Czyli subiektywny ranking atutów i zalet miasta Gdańska okiem fotografa pejzażysty, który nie pochodzi z Pomorza.

Dziś wyjątkowo nie będzie ani słowa o górach, ale za to wciąż poruszamy się w temacie fotografowania – tym razem w mieście, bo głównie pod tym kątem oceniam atrakcyjność Gdańska, choć chyba bardziej trafnie będzie, jeśli powiem, że brałem pod uwagę kryterium ogólnej estetyki i zagospodarowania przestrzennego oraz należytego wykorzystania historycznych i geograficznych uwarunkowań. I jeszcze raz podkreślam, że wszystko co tu zostało napisane jest wyłącznie subiektywną opinią i absolutnie można się z tym nie zgadzać.

W Gdańsku mieszkam od roku i na miasto patrzę oczami przybysza – emocjonalnie nie jestem związany z żadną dzielnicą. Przez rok prowadziłem obserwacje, zbierałem zdjęcia, wracałem w swoje ulubione miejsca, odwiedzałem nowe, i w końcu nadszedł czas podsumowań. Żeby nie było, że zaczynam od narzekania, dziś chciałem podzielić się subiektywnym rankingiem 10 rzeczy, które w Gdańsku mi się podobają. Takich, które zwróciły moja uwagę pozytywnie. Następny wpis będzie dotyczył 10 rzeczy, które mnie w tym mieście wkurzają.

Skupiłem się głównie na Śródmieściu i jego okolicach. Wyjątek stanowią wschodnie dzielnice nadmorskie, które bardzo lubię.

10. Adaptacja spichlerzy

Spichlerzy, czyli dawnych magazynów, było w szczytowym okresie rozwoju Gdańska 340 na samej Wyspie Spichrzów. Do dziś zachowało się ich znacznie mniej. Podpalone po wojnie przez Armię Czerwoną stare spichlerze stoją dziś zrujnowane na Wyspie i w okolicy. Na szczęście nie wszystkie spotkał marny los. Część z nich została wyremontowana i zaadaptowana na potrzeby lokalnych instytucji, muzeów i hoteli. To świetna inicjatywa. Wystarczy spojrzeć na spichlerze, które są dziś użytkowane – to wizytówka miasta i piękna pamiątka czasów dawnej świetności. Takich inwestycji powinno być znacznie więcej, póki spichlerze się jeszcze nie rozsypały.

Spichlerz Królewski, obecnie Hotel Królewski, na wyspie Ołowiance.

Spichlerze Panna, Miedź i Oliwski obecnie siedziba Centralnego Muzeum Morskiego. Z lewej strony hotel Królewski.

Spichlerz Nowa Pakownia, obecnie Hotel Gdańsk.

Zespół Spichrzów nad Motławą, obecnie siedziba Zakładu Ubezpieczeń Społecznych.

9. Przedproża

Wysunięte tarasy ze schodami przy wejściach do kamienic to najbardziej charakterystyczny element gdańskiej ulicy, dlatego poświęcam mu osobny wpis. Większość zachowanych lub odbudowanych po wojnie przedproży, to dziś małe dzieła architektury, które osiągnęły w gdańsku formy niespotykane w innych miejscach. Ich ozdobą są nie tylko rzeźbione płyciny, ale również maszkaronowe rzygacze. Najwięcej można ich zobaczyć na Mariackiej, Długim Targu, Świętego Ducha, Chlebnickiej i Piwnej, a pojedyncze egzemplarze między innymi na Ogarnej i Katarzynki. Podczas fotografowania weduty Głównego Miasta można wykorzystać ich elementy jako ciekawy pierwszy plan dla zdjęcia.

Przedproża na Mariackiej.

Przedproża na Mariackiej.

Przedproża na Długim Targu.

8. Obwarowania Dolnego Miasta i Starego Przedmieścia. Bastiony, kamienna śluza, tereny spacerowe.

Niezwykłe obwarowania w rejonie Dolnego Miasta i Starego Przedmieścia były jedną z pierwszych rzeczy, na które zwróciłem uwagę oglądając centrum Gdańska na mapie. Opływ Motławy tworzy tu wyraźne załamania, podkreślane przez pięciokątny kształt bastionów. To miejsce wciąż nieodkryte przez gdańskich fotografów, co po części nie dziwi, bo choć możliwości są tu spore – o dobry kadr bez rozmaitych „przeszkadzaczy” trzeba się trochę nachodzić.

Fortyfikacje są nieźle zachowane do dziś, jednak ich teren na pewno wymaga odświeżenia i uporządkowania. Obecnie bastiony stanowią oryginalny punkt widokowy na zabudowania Głównego Miasta oraz są pięknymi terenami spacerowymi. Przechadzka gąszczem ścieżek okalających ziemne nasypy bastionów zawsze sprawia mi dużą przyjemność.

Tutaj Motława wpływa do Śródmieścia, a w miejscu tym stoi zabytkowa śluza kamienna z XVII w., która w dawnych czasach regulowała poziom rzeki.

Nieopodal możemy również zobaczyć jedną z 4 dawnych bram wjazdowych do miasta (zachowały się 3) – Bramę Nizinną.

Opływ Motławy i Bastiony na zdjęciu satelitarnym. Źródło zdjęcia: google maps

Brama Nizinna i Bastion św. Gertrudy

Bastion Żubr i wody Motławy.

Zabytkowa śluza kamienna. Widoczne wieżyczki zaporowe noszą nazwę Cztery Dziewice. Ich celem było uniemożliwienie przejścia nieprzyjacielowi po kamiennych grodziach.

Bastion Żubr.

7. SS Sołdek

Masowiec parowy Sołdek to prawdziwa ozdoba wybrzeży Motławy w centrum portowego miasta. Pierwszy statek wyprodukowany w całości w Polsce po wojnie stoi w Gdańsku już 25 lat. Dziś jest oddziałem Centralnego Muzeum Morskiego w Gdańsku, a okazyjnie spełnia także inne funkcje – np. jako plener dla produkcji filmowej. Idąc wzdłuż Długiego Pobrzeża, Rybackiego Pobrzeża, czy podczas spaceru po Ołowiance – Sołdek zawsze jest centralnym punktem skupiającym wzrok i pięknie podkreśla portowy charakter Gdańska. Jest to jeden z moich ulubionych tematów fotograficznych w mieście, który przy odrobinie kreatywności wciąż oferuje wielkie możliwości zrobienia fajnego zdjęcia.

Sołdek i zaadaptowane spichlerze. Całość tworzy kompleks Centralnego Muzeum Morskiego w Gdańsku.

Moja ulubiona panorama na Gdańsk z Ołowianki.

6. Architektura o wpływach niderlandzkich

Gdańsk to miasto pięknej architektury i gdyby choć pobieżnie przyjrzeć się najważniejszym zabytkom i dziełom sztuki budowlanej, można by nie pisać już o niczym więcej do końca tego postu. Zapewne każdy to wie, ale warto ten fakt podkreślić, że gdańskie Śródmieście było po wojnie zniszczone w 85-90%, tak więc to co oglądamy dziś, jest arcydziełem sztuki rekonstrukcji. Jednak abstrahując od tematu odbudowy, chcę zaznaczyć, że dla mnie szczególną wartość, która wyróżnia Gdańsk na mapie polskich miast, ma architektura o wpływach niderlandzkich. Nade wszystko podobają mi się obiekty zbudowane z czerwonej cegły, która przybywała do Gdańska na statkach.

Gdańsk jako miasto wielokulturowe skupiał w swych murach obywateli z wielu stron świata. Wśród nich zaszczytne miejsce zajmowali przybysze z Niderlandów, głównie Flamandowie, Holendrzy i Fryzowie. Byli oni szczególnie cenieni w regionie, jako że importowali do Gdańska nowe rozwiązania technologiczne (osuszanie pól, budowa urządzeń hydrotechnicznych, rozwiązania architektoniczne), a wraz z wysokimi kwalifikacjami i pracowitością stali się głównymi konkurentami dla miejscowych rzemieślników. Śladami ich działalności pozostały nie tylko urządzenia hydrotechniczne, ale również stylowe obiekty z czerwonej cegły w centrum miasta – które wyraźnie różnią się od rodzimej architektury Rzeczypospolitej – boniowane fasady, rzeźbione epitafia, okuciowa i rolwerkowa ornamentyka, monumentalne szczyty kamienic, itd.

Zielona Brama, zbudowana przez Regniera z Amsterdamu i Hansa Kramera jako gdańska rezydencja królów polskich. Dolne przeprucia okrywa charakterystyczne boniowanie.

Wielka Zbrojownia – arcydzieło gdańskiego manieryzmu w stylu holenderskim. Zbudowana przez Antoniego van Obbergena z holenderskiej cegły.

Okazała kamienica przy ul. Świętego Ducha. Charakteryczny ceglano-kamienny szczyt o bogatej ornamentyce okuciowej to znak rozpoznawczy wielu gdańskich kamienic.

Wieża Więzienna i Katownia, przebudowana w latach 1593 – 1604 przez Antoniego van Obberghena, a ozdobiona przez Willema van der Meera.

Fasada Dworu Artusa z XVII w., przekształcona przez Abrahama van den Blocke.

5. Historyzująca zabudowa ulicy Stągiewnej

Kiedy patrzę na dawne pocztówki z Gdańska chce mi się płakać. Płakać nad losem tego piękna dawnej architektury, które nie wróci. Zburzona podczas wojny zabudowa ulicy Stągiewnej została odbudowana dopiero w latach 90-tych XX w. Kamienice zbudowano w stylu nieco imitującym pierwotną zabudowę. Fasady na pierwszy rzut oka nie odbiegają od rzeźbionych szczytów kamienic na Długim Targu czy Mariackiej. Dopiero po przyjrzeniu się można ocenić, że mamy do czynienia z imitacjami. Ornamentyka jest uboższa i prostsza, ale wciąż nawiązuje w jakiś sposób do historycznych kamienic stojących tu przed wojną. Uważam, że to dużo lepsze od, tak dziś lansowanej, nowoczesnej zabudowy szklano-betonowo-ceglanej, której przykłady mamy na ul. Szerokiej, Długich Ogrodach, czy w sąsiedztwie Żurawia. Da się? Da! Brawo!

Kamienice choć są dość proste i pozbawione bogatego zdobienia nie sprawiają wrażenia nowoczesnej tandety i prezentują się dość przyjemnie.

Ulica Stągiewna – kierunek dla rekonstrukcji zabudowań na Wyspie Spichrzów i w okolicy.

Ulica Stągiewna.

4. Dźwigi Stoczni Gdańskiej

Słynne stoczniowe dźwigi to jeden z najbardziej charakterystycznych elementów gdańskiego krajobrazu. Szczególnie interesujące są ogromne zielone żurawie KONE, które widać z wielu miejsc i powiem szczerze, że nie wyobrażam sobie panoramy Gdańska bez ich charakterystycznych zarysów. Od dłuższego czasu mówiło się, że dźwigi mają zostać zdemontowane i zezłomowane. Na szczęście na początku października 2014 r. decyzją sądu wpisano je do rejestru zabytków, co oznacza, że najprawdopodobniej unikną przykrego losu i nadal będą wizytówką stolicy Pomorza.

Pracujące dźwigi podczas pierwszej zmiany.

Słynne dźwigi KONE

Charakterystyczne kształty w panoramie miasta.

Stocznia Gdańska.

3. Wieża Muzeum Archelogicznego w Gdańsku

Czyli całoroczny punkt widokowy – jedyny w całym Śródmieściu otwarty także jesienią i zimą. Wieża oferuje wspaniałą panoramę Gdańska oraz wgląd na całą ulicę Mariacką zwieńczoną ogromną fasadą największego ceglanego kościoła na świecie. Wieża jest na tyle wysoka, że znajdujemy się już ponad dachami kamienic, ale na szczęście nie jest zbyt wysoka (jak punkt widokowy w Bazylice Mariackiej), co pozwala na wykonanie bardzo fajnych zdjęć z perspektywy niezbyt wysoko lecącego ptaka. Spojrzenie na Gdańsk z wieży powinno być obowiązkowym punktem programu dla każdego turysty, który choćby na krótko odwiedzi Gdańsk. Zawsze chętnie tam wracam.

Dawny Dom Towarzystwa Przyrodniczego góruje nad Motławą ponad 30 m. Wieża jest pozostałością po dawnym obserwatorium astronomicznym.

Z wieży widać jak na dłoni całe miasto.

Najpiękniejszy fragment panoramy wieńczą wieże gdańskich kościołów, ratusza i Domu Angielskiego.

2. Morze Bałtyckie; Górki Zachodnie i Wyspa Sobieszewska

Niewątpliwie największą atrakcją fotograficzną i turystyczną Gdańska jest jego usytuowanie nad Zatoką Gdańską. Piękne piaszczyste plaże i dość zimne morze (wcale mi to nie przeszkadza), to krajobraz, który dużo bardziej do mnie przemawia niż kamieniste wybrzeża i seledynowa woda mórz na południu Europy. Ze Śródmieścia do morza jest dosyć daleko (9 km do Brzeźna, DCT i Stogów, 12 km do Górek Zachodnich i Jelitkowa, 22 km do Świbna). Najfajniejsze, moim zdaniem, plaże rozciągają się we wschodniej części miasta: Stogach i na Wyspie Sobieszewskiej, gdzie przebywa zdecydowanie mniej ludzi niż w Brzeźnie i Jelitkowie. Te miejsca to także ostoja przyrody, rezerwaty ptaków, a przy odrobinie szczęścia możemy sfotografować u brzegu foki lub krewnych delfina morświny.
Ale najpiękniej nad morzem jest podczas mroźnej zimy. Plaża znika pod śniegiem, a skuta lodem woda tworzy niezwykły krajobraz, w którym można się zakochać. Tych pejzaży nie ma na widokówkach.

Górki Zachodnie, falochron przy ujściu Wisły.

Górki Zachodnie.

Brzozy na plaży w Górkach Zachodnich.

Plaża na Wyspie Sobieszewskiej.

Wyspa Sobieszewska – raj dla fotografów.

Zimowy wschód słońca.

1. Nowe nabrzeża na Wyspie Spichrzów

Moim zdaniem odbudowa tego zakątka to kluczowa inwestycja w Śródmieściu ostatniego czasu. Wyspa Spichrzów pozostająca dotąd hańbą najbardziej zabytkowej części Gdańska, stoi zrujnowana już 70 lat. W lipcu 2014 r. oddano do użytku zbudowane od nowa nabrzeża, które z miejsca stały się świetnym duktem spacerowym, miejscem spotkań i atrakcyjnym punktem dla fotografów. Od czegoś trzeba zacząć, a nowy pomost okalający północny cypel wyspy jest na pewno rewelacyjnym punktem wyjścia dla dalszych zmian.

Tak jeszcze kilka miesięcy temu wyglądała Wyspa Spichrzów.

Nowa atrakcja na mapie Gdańska.

Nowe nabrzeże.

Pomost już jest. Teraz czas na resztę.

Następny wpis:  10 rzeczy, które mnie wkurzają w Gdańsku. Zapraszam już niebawem!

Kategorie: Gdańsk

24 Comments

~Przemek · Październik 30, 2014 o 7:23 pm

Kilka dni temu pisałem o ekwipunku na krótkie wypady, a konkretnie dlaczego tani plecak jest fajny i tez mi wyszłu chyba 10 podpunktów 🙂

    Karol Nienartowicz · Październik 31, 2014 o 11:19 am

    10 to bardzo uniwersalna liczba.

~Justyna · Październik 30, 2014 o 7:53 pm

Aaale super podsumowanie, jeden z lepszych tekstów jakie ostatnio czytałam 🙂

    ~Urszula · Październik 31, 2014 o 7:11 am

    Zawsze z wielką przyjemnością oglądam i czytam wpisy Karola Nienartowicza. Dla mnie to prawdziwa uczta. Pozdrawiam

~Ania · Październik 31, 2014 o 2:05 am

Interesujácy wpis o moim ukochanym rodzinnym Gdansku. Niestety czytalam go mieszkajác w Londynie… I jakos towarzyszy mi uczucie, ze to kiepska wymiana byla.

~Elle · Październik 31, 2014 o 9:16 am

Piękne foty i ciekawy „kontent” – choć przyznam, że zachwytu „nową” Stągiewną nie pojmuję, a „zabudowę w sąsiedztwie Żurawia” uwielbiam 😉

    Karol Nienartowicz · Październik 31, 2014 o 11:20 am

    Architektura szklano-betonowo-ceglana jest temu miejscu wizualnie i historycznie obca. Jest kanciasta (przewaga kątów prostych), i uproszczona (wręcz schematyczna), podczas gdy budynki w sąsiedztwie to koronkowa robota o wyważonych proporcjach, lekka dla oka (wpływa na to mają: ornamenty, giętka linia szczytów, mniejsze okna, dekoracje rzeźbiarskie).
    Nie widziałem, żeby ktokolwiek z przyjeżdżających do miasta turystów fotografował budynek Muzeum Morskiego albo kamienice na Szerokiej. Za to każdy pstryka na Długim Targu, Piwnej czy nawet Ogarnej. Dlaczego? Myślę, że odpowiedź jest prosta – te budynki nie są złe same w sobie – one po prostu nie pasują do otoczenia. To nie jest szklana piramida z Luwru, czy La Defence, nie ten poziom.
    Pozdrawiam,
    KN

~Paula · Październik 31, 2014 o 1:50 pm

Mieszkam w Gdańsku całe życie i… nie wiem jak komuś może podobać się ulica Stągiewna. Toż to kicz i tandeta, do tego wiecznie śmierdzi tam pijakiem. Dwie ‚restauracje’ fast food, lombard, brudne sklepy, monopolowy i dwie brzydkie wille, które same nazwały się 4-gwiazdkowymi hotelami. Letnimi porankami strach tamtędy przechodzić bo żule leżą pod kamienicami i żebrzą o drobne. Fuj!

    Karol Nienartowicz · Październik 31, 2014 o 2:03 pm

    Odbudowa kamienic nie ma nic wspólnego z żulami, lombardem i fast foodem. Warto podnieść czasem oczy od ziemi 🙂

    Natomiast na temat kiczu i tandety nie dyskutuję, bo swoją opinie wyraziłem w poście i w komentarzu wyżej.

      ~Andrzej · Listopad 10, 2014 o 3:19 pm

      Karolku, chcesz powiedzieć że jak założysz garnitur a buty stare i brudne to warto? Twoim zdaniem oczy skierować do ziemi? a może tak powiedzieć że jesteś niechlują co? Która uwaga jest rzeczowa?

~Forby · Październik 31, 2014 o 3:58 pm

Polecam kanał YT pana Gajdy. Tutaj opowiada o Gdańsku i powojennej odbudowie.

https://www.youtube.com/watch?v=wgYWCsZ5ERI&list=UUFgktyAQdfcHmIbubYPCnHQ

    ~Karol Nienartowicz · Październik 31, 2014 o 4:08 pm

    Dzięki, ciekawy materiał.

~joten52 · Październik 31, 2014 o 11:06 pm

Brawo Karol. Moje uznanie.
O.

~Asia · Listopad 1, 2014 o 1:32 pm

A Wiesz, że faceci też mają uczucia? http://www.almoc.pl/img.php?id=2432

~kiniu · Listopad 2, 2014 o 8:39 am

mega

~Ania · Listopad 10, 2014 o 12:44 pm

Trochę szkoda, że zdjęcia pochodzą w większości z raczej ponurej pory roku, bo Gdańsk na nich robi zgrzebne wrażenie. A co do ul. Stągiewnej. Na tle prawdziwych, odrestaurowanych kamieniczek, wygląda jak plan filmowy z familijnej produkcji Disneya. Kiczowato.

~Natalia · Listopad 10, 2014 o 2:33 pm

Благодарю за прекрасные фото Гданська. Он-мой самый любимый город!!! И приятно увидеть знакомые глазу места.
Фото сделаны профессионально и высокого качества.
Dziekuje bardzo Panu.

~Szarotka59 · Grudzień 3, 2014 o 5:37 pm

Teraz żałuję, że zaczęłam od drugiego reportażu, ale tak wyszło. Świetny tekst i nie mniej udane zdjęcia. Przyznaję, że wolę Gdańsk latem a na dziwaczną ul. Obrońców Wybrzeza z PRL-owskim falowcem z jednej , a budującymi się apartamentowcami z drugiej strony mogłabym wrócić już dziś i zostać tam do końca życia. Pozdrawiam Autora reportażu i wszystkich, którzy kochają Trójmiasto, bezwarunkowo.

~Danka · Maj 15, 2017 o 7:40 am

Piękne zdjęcia, chciałabym się tam wybrać w te wakacje. Jako mała dziewczynka często bywałam w Gdańsku ale nigdy nie zwracałam na to uwagi, ale teraz doceniłabym tą piękną architekturę 🙂

~piotr83 · Maj 19, 2017 o 2:08 pm

Niedługo zamierzam się w wybrać na wakacje do Gdańska i dzięki Pana artykułowi nie muszę brać ze sobą żadnego papierowego przewodnika 🙂

~Dromader · Lipiec 31, 2017 o 8:19 am

Gdańsk to piękne miasto, bywa problematyczne ze względy na ilość turystów latem. Jednakże to nie odbierze mu uroku – ma niepowtarzalny wizerunek i jest jednym z najpiękniejszych miast w Polsce. 😉

~Daniel · Wrzesień 1, 2017 o 8:39 am

Ja planuje w najbliższym czasie wybrać się do Trójmiasta w przyjaciółmi samolotem z Krakowa. Dzięki Pana blogowi dowiedziałem się, jakie miejsca warto zwiedzić.

~Daniel · Wrzesień 1, 2017 o 8:44 am

Ja planuje w najbliższym z przyjaciółmi przylecieć samolotem do Gdańska i dzięki Pana blogowi wiem, które miejsca warto zwiedzić.

~Tomek · Wrzesień 8, 2017 o 10:22 am

Uważam, że każda pora jest dobra do zwiedzania różnych miejsc. Ja zawsze zwiedzam Gdańsk przed lub poza sezonem letnim, gdzie nie ma tłumów. W tamtym roku z żoną wybraliśmy się w połowie września i było na prawdę super pomimo, że na 4 dni, praktycznie 3 dni padało non stop. Zwiedziliśmy wszystko co na pisałeś w blogu, a nawet więcej, bo ostatniego dnia moja żona wpadła na pomysł by pojechać jeszcze samochodem z wypożyczalni na Hel, a stamtąd powrotem wróciliśmy do Gdańska statkiem. Powiem tak było warto!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *