachodem

4. Rapadalen, Park Narodowy Sarek, Szwecja, 2016

W Rapadalen kozackie były zarówno wschody jak i zachody – praktycznie każdego dnia był kosmiczny warun. Ale ten naj, naj, najlepszy był pierwszego dnia, kiedy w padającym deszczu dotarłem w to miejsce i zmęczony poszedłem spać do świeżo postawionego namiotu. Po jakimś czasie, bo nie wiem ile spałem, zbudziło mnie czerwone światło na zachodniej ścianie namiotu. Wyskoczyłem jak oparzony i zobaczyłem jeden z najbardziej krwistych zachodów w moim życiu. Niemal cały krajobraz zalany był czerwonym światłem i wyglądał absolutnie nierealnie.


5. Mangartske sedlo, Alpy Julijskie, Słowenia, 2017

Kolejny zachód, którego absolutnie się nie spodziewałem. Ten był już kompletnym zaskoczeniem, bo w ogóle nie znałem prognoz. Wjechałem na Mangartske sedlo jadąc tu prawie cały dzień z Dolomitów. Gdy dojechałem zaczął padać deszcz, który następnie zmienił się w śnieg i sypało tak przez ponad 2h. W zasadzie byłem pogodzony już z beznadziejną pogodą i czekałem w aucie, żeby położyć się spać. Nagle jednak przestało sypać, a chmury stały się lekko różowe. Wyskoczyłem z samochodu w samych sandałach, bo buty miałem schowane w bagażniku i zacząłem fotografować jak w amoku. Zachód był krwisty, wietrzny i cholernie zimny, ale za to jaki piękny. Przemoczyłem wtedy całe skarpety, bo biegałem po śniegu w sandałach i tylko miałem narzuconą kurtkę i czapkę. Gdy jest taki warun, to nie czuje się tak zimna.

Tak się zaczęło
A tak było po chwili

6. Šerák, Hrubý Jeseník, Czechy, 2009

Jeden z najbardziej efektownych zachodów w swoim życiu widziałem w 2009 r., kiedy nie potrafiłem jeszcze dobrze fotografować. Podczas czerwcowego pleneru w Hrubým Jeseníku jednego dnia było wszystko: słońce, deszcz, burza, grad, śnieżyca, tęcza, a na koniec… no właśnie na koniec czerwony zachód roku. Zachód, który również okazał się nie lada zaskoczeniem, bo zaczął się w chwili gdy lał deszcz. Początkowo dojrzałem czerwoną łunę między drzewami i wydawało mi się, że mam jakieś omamy, bo widok był zupełnie abstrakcyjny – wokół szaro i leje, a tu jakaś czerwona poświata. No ale jak się zorientowałem co jest grane to wyleciałem w rozwiązanych butach ze śpiwora i poleciałem na ścieżkę robić zdjęcia – deszcz padał na obiektyw, przecierałem go rękawem – ogólnie mówiąc jedna wielka improwizacja. Mam nadzieję, że kiedyś powtórzę taki zachód z dzisiejszymi umiejętnościami i w lepszym miejscu.

Zachód na Seraku

7. Okolice Burdah Bridge, Wadi Rum, Jordania, 2019

Najpiękniejszy zachód na czerwonej pustyni Wadi Rum oglądałem z biwaku w rejonie skalnego mostu Burdah, na który nie udało mi się wejść z powodu ekspozycji na stromych skałach. Ten niesamowity krajobraz, około 30 minut po zachodzie, został rozświetlony czerwoną poświatą, która pojawiała się o tej porze każdego dnia.

Czerwony zachód na Wadi Rum

8. Stokksnes, Islandia, 2017

Pierwsza wizyta na czarnej plaży Stokknes na Islandii zaowocowała pięknym kolorowym zachodem. W połączeniu z niezwykłą scenerią tego miejsca, był to najlepszy plener z całego wyjazdu na Islandię.

Zachód na Stokksnes

9. Droga Trolli, Norwegia, 2016

Po całym dniu ulewy i wiatru rozpogodziło się na około godzinę podczas zachodu. A ten wynagrodził dzień pięknymi barwami i trwał tak długo, że zdążyłem odwiedzić kilka miejsc w okolicy.

Okolice Drogi Trolli
Droga Trolli

10. Skrajny Granat, Tatry, 2018

Zachód na Skrajnym Granacie był nie lada zaskoczeniem, bo jeszcze pół godziny przed zachodem nic nie wskazywało, że coś się będzie działo. Powietrze cały dzień było dość przymulone i przejrzystość nie najlepsza. Ale nagle 30 minut przed zachodem, chmury zaczęły kłębić się w dolinie, a światło stało się całkiem dobre.

Przed zachodem
Widok na Giewont podczas zachodu

Zobacz również:


11. Gubałówka, Podhale, 2017

Podczas dwóch lat mieszkania w Zakopanem fotografowałem zachód na Gubałówce dziesiątki razy. Najpiękniejszy miał miejsce w maju 2017 r. kiedy ostatnie, czerwone promienie słońca oświetliły partie reglowe Tatr, a górna ośnieżona część pozostała nieoświetlona. Krajobraz sprawiał wrażenie biało-czerwonego jak polska flaga.

Biało-czerwone Tatr

12. Mała Wysoka, Tatry, Słowacja, 2018

Dobrego zachodu na Małej Wysokiej – jednym z najpiękniejszych szczytów Tatr, miało nie być. Według wszelkich prognoz miało być tego dnia bezchmurnie. Na szczęście Tatry rządzą się swoimi prawami i nad szczytami przez cały dzień utrzymywały się chmury. O zachodzie przyczyniły się one do pięknego widowiska.

Kolorowy zachód na Małej Wysokiej

13. Równia pod Śnieżką, Karkonosze, 2013

Po jednym z najlepszych wschodów w życiu, jeszcze tego samego dnia można było obejrzeć efektowny zachód. Oczywiście, tak jak zwykle, nic go nie zapowiadało, bo na niebie było sporo chmur i przejrzystość mocno siadła po poranku. Wieczorem miałem już wracać do Karpacza, gdy nagle pojawiły się barwy czerwieni na śniegu. Najpierw delikatne, później coraz mocniejsze. Widok był naprawdę efektowny na żywo. W tamtym okresie był to jeden z moich najlepszych zachodów.

Zachód pod Śnieżką
Śnieżka po zachodzie

14. Aiguilles d’Arves, Alpy Delfinackie, Francja, 2012

O genialnym dniu w Aiguilles d’Arves pisałem już wielokrotnie, więc jedynie dodam, że zachód i późne popołudnie tego dnia pozostaną na zawsze w mojej pamięci, bo był to wyjątkowo udany plener.

Późne popołudnie na Aiguilles d’Arves
Zachód słońca

15. Płaj, Połonina Borżawa, Ukraina, 2015

Zachód na Płaju w Borżawie można by zapisać do najlepszych klasyków z początku tego zestawienia. Kiedy wchodziłem była marznąca mgła, silny wiatr i cholerny ziąb. Po rozbiciu namiotu w jakimś zrujnowanym budynku na szczycie poszedłem spać i obudziłem się krótko przed zachodem, gdy już zaczynał się warun. Drzewa i trawy pokrywała cienka warstwa szadzi, a światło było mocne i pomarańczowe. Był to najlepszy zachód podczas tamtego wyjazdu w Karpaty Ukrainy.

Zachód na Płaju

16. Krywań, Tatry, 2018

Zachód na Krywaniu mocno mnie zaskoczył. Dzień był ciepły i praktycznie bezchmurny, dlatego nagła kondensacja chmur przed samym zachodem bardzo mnie zaskoczyła. O zachodzie pojawiły się efektowne promienie w dolinach, a cały krajobraz zalało złote światło.

Czekając na zachód

17. Santa Maddalena, Dolomity, Włochy, 2018

Kilka razy fotografowałem zachód w Santa Maddalenie w Dolomitach. Jesienią jest zawsze pięknie wieczorem. Najlepsze światło udało mi się złapać w 2018 r., gdy zagrał krajobraz, światło i chmury.


18. Tre Cime di Lavaredo, Dolomity, Włochy, 2016

Najlepszy zachód jaki sfotografowałem pod Tre Cime miał miejsce w 2018 r. podczas jesiennych warsztatów, które tu prowadziłem. Już na długo przed zachodem światełko było ciepłe, a chmury wskazywały, że będzie pięknie. I tak było.

Zachód
I po zachodzie

19. Beskid, Tatry, 2017

Zachód słońca na Beskidzie to taka lepsza wersja zachodu z Kasprowego, bo widok jest tu ciekawszy, a to tylko 15 minut różnicy. Gdy mieszkałem w Zakopanem wybrałem się kilka razy zimą na zachód na Kasprowy i Beskid. Szczególnie ładny był ten z grudnia 2017 r., gdy mimo bezchmurnego nieba kolory były bardzo dobre, a przejrzystość powietrza perfekcyjna. Pamiętam, że zostałem wtedy praktycznie aż do nocy fotografując jeszcze o bardzo już ciemnej niebieskiej godzinie, bo tak dobre były widoki.

Widok z Beskidu

20. Sokolica, Pieniny, 2019

Zachód słońca na Sokolicy w pierwszych dniach grudnia 2019 r. też miał w sobie jakąś magię. Doszedłem na Sokolicę 1,5h przed zachodem, kiedy właśnie zbliżała się do Pienin kolejna śnieżyca. Do ostatniej chwili nie miałem pewności czy uda się cokolwiek zobaczyć, bo przez prawie godzinę sypał śnieg i dopiero chwilę przed zachodem niebo się rozstąpiło. Ostatecznie chmury przewiało i na moment pojawiło się słońce, które widzicie na tym zdjęciu. Świeciło nie dłużej niż minutę, ale to wystarczyło

Połamana Sosna na Sokolicy

21. Wysoki Wierch, Pieniny, 2015

Jeden z najbardziej krwistych zachodów w moim życiu, który również był trudny do przewidzenia. Szedłem wtedy na zachód na Wysoki Wierch, ale spóźniłem się, bo byłem tam pierwszy raz. Gdy doszedłem do charakterystycznej skalnej ambony między Durbaszką a Wysokim WIerchem – zaczęło się. Zostałem w tym miejscu, aby nie przegapić. Widok był na te wściekłe kolory był chory.

Całe niebo krwiste
I nieco bardziej subtelnie po kilku minutach

22. Vf Iezerul, Fogarasze, Rumunia, 2017

Przeszedłem całe Fogarasze w 2009 r. ale dopiero gdy wróciłem tam tylko na dwa dni, jadąc do Bułgarii, mogłem zobaczyć wreszcie porządny zachód. Z parkingu przy Lacul Balea szedłem w padającym deszczu i gradobiciu. Miałem serdecznie wszystkiego dość. Ale wieczorem, gdy nie miałem już żadnej nadziei polazłem na Vf. Iezerul, gdzie byłem wiele lat temu i też mi fajnie siadło, ale nie podczas zachodu a w środku dnia. Po chwili pojawiły się przejaśnienia i zaczęło przedstawienie. To był ładny, dynamiczny i niespodziewany zachód słońca.


23. Cerro Guanaco, Ziemia Ognista, Argentyna, 2019

Zachód słońca na końcu świata, chciałoby się powiedzieć. W Ziemi Ognistej biwakowałem na szczycie Cerro Guanaco, gdzie był chyba jedyny dobry zachód podczas całej wyprawy do Patagonii i Ziemi Ognistej, trwającej 3 tygodnie. To był mój pierwszy plener w Ameryce Południowej i byłem z tego zachodu całkiem zadowolony, bo dawał nadzieję, że cały plener taki będzie i w istocie tak właśnie było.

Cerro Ganaco

24. Tre Cime di Lavaredo, Dolomity, Włochy, 2019

Podczas tego pleneru nawet nie tyle dobry był sam zachód, który trwał krótko, ale to co działo się chwilę po. Dolomity ponad morzem chmur w barwach wieczoru zachwyciły mnie.

Wieczór w Dolomitach

25. Kasprowy Wierch, Tatry, 2018

O tym zachodzie na Kasprowym pisałem już tyle razy, że nie wiem co nowego mógłbym jeszcze dodać. Ale musi on się tu znaleźć, bo to był naprawdę dobry i pamiętny wieczór.

Widok z Kasprowego

26. Las Medulas, Hiszpania 2019

Najładniejszy zachód podczas wypadu do Hiszpanii oglądałem w Las Medulas. Ten wyjazd był w dobre zachody bardzo skąpy, ale w Las Medulas po pochmurnym dniu końcówka wynagrodziła wiele dni bezchmurnego nieba.

Las Medulas

27. Neuschwanstein, Alpy Bawarskie, 2018

Konkretna przecinka nad horyzontem i grube chmury nad głową to gwarancja dobrego zachodu. Tak trafiłem będąc pod Neuschwanstein w 2018 r. Najlepsze rzeczy działy się już grubo po zachodzie, gdy dolna warstwa chmur wciąż była oświetlona, podczas gdy w okolicy było już prawie ciemno.

O zachodzie
Po zachodzie

28. Baraniec, Góry Kaczwskie, 2013

Wielokrotnie jeździłem na zachód na Baraniec, bo to dość szybko dostępna góra z dobrym widokiem na całą Kotlinę Jeleniogórską. W 2013 r. byłem świadkiem mega dynamicznych warunków i pięknego zachodu.

Zachód na Barańcu

29. Skalny Stół, Karkonosze, 2015

Czerwony zachód na Skalnym Stole do dziś jest jednym z lepszych zachodów jakie widziałem w Karkonoszach.

Skalny Stół

30. Giewont, Tatry, 2018

Wreszcie jakiś kozacki zachód, który się zapowiadał i był zaplanowany. W grudniu 2018 r. wszystko pięknie zagrało – morze chmur, kolory, dziewiczy śnieg na szczycie Giewontu. To był bardzo przyjemny plener, który świetnie wspominam.

Giewont przed zachodem

31. Szrenica, Karkonosze, 2012

Ciekawy zachód podczas morza chmur na Szrenicy. Jego wyjątkowość polegała na tym, że warstwa chmur kończyła się na wysokości grzbietu wydobywając niesamowite kształty ośnieżonych drzew i skał, które pobudzają wyobraźnię.

Bajkowe stwory na Szrenicy

32. Bardenas Reales, Hiszpania, 2019

Jedno z najlepszych miejsc odwiedzonych w Hiszpanii podczas zachodu słońca wyglądało nieziemsko. Choć niebo było prawie bezchmurne, to dobre i mocne światło oświetlało góry o zachodzie, a 30 minut po zachodzie cała okolica zrobiła się różowa.

Po zachodzie

33. Meteory, Grecja, 2017

Chyba jedyny sensowny zachód słońca w Grecji, gdzie praktycznie codziennie niebo było bez chmur, a powietrze zamulone i gorące. Na Meteorach też było bezchmurnie, ale dobra przejrzystość i osobisty urok krajobrazu okolic Kalambaki pozwoliły na dobre zdjęcie.


34. Świstowa Czuba, Tatry, 2017

Pierwszy śnieg jesienią 2017 r. fotografowałem na Świstowej Czubie. Dojście do Doliny Pięciu Stawów przebiegało prawie w całości w deszczu, a wyżej w padającym śniegu. Właściwie aż do momentu wejścia na Świstową Czubę było beznadziejnie. Pamiętam nawet, że spotkałem tutaj jakiegoś turystę, który dziwił się, że ktoś idzie do góry w tak beznadziejną pogodę i śmiał się, że zachodu nie będzie. Przyznałem mu rację, choć wierzyłem, że będzie inaczej. I było!

Dolina Pięciu Stawów
Zachód na Świstowej Czubie

35. Szpiglasowy Wierch, Tatry, 2018

Styczniowy Szpiglasowy Wierch nie był wcale taki łatwy do zdobycia jak latem – końcowy odcinek poprowadzono stromo, w sporej ekspozycji. Bez czekana i raków nawet nie było sensu tu podchodzić. Zachód był tego dnia malowniczy i kolorowy, bo pojawiło się nieco chmur, które złapały wieczorne pomarańcze.

Zachód na Szpiglasowym Wierchu
Zejście podczas niebieskiej godziny

36. Wielka Wydma, Wadi Rum, Jordania, 2019

Pierwszy zachód na Wadi Rum oglądałem na największej wydmie jaka jest na tej pustyni. Tam biwakowałem i podziwiałem ostatnie chwile dnia. Po zachodzie tradycyjnie zrobiło się na moment mocno czerwono.

Ostatnie promienie słońca
Różowa godzina

37. Barania Góra, Beskid Śląski, 2008

Koniec grudnia 2008 r. spędziłem w Beskidach. Pierwszy wypad na Baranią Górę po wielodniowych opadach śniegu był cudny. Cały dzień szedłem ponad zamglonymi dolinami w bajkowych zimowych krajobrazach. Ale najładniejszy był zachód, który oglądałem z wieży na Baraniej Górze. Szkoda, że nie byłem wtedy bardziej biegły w fotografowaniu, bo to był naprawdę dobry plener.

Panorama Beskidu Żywieckiego
Zachodzące słońce pod Baranią Górą
Widok z Baraniej Góry

38. Krzyżna Góra, Rudawy Janowickie, 2017

Dynamiczny zachód na Krzyżnej Górze był kolorowy i fotograficznie bardzo wdzięczny. Byłem tu na zachodach kilka razy, ale ten kwietniowy był chyba najbardziej efektowny.

Zachód na Krzyżnej Górze

39. Szczeliniec Wielki, Góry Stołowe, 2015

Czerwony zachód na Szczelińcu był niesamowity, szkoda, że nie byłem w jakimś lepszym miejscu o bardziej urozmaiconym krajobrazie. Prawie do samego zachodu całe niebo było pochłonięte ciemnymi chmurami i wydawało się, że zachodu nie będzie. Ale dość nagle czerwona łuna rozpaliła niebo na kilkanaście minut dając niecodzienny efekt.

Krwisty zachód na Szczelińcu

40. Lodowiec Grenz, Alpy Walijskie, Szwajcaria 2014

Pierwszy zachód podczas wyprawy fotograficznej na Lyskamm był jednym z najładniejszych podczas całego wyjazdu. Wieczorem chmury w rejonie Matterhorny zaczęły tańczyć, a całości dopełniały słoneczne lasery, które przez kilkanaście minut dawały popis.

Matterhorn
Lodowiec Grenz i Matterhorn

Zobacz również:


1 Comment

Igor · Grudzień 17, 2019 o 2:04 pm

Rapadalen to mój absolutnie numer jeden tej galerii! <3

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *