Długo zastanawiałem się nad optymalnym zestawem statywów dla potrzeb fotografa górskiego i fotografa podróżnika. Zestawem niezbyt wielkim i niezbyt drogim, ale jednocześnie dobrym. Jeśli pracuje się w górach i jednocześnie sporo podróżuje (również po miastach) ciężko zadowolić się jednym statywem, pokrywającym wszystkie potrzeby. Dlatego jakiś czas temu postanowiłem skompletować system statywów, który będzie najbardziej optymalny dla fotografa pejzażysty i podróżnika. Dzięki współpracy z polskim dystrybutorem Manfrotto, firmą Foto7 zdecydowałem się na produkty tej włoskiej marki, z których korzystam nieprzerwanie już od prawie 9 lat. Dzięki współpracy mogłem skompletować zestaw 3 statywów odpowiadających moim potrzebom niemal w 100%. Zapraszam do recenzji!

Z czego korzystam i dlaczego?

1. Potrzebowałem jeden duży statyw, który będzie statywem podstawowym – takim, którego będę używał na co dzień, stabilny i dość ciężki. Wybrałem karbonowy statyw Manffotto MT055CXPRO3 z głowicą MHXPRO-BHQ2.

2. Na dalekie podróże i do miast statyw bywa potrzebny nieco rzadziej, więc powinien być stabilny, ale lżejszy i mniejszy – bardziej podręczny. Najlepiej aby udało się go schować do wnętrza plecaka. Wybrałem Manfrotto MKBFRC4-BH befree.

3. Ostatnio całkiem sporo zdjęć wykonuję za pomocą telefonu komórkowego, więc postanowiłem w końcu sprawić sobie statyw również pod telefon – głównie do kręcenia prostych timelapsów. Statyw stołowy może służyć również jako statyw dla lekkich kompaktów czy kamerki GoPro. Wybrałem statyw Manfrotto PIXI Smart.

1. Statyw Manffotto MT055CXPRO3 Carbon z głowicą MHXPRO-BHQ2

MT055CXPRO3 to trzysekcyjny statyw ze słynnej serii 055. Ze statywów 055 korzystam od 2012 r., wcześniej fotografowałem z użyciem starszej wersji MN055XPROB, a od maja 2017 r. z odświeżonej wersji MT055CXPRO3.

Gdzie był używany statyw Manffotto i w jakich warunkach?

Ze statywu MT055CXPRO3 korzystałem nieprzerwanie podczas 4 miesięcy wypadów górskich – od pasm alpejskich Włoch, Austrii i Niemiec, po góry Grecji, Bułgarii, Rumunii, Albanii i Macedonii. Najwięcej jednak fotografowałem w Tatrach, Pieninach i Karkonoszach. Statyw towarzyszył mi przez całą dobę jako podstawowy element mojego wyposażenia. Manfrotto pracował w tym okresie z 2 aparatami: Olympusem OMD E-M1 Mark II i Canonem 5D mark II z różnymi obiektywami – od ultraszerokokątnego 7-14 mm, po teleobiektyw 400 mm z telekonwerterem. Warunki w których pracowałem były bardzo różne: w Alpach były to mrozy i śnieżyce, zaś w górach Grecji i Bułgarii upały dochodzące do 45°C. Statyw zawsze transportowałem przytroczony z zewnątrz do plecaka. Przemierzałem z nim włoskie i bułgarskie via ferraty, byłem na Orlej Perci, Świnicy i Rysach – wielokrotnie zdarzyło mi się zahaczyć nim gdzieś o skały (a w Bułgarii wiatr wywrócił go na skały), więc nie zdziwcie się, że na zdjęciach będą widoczne wyraźne ślady użytkowania, takie jak obtarcia i rysy. Chciałem jednak opisać wrażenia z jego intensywnego użytkowania poparte przynajmniej kilkudziesięcioma plenerami.

Statyw Manffotto MT055CXPRO3 w Bawarii.

 

Pierwsze wrażenia

Wszystkie statywy są zapakowane w gustownie zaprojektowane pudełka. Manfrotto oparł swoją kolorystykę o trzy barwy: czerwień, czerń i srebro, więc tylko te kolory znajdziemy zarówno na pudełkach jak i w malowaniu samych statywów. Bardzo dobre posunięcie – produkty Manfrotto są przez to rozpoznawalne i nie sposób pomylić ich ze statywami konkurencji. Dla fotografa górskiego kwestie wyglądu sprzętu są sprawami drugo, albo nawet trzecioplanowymi, ale chyba każdy się zgodzi, że przyjemniej się pracuje sprzętem, który nie tylko jest funkcjonalny, ale również dobrze wygląda. Zdaje się, że Manfrotto wiedzie prym w tej kwestii. Nowy design sprawił, że statywy wyglądają bardzo elegancko i gustownie, wręcz dizajnersko.

Waga, wymiary i udźwig

Z dobrym statywem do fotografii pejzażowej jest zawsze problem. Każdy fotograf by chciał, aby był jak najlżejszy, żeby noszenie go w góry nie przysparzało problemów, a przy tym był stabilny i wytrzymały. Wybrałem statyw karbonowy, który pozwala nieco obniżyć wagę przy zachowaniu należytej wytrzymałości i stabilności.

Waga: Statyw MT055CXPRO3 bez głowicy waży 2 kg, zaś głowica MHXPRO-BHQ2dodatkowe 500 g, co daje su 2,5 kg. To całkiem niezła waga, którą dość wyraźnie odczujemy na plecach, ale dzięki temu da nam ona gwarancję stabilności. Ponieważ, jak wspomniałem wcześniej, korzystałem wcześniej ze statywu MN055XPROB z głowicą 498RC2, często porównuję te dwa modele. Starsza wersja była cięższa o pół kilograma, więc plus dla nowości.

Wymiary: Statyw bez głowicy mierzy 63 cm (złożony) i 140 cm (rozłożony), po wysunięciu środkowej kolumny jego wysokość to 170 cm. Głowica ma wysokość niecałych 11,5 cm, więc po jej wkręceniu statyw będzie miał 74,5 cm (złożony), 151,5 cm (rozłożony) i 181,5 cm (z wysuniętą kolumną).

74,5 cm po złożeniu, daje konkretną wielkość, co przy wadze 2,5 kg może okazać się sporym i nieporęcznym bagażem. W terenie najlepiej transportować statyw przypięty trokami przy bocznej kieszeni plecaka. Jeśli ktoś korzysta z większego plecaka fotograficznego, to uchwyt transportowy dla statywów powinien wystarczyć.

Udźwig: Producent podaje udźwig dla statywu 9 kg i 10 kg dla głowicy. Podczas plenerów waga sprzętu montowanego przeze mnie na statywie nie przekraczała 4 kg (zwykle do 3 kg), więc ten zestaw powinien zaspokoić potrzeby większości pejzażystów.

Nogi statywu

Statyw posiada 3 sekcje, a więc na każdą z nóg przypadają po 2 zaciski Quick Power Lock. Nogi są grube (średnice: 29.2, 24.8, 20.4 mm) i dość ciasno spasowane, więc nie ma luzów. Po odpięciu zacisków nogi same się wysuwają. Po skończonej pracy można odpiąć zaciski i przewróciwszy statyw do góry nogami, nogi same wsuną się do środka – niektórych to wkurza, a mnie się podoba, bo składanie i rozkładanie trwa szybko.

Zaciski Quick Power Lock zostały zaprojektowane na nowo i różną się od tych ze starszego modelu. To bardzo dobre posunięcie, bo wreszcie zaciski odskakują łatwo i szybko, a po zaciśnięciu trzymają mocno. Fajne jest to, że można je wszystkie otworzyć/zamknąć jedną ręką – to wygodne i skracające czas. Podczas ich używania należy uważać, aby nie przyciąć sobie palców. W pierwszym miesiącu użytkowania, przyzwyczajony do starego systemu zaciskania, kilka razy przyciąłem dość mocno palce, a krwiaki zeszły dopiero po 3 tygodniach.

Zaciski Quick Power Lock

W nowej wersji statywu 055 z nóg zniknęła guma (albo gąbka – zależy od wersji), będąca we wcześniejszych modelach, która powodowała, że nie marzły ręce podczas pracy w czasie zimy. Karbon, z którego wykonano statyw jest materiałem, który nie łapie aż tak mocno zimna, choć nie ukrywam, że nieco brakuje jakiejś izolacji, co wyraźnie odczułem w Alpach, kiedy jednego ranka temperatura spadła poniżej zera.

Nogi możemy rozstawić pod 4 różnymi kątami (25°, 46°, 66°, 88°), w zależności od potrzeb, a każdą nogę da się rozstawić niezależnie od reszty. Statyw pozwala na maksymalne rozłożenie nóg aż pod kątem 88°, dzięki czemu mamy możliwość fotografowania aparatem znajdującym się niecałe 10 cm nad ziemią. Doceniłem to szczególnie podczas fotografowania krokusów w Tatrach, gdzie jak najniższe umiejscowienie aparatu jest bardzo istotne. Regulacji rozstawu nóg dokonuje się przy pomocy specjalnego przełącznika, który również został zaprojektowany od nowa. Nogi zakończone są grubymi gumowymi stópkami znanymi z poprzednich wersji 055, które wytrzymają kilka lat intensywnej pracy.

Konstrukcja nóg jest bardzo stabilna – to największa zaleta tego statywu. Nawet przy silnym wietrze nie chwieje się. Jeśli jednak wiatr jest porywisty można rozszerzyć nogi statywu, albo go dociążyć, przypinając coś ciężkiego do plastikowego uchwytu. Kiedyś na stałe nosiłem zaczepiony do uchwytu karabinek, który służył również do przypięcia statywu na czas transportu, dopięcia paska, podwieszenia obciążenia, itd.

Plastikowy uchwyt umożliwiający doczepienie paska lub obciążenia.

Nowością w statywach Manfrotto jest gniazdo Easy Link, pozwalające na zamontowanie dodatkowych akcesoriów takich jak lampy zewnętrzne czy urządzenia mobilne. Możliwości gniazda docenią pewnie przede wszystkim fotografowie studyjni, ale dobrze, że Manfrotto daje taką możliwość.

Gniazdo Easy Link

Gniazdo Easy Link pozwala na wkręcenie ramienia, które służy jak uchwyt dla lamp zewnętrznych lub urządzeń mobilnych.


Kolumna Q90

Centralnej kolumny Q90 możemy używać w tradycyjny sposób, czyli wysuwając ją ku górze zwiększać wysokość aparatu umieszczonego na statywie. Ale nie tylko. Środkowa kolumna, którą jednym ruchem ręki możemy umieścić poziomo od wielu lat jest charakterystycznym elementem statywów Manfrotto z serii 055. Kolumna ustawiona do poziomu pozwala na obrót o 360°. Rozkładając nogi statywu powyżej kąta 60°, powinniśmy wysunąć kolumnę, aby nie blokowała się o podłoże. Aby swobodnie pracować najlepiej ustawić ją wtedy do pozycji bocznej.

Jeżeli zajdzie tak potrzeba, kolumnę można całkowicie wyjąć i umieścić w uchwycie do góry nogami. W niektórych sytuacjach (np. podczas fotografowania bezpośrednio nad ziemią) podwieszenie aparatu w ten sposób może okazać się wygodniejsze. Cała operacja jest bardzo prosta i zabierze najwyżej kilkanaście sekund. Bardzo pomysłowe rozwiązanie.

Centralna kolumna Q90 może zostać umieszczona poziomo.


Poziomica

Umiejscowienie poziomicy na centralnej kolumnie, na wysokości śruby, do której przykręca się głowicę jest, moim zdaniem, jedną z bardziej kontrowersyjnych decyzji producenta. Poziomica znajduje się w obracanym 360° panelu, który w razie potrzeby można również zdemontować. Pomysł miał zakładać, że obracany panel pozwoli na wygodne korzystanie z poziomicy, którą w razie potrzeby można jednym ruchem przekręcić. Po zamocowaniu głowicy MHXPRO-BHQ2 okazuje się jednak, że poziomica więcej przeszkadza niż pomaga, bo zahaczają o nią pokrętła blokujące kulę. Niby nie jest to duży problem, bo nie ma bezpośredniego wpływu na możliwości statywu, ale bywa mocno irytujące. To w zasadzie chyba jedyny zarzut, który mam do tego świetnego statywu.

Poziomica wbudowana w obrotowy panel.

 

Głowica MHXPRO-BHQ2

Magnezowo aluminiowa głowica kulowa MHXPRO-BHQ2 została ulepszona na kilku polach w porównaniu do starszej wersji 498RC2, choć niestety nie znaczy to, że jest już zupełnie pozbawiona wad.

Przede wszystkim została znacznie odchudzona jej waga – 500 g to bardzo dobre parametry dla pejzażysty biorąc pod uwagę jej funkcjonalność. Blokowanie kuli odbywa się bez użycia smaru (wreszcie), co jest wygodne, bo smar nie syfi rąk, które potem dotykają aparatu i filtrów. Trzy pokrętła blokujące ustawienie kuli są bardzo wygodne, a docisk szybki i mocny. Szczególnie przyjemne w użyciu jest pokrętło oporu, które kręci się z charakterystycznym terkotem i pozwala na bardzo precyzyjne ustawienie oporności z jaką będzie pracować kula głowicy.

Głowica MHXPRO-BHQ2

Niestety z pokrętłami wiąże się mój największy zarzut w kierunku Manfrotto, więc najbliższe kilkanaście zdań będzie o tym co mi się nie podoba. O ile do wykonania głowicy i siły zacisku nie można mieć żadnych pretensji, to źle pomyślane jest ustawienie pokręteł, które blokują się o wspomnianą wcześniej poziomicę. Gdyby plastikowe motylki były nieco mniejsze i umieszczono by je nieco wyżej, a głowicę odrobinę wydłużono wszystko byłoby w porządku.

Również po przechyleniu aparatu do pozycji pionowej i obrotu panoramicznego pojawia się problem – zahacza on o nogi statywu, bo głowica jest nieco za niska. Robię dużo panoram, a nogi statywu uniemożliwiają obrót aparatu. Da się oczywiście ten problem obejść – rozwiązaniem jest uniesienie o 1-2 cm centralnej kolumny. Dwója dla Manfrotto za to rozwiązanie, bo jest to problem, który stworzono na nowo – głowica 498RC2 nie miała tego defektu przy zachowaniu prawie identycznej wysokości całej konstrukcji (12 cm).

Obydwa pokrętła kolidują z poziomicą.

Śruby także pozostawiają nieco do życzenia – mimo długich gwintów łatwo się wykręcają i można je zgubić, co niestety zdarzyło mi się już podczas jednego z pierwszych plenerów, kiedy śruba regulująca opór kuli wykręciła się w czasie transportu statywu przypiętego przy plecaku i upadła w skały. Śrubę znalazłem, ale plastikowej podkładki, która dawała charakterystyczny terkoczący przeskok podczas obracania, już nie. Ten sam problem istniał w głowicy 498RC2 i nie zostało to poprawione. Mam nadzieję, że w przyszłości producent wymyśli jakiś system blokowania gwintów, który zabezpieczy śruby przed przypadkowym wykręceniem.

Zakres odchylenia kuli wynosi 90° i dodatkowo po 40° na boki, co pozwala na bardzo dużą swobodę podczas fotografowania. Nieco ulepszono również mocowanie płytki 200PL/RC2 z gwintem 1/4 cala, która wreszcie po dokręceniu się nie rusza. Przy silnym wietrze można tę stabilność należycie docenić. Głowica posiada 2 poziomice, więc pozwala na dokładne ustawienie kadru, co w połączeniu z poziomicą statywu daje ogromne możliwości bardzo precyzyjnego wypoziomowania statywu. Wykonuję dużo panoram, więc dobre poziomice są dla mnie istotne. Tutaj same plusy dla Manfrotto.

Porównanie głowic 498RC2 (starsza wersja, z lewej) i MHXPRO-BHQ2 (nowa wersja). W nowej wersji kula jest płycej zabudowana, dzięki czemu jej kąt wychylenia jest większy.

 

W MHXPRO-BHQ2 płytka szybkozłączki jest lepiej zabudowana, dzięki czemu się nie rusza.

 

Starsza wersja głowicy miała wyżej osadzoną kulę, dzięki czemu aparat w pozycji pionowej nie zahaczał o nogi statywu.

Producent dodaje do statywu dwa klucze, które są pomocne w razie poluzowania się śrub. I tu zdziwienie. Już po dwóch miesiącach pracy poluzowała się śruba, która łączy kulę z górną częścią głowicy, w którą montuje się szybkozłączkę. Nie spodziewając się tak szybkiego poluzowania nie zabrałem klucza o tym rozmiarze i przez 2 tygodnie męczyłem się z drgającym na wietrze aparatem, dokręcając co kilka godzin śrubę nożem. Nie jest to duży problem, ale pamiętajcie, aby zawsze przy sobie mieć klucz. Plastikowy uchwyt, który posiada odpowiednie profilowanie pozwala na dokręcanie śrub, regulujących docisk sprężyny odpowiedzialnej za prawidłowe zamykanie zacisków Quick Power Lock. Warto wrzucić do bagażu te dwa niewielkie narzędzia jeśli wybieramy się na dłuższy plener.

Podsumowanie

Manffotto MT055CXPRO3 to idealny kandydat na podstawowy statyw dla pejzażysty. Statyw jest stabilny, umiarkowanie ciężki i intuicyjny w obsłudze. Jedyne uwagi mam do mocowania poziomicy oraz przede wszystkim do głowicy, która została zaprojektowana dość bezmyślnie, choć ma również swoje plusy, takie jak niewielka waga i bardzo dobra stabilność.

Dwie wersje statywu z serii 055: MN055XPROB z głowicą 498RC2 (starsza wersja, z lewej) i Manffotto MT055CXPRO3 z głowicą MHXPRO-BHQ2 (nowa wersja)

 

2. Statyw Manfrotto MKBFRC4-BH befree

MKBFRC4-BH to niewielki czterosekcyjny statyw podróżny z serii befree. Służy mi jako statyw podróżny w rejony, gdzie nie mam w planach fotografowania w górach, np. podróży do Stanów Zjednoczonych, Izraela, plenerów miejskich, ale również jako drugi statyw podczas plenerów w górach, jeśli fotografuję naraz na dwa aparaty, lub robię timelapse’y.

Pierwsze wrażenia

W zestawie otrzymujemy statyw wraz z głowicą i szybkozłączką oraz grubym pokrowcem z paskiem, do jego transportu. Znajdziemy tu również klucz do dokręcania śrub w razie poluzowania. Statyw MKBFRC4-BH befree nie wymaga już żadnych innych zakupów, bo dostajemy wszystko czego potrzeba. Statyw jest nieduży i wygląda bardzo dobrze.

Statyw Manfrotto MKBFRC4-BH befree

Waga, wymiary i udźwig

Waga: Statyw wraz z głowicą waży 1100 g, więc nie będzie ciążył w plecaku, bo waży tyle co litrowa butelka wody.

Wymiary: Dzięki nogom składanym pod kątem 180° statyw po złożeniu ma rozmiar 40 cm, więc zmieści się nawet do niewielkiego plecaka czy bagażu podręcznego. Po rozłożeniu statyw ma 123 cm, a po wysunięciu centralnej kolumny 142 cm.

Udźwig: Statyw wraz z głowicą kulową jest w stanie unieść sprzęt o wadze do 4 kg, dla moich potrzeb wystarcza całkowicie.

Statyw otrzymujemy wraz z gustowną torbą.

Nogi statywu

Nogi wykonano w 100% z włókna węglowego, o czym nawet informuje niewielki napis, który pojawia się na każdej nodze aż dwukrotnie. Statyw ma 4 sekcje, każda noga posiada po 3 plastikowe zaciski. Nogi są dosyć cienkie (szczególnie ostatnia sekcja: 11,5 mm), ale nie ma żadnych luzów, więc statyw jest całkiem stabilny jak na tę wagę. Przetestowałem go w górach podczas silnego wiatru i zdjęcia w 90% wyszły nieporuszone.

Nogi możemy rozstawić pod dwoma kątami: 25° i 51°. Regulacji kąta dokonuje się za pomocą srebrnych pokręteł, które należy ustawić w położeniu oznaczonym odpowiednim obrazkiem. Obrót nóg o kąt 180° pozwala na schowanie między nimi głowicy statywu. To popularne rozwiązanie często stosowane w statywach podróżnych, umożliwiające redukcję rozmiaru całego statywu o wysokość głowicy. Nogi posiadają gumowe stópki, zapobiegające ślizganiu się statywu na gładkich powierzchniach.

Wadą statywu jest brak choćby jednej poziomicy. Pozostaje jedynie poziomica w aparacie.

Do transportu można schować głowicę.

Pokrętło służące do zmiany rozstawu nóg.

Po ustawieniu pokrętła na widoczny na zdjęciu rysunek pozwala obrócić nogi o kąt 180°.

Głowica

Statyw befree jest wyposażony w głowicę kulową, posiadającą jedno pokrętło blokujące zarówno kulę, jak i obrót panoramiczny. Nie jest to rozwiązanie najwygodniejsze, ale gwarantuje niewielką wagę i rozmiary. Głowica nie posiada również pokrętła regulującego opór głowicy. Płytka 200LT-PL jest plastikowa, dzięki czemu jest lżejsza, a najważniejsze, że jest kompatybilna z uchwytem na płytkę 200PL/RC2, którą posiadam w podstawowym statywie.

Posiadając kilka statywów możemy w razie potrzeby nieco pokombinować. Na niektóre plenery zabieram mały statyw z serii befree, ale wkręcam weń „dużą” głowicę MHXPRO-BHQ2, która jest bardziej funkcjonalna. To świetne rozwiązanie, które już kilkakrotnie przećwiczyłem w terenie.

Blokada pokrętła odbywa się za pomocą jednego pokrętła.

Podsumowanie

Manfrotto MKBFRC4-BH befree to świetny statyw podróżny, który sprawdzi się również w pogodne dni w niezbyt wysokich górach. Kompaktowe rozmiary i niewielka waga czyni z niego statyw, który możemy mieć zawsze przy sobie. Jak na swoje niewyśrubowane parametry jest stabilny i całkiem wytrzymały.

 

3. Manfrotto PIXI Smart

Mały statyw PIXI Smart to specjalnie zaprojektowany statyw pod smartfon lub małe kompakty. Statyw nie posiada głowicy, bezpośrednio w gwint 1/4” wkręca się specjalną klamrę na smartfon. Zależało mi, aby konstrukcja statywu była jak najprostsza i jak najlżejsza.

Manfrotto PIXI Smart

Waga, wymiary i udźwig

Waga: Statyw waży zaledwie 191 g, a wraz z klamrą 215 g.

Wymiary: Wysokość PIXI Smart to 18,5 cm, a wraz z klamrą 24,5 cm.

Udźwig: Waga sprzętu, który umieścimy na statywie nie powinna przekraczać 1 kg.

Statyw jest na tyle mały, że mieści się w dłoni

Charakterystyka ogólna

Charakterystyczna ergonomia i design są podobne dla wszystkich statywów Manfrotto z rodziny PIXI. Oryginalny wygląd jest tym, co na pierwszy rzut oka odróżnia mini statywy Manfrotto od produktów konkurencji.

Statyw jest niezwykle prosto skonstruowany. Nogi rozsuwają się tylko do jednej pozycji i pracują z należytym oporem. W razie poluzowania można wyregulować opór poprzez dokręcenie śrubki od spodu „głowicy”. Niewielką kulową głowicę zwalnia się naciskając czerwony przycisk. PIXI Smart jest idealny do kręcenia prostych statycznych timelapse’ów. Jeżeli statyw okaże się zbyt niski dla naszych potrzeb, w każdej chwili można wykręcić klamrę i wkręcić do szybkozłączki normalnego statywu, na takiej samej zasadzie jak aparat. To bardzo przydatne rozwiązanie, które sprawdziłem podczas kręcenia filmów poklatkowych w Tatrach.

Podczas testów na Rysach

Klamra wkręcona do statywu befree podczas kręcenia timelase’ów.

Klamra jest na tyle ciasna, że telefon nie ma szans wypaść nawet podczas porywistego wiatru.

 


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *